Biznes

Kursy walut. EBC podąża śladami zgubnego modelu

Kursy walut. EBC podąża śladami zgubnego modelu

Pierwsza reakcja na wczorajszą decyzję Europejskiego Banku Centralnego była lekkim rozczarowaniem, co pokazuje, że pomimo skrajnie ekspansywnej polityki rynki oczekiwały jeszcze więcej. EBC pewnym krokiem podąża śladami zgubnego japońskiego modelu.

Kursy walut. EBC podąża śladami zgubnego modelu
Kursy walut. EBC podąża śladami zgubnego modelu. (Adobe Stock)
bEpsvkPV

Największą ogłoszoną wczoraj zmianą był tzw. forward guidance, czyli to, co banki mówią o przyszłych stopach. W teorii miało być to narzędzie służące lepszej komunikacji, w praktyce stało się kolejnym instrumentem, który ma wybić inwestorom z głowy spekulowanie o jakichkolwiek podwyżkach.

Po podniesieniu celu inflacyjnego z (nieoficjalnych) 1,8 na 2 proc., EBC zapowiedział też, co musi się stać, aby w ogóle można było rozmawiać o podwyżkach.

Warunek to wzrost inflacji w trakcie horyzontu projekcji do minimum 2 proc. i utrzymanie się tam do jej końca. Projekcje są dość krótkie (maksymalnie 3 lata), zatem wzrost musi nastąpić w niedługim okresie i być trwały.

Zobacz także: Dorsz z przyłowu, mimo zakazu. Ekspertka: Nie można tego jeść

Trwałość wzrostu cen można zrozumieć, chodzi o to, by nie reagować np. na skokowy wzrost cen paliw czy efekty bazy (np. zmiany podatkowe). Problemem jest poziom – po raz ostatni osiągnięty w ten sposób… 20 lat temu. Dla przypomnienia, wtedy Bank zareagował podwyżkami z… 3 do 4,75 proc.!

Zobacz też: Ceny kawy najwyżej od 2014 roku

Pokazywałem już na przykładzie Banku Japonii jak nieskuteczna i szkodliwa jest taka polityka, nie ma sensu się zatem nad tym ponownie rozwodzić. Cel inflacyjny powinien odpowiadać oczekiwanej inflacji w momencie, gdy gospodarka jest w równowadze, a w strefie euro jest to obecnie zdecydowanie mniej niż 2 proc. (bardziej są to okolice 1 proc.) – dodruk pieniądza nie może być alternatywą dla reform gospodarczych.

Ale dla rynków oczywiście taki stan rzeczy jest na rękę. Nawet jeśli część inwestorów wzdryga się na myśl o możliwych długoterminowych konsekwencjach, na dziś dzień oznacza to po prostu polowanie na stopy zwrotu i to właśnie widzimy. W USA pomogły dodatkowo wyniki spółek z segmentu social media (Twitter i SnapChat) i Nasdaq100 ponownie testuje historyczny poziom 15000 pkt.

Zobacz też: Nadwyżka jeszcze większa, niż zapowiadał premier. A dług galopuje

Na rynku walutowym nie mamy wielkich zmian. Eurodolar ostatecznie skończył czwartek niżej – dla niej większe znaczenie ma to, co robi Fed (kolejna decyzja w przyszłym tygodniu). Inwestorzy i tak nie oczekiwali większych zmian rynkowych stóp w Europie.

Powrót euforii na rynki nieco pomógł złotemu, ale tylko nieco, nadal pozostaje on słaby. Dziś czekamy na wstępne indeksy PMI, m.in. ze strefy euro (10.00), Wielkiej Brytanii (10.30) i USA (15.45). O 8.25 euro kosztuje 4,5671 złotego, dolar 3,8802 złotego, frank 4,2175 złotego, zaś funt 5,3369 złotego.

,