Biznes

MON kupuje uzbrojenie za prawie 25 mld zł. "Dla polskiej zbrojeniówki to tragiczna wiadomość"

MON kupuje uzbrojenie za prawie 25 mld zł.

Polska armia ma dostać nowoczesne śmigłowce za 1,65 mld zł i czołgi za ok. 23 mld zł. Na tych zakupach nie zyska jednak polski przemysł. - Rozumiem, że ten wydatek jest wykonywany dla bezpieczeństwa, ale bezpieczeństwo to też silny przemysł - mówi ekspert wojskowy Mariusz Cielma. - To koniec Bumaru - dodaje związkowiec z polskiego czołgowego zagłębia.

MON kupuje uzbrojenie za prawie 25 mld zł. "Dla polskiej zbrojeniówki to tragiczna wiadomość"
Pierwszy AW101 dla polskiej armii w locie. (MON)
bEoXfqid

Na Twitterze szefa MON Mariusza Błaszczaka można przeczytać, że Polacy, a szczególnie wojskowi, mają nie lada powód do radości. Wszystko w związku z długo oczekiwanymi śmigłowcami dla sił zbrojnych.

"AW101 dla Marynarki Wojennej coraz bliżej! Pierwszy z czterech zakupionych śmigłowców wykonał swój testowy lot na terenie fabryki w Yeovil" - napisał Błaszczak.

Pod wpisem pojawiły się komentarze krytykujące zarówno liczbę zamówionych maszyn (np. "Jeden na wschód, drugi na zachód, trzeci na północ, czwarty na południe"), jak i pytania: "dlaczego te śmigłowce nie są produkowane w Polsce?".

Wprawdzie MON zawarł z koncernem Leonardo - w Polsce to zakłady "PZL-Świdnik" - umowę offsetową o wartości niemal 400 mln zł, która poprzedza umowę główną, ale związkowcy spodziewali się większego udziału polskiego przemysłu przy kontrakcie wartym 1,65 mld zł.

Zobacz także: 20 mld zł na czołgi? "Kaczyński próbuje przykryć powrót Tuska"

- Bylibyśmy bardziej zadowoleni, gdyby te produkcje udało się przenieść do Polski, ale to nie jest możliwe przy 4 sztukach. Jako związkowcy nie mamy też żadnej wiedzy o kontrakcie. Próbowaliśmy się dowiedzieć, ale odpowiedzi zarządu były tak lakoniczne, że nie zasługują na cytowanie - mówi Zbigniew Kwiatkowski, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego Sierpień'80 PZL Świdnik SA.

Miały być bardziej polskie?

Więcej światła na umowę rzuca Mariusz Cielma, ekspert wojskowy i naczelny branżowego magazynu "Nowa Technika Wojskowa".

- Te 400 mln zł to, jak często się zdarza przy takich kontraktach, może być koszt wiedzy dotyczącej serwisowania tych maszyn w zakładach lotniczych w Łodzi. Nie można na to patrzeć jak na gotówkę w portfelu - mówi Cielma.

Jak dodaje, PZL Świdnik należący do Leonardo jest elementem w łańcuchu dostaw koncernu, ale przy zakupie 4 maszyn nie ma mowy o rodzimej linii produkcyjnej.

- Resort nawet nie zadeklarował, że to początek, pierwszy etap zamówień i potem kupimy jeszcze 40 takich maszyn. Dlatego powstają one w innych zakładach koncernu - mówi Mariusz Cielma.

Tymczasem w kwietniu 2019 r., kiedy podpisywano umowę, minister mówił: "Bardzo cieszę się również, że przed Świdnikiem stoją perspektywy rozwoju, a zamówienia związane z modernizacją Wojska Polskiego są kierowane do zakładów produkujących w Polsce".

Czołgi z półki

O tę zapowiedź i ostateczną realizację kontraktu zapytaliśmy MON, ale do czasu opublikowania tego artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Z prośbą o komentarz zwróciliśmy się również do zakładów "PZL-Świdnik", tu również czekamy na odpowiedź.

- Plan modernizacji armii z 2013 r. zakładał, że wojsko dostanie sprzęt, a przemysł zamówienia w offsecie. Mieliśmy budować polskie zdolności wytwórcze, ale tego nie można zrobić, jeśli się nie produkuje lub montuje w Polsce - mówi money.pl komandor rezerwy i ekspert wojskowy Maksymilian Dura.

W jego ocenie, kolejnym, nawet bardziej znaczącym kontraktem jest zakup 250 amerykańskich czołgów M1A2 Abrams za ok. 23 mld zł.

- To jest kupowanie jak z półki w sklepie. Bez żadnych korzyści dla naszej zbrojeniówki, a ta kompletnie leży. Trudno nawet opisać, co się dzieje. Dla mnie to osobista katastrofa - dodaje Dura.

Decyzja o zakupie spotkała się z ostrą reakcją związków z branży zbrojeniowej. W liście do prezydenta Dudy nie kryją zawodu i piszą o związanej z zakupami stagnacji w polskim przemyśle obronnym.

"Stracona szansa"

- Jeśli już kupujemy za tak olbrzymie pieniądze, to liczyliśmy na jakiekolwiek korzyści. Poradzilibyśmy sobie z zamówienie dla wojska, udziałem w produkcji, ale nikt nas o zdanie nie pytał - mówi szef związku w ZM Bumar Łabędy Zdzisław Goliszewski. 

Jak dodaje, dwa lata temu PGZ uruchomił prace badawcze nad produkcją polskiego czołgu. - To koniec Bumaru. Dla polskiej zbrojeniówki to tragiczna wiadomość. Zamiast budować własny potencjał, ponownie uzależniamy się od dostaw z zewnątrz, a historia pokazuje, że w potrzebie zostajemy sami - mówi Goliszewski.

O ewentualny offset przy tej umowie również pytaliśmy MON. I w tym przypadku czekamy na odpowiedź.

- To stracona szansa. Polski podatnik wyda na to ponad 20 mld zł, a nasz przemysł nic z tego nie dostanie. Tymczasem w Egipcie, który też kupił te czołgi, powstała linia montażowa tych maszyn. Ktoś powie, że to nic wielkiego, ale dzięki łączeniu części w całość uzyskujemy pewne kompetencje, które przydadzą się w serwisie i naprawach - przekonuje Mariusz Cielma.

Jego zdaniem polski przemysł mógł uczestniczyć w tym kontrakcie. Mamy producentów dobrych systemów łączności, okablowanie, karabiny maszynowe do pojazdów wojskowych produkują w Zakładach Mechanicznych z Tarnowa.

- To część grupy PGZ, a ich karabiny są montowane w Rosomakach i były przebadane do czołgów Leopard 2, proponowano je również do innych maszyn posiadanych przez naszą armię. Rozumiem, że ten wydatek jest wykonywany dla bezpieczeństwa, ale bezpieczeństwo to też silny przemysł - podsumowuje Mariusz Cielma.

, odpo8 min. temuCo za brednie. Bumar nie radzi sobie z modernizacją Leopardów, a chciałby w 2 -3 lata zbudować polski czołg w setakach sztuk na miarę Abramsa,. Montowania to nie fabryka , która buduje od podstaw. Abramsy trafią do Polski poniekąd przez zrządzenie losu, wykorzystaliśmy moment ,że była dostępna duża pula . Poza tym kontrakt ten jest z pieniedzy pozabudżetowych MON, czyli dotychczasowe , ani przyszłe kontrakty w polskiej zbrojeniówce nie są zagrożonekolba19 min. temuJak zaczniemy produkować sprzęt zbrojeniowy światowej klasy to będziemy zastanawiać się nad zakupem tegoż w Polsce.Zibi21 min. temuTak poważają Polskę!!! Gdzie jest polski czołg, polski śmigłowiec, polska fregata???Rozmieniają Polskę na drobne. Liczy się tylko prywata! BUMAR do likwidacji! To jest prawdziwe oblicze PiSU!!!Agares69621 min. temuJa się dziwię, że nie rosyjskie. victor26 min. temuPolska natomiast jest liderem w prototypach pojazdow marsjanski...a Brytyjczycy stapaja po ziemi.