Biznes

Polska przyjmuje najwięcej cudzoziemców w UE. Bez żadnego planu

Polska przyjmuje najwięcej cudzoziemców w UE. Bez żadnego planu

"W Polsce nie istnieje zarządzanie migracją" - ostrzega Instytut Staszica i przypomina, że podobny błąd Niemcy i Francja popełniły kilkadziesiąt lat temu. W swoim stanowisku think-tank podkreśla, że czasu na wdrożenie zmian jest coraz mniej, ponieważ zagrożenie rosyjsko-ukraińskim konfliktem może tylko zwiększyć zainteresowanie migracją ze Wschodu do Polski. Nie tylko ekonomiczną, ale również humanitarną.

Polska przyjmuje najwięcej cudzoziemców w UE. Bez żadnego planu
Polska powtarza błędy Niemiec i Francji? "Rażące zaniedbanie" (Adobe Stock, ©Alex - stock.adobe.com)
bEYagnoB

Instytut Staszica wskazuje na "rażące zaniedbanie w postaci braku kompleksowej, nowoczesnej, uwzględniającej wyzwania geopolityczne i gospodarcze polityki migracyjnej".

Organizacja podkreśla, że Polska przyjmuje najwięcej cudzoziemców spośród wszystkich państw członkowskich Unii Europejskiej, ale równocześnie "powtarza błąd Niemiec i Francji sprzed kilkudziesięciu lat".

Otwierając szeroko drzwi dla zagranicznych pracowników, zachęcając, by wiązali losy swoje i swoich rodzin z Polską, nie ma zarazem koncepcji, jak postępować wobec cudzoziemców w okresie, kiedy koniunktura gospodarcza się skończy. Jest smutnym faktem, że polska polityka migracyjna nie istnieje. Co gorsza, nic nie wskazuje na to, byśmy w najbliższym czasie poznali jej założenia - czytamy w stanowisku Instytutu Staszica.
Zobacz także: Ukraina obawia się imigrantów z Białorusi. Dodatkowe siły skierowane na granicę

Polityka migracyjna Polski. Otwarte drzwi i brak sprecyzowanej polityki

Na liście błędów organizacja ta wymienia m.in. brak wyznaczania limitów migrantów z poszczególnych krajów, brak wspierania imigracji oraz kształcenia zawodowego dla pracowników branż, które będą mierzyć się z niedoborami kadrowymi w najbliższych latach.

"Nie ma również kompletnego, długofalowego systemu integracji społecznej dla przybyszów. Szczęśliwy dla Polski fakt, że zdecydowaną większość stanowią pracownicy ze Wschodu, z krajów tego samego, co nasz, kręgu cywilizacyjnego i kulturowego, nie powinien od realizacji takich problemów zwalniać" - ostrzega think-tank.

W stanowisku podkreślono, że oprócz fali migracji zarobkowej z państw Europy Wschodniej, wkrótce może dojść jeszcze migracja humanitarna - jeśli spełnią się prognozy dotyczące rosnącego napięcia w konflikcie rosyjsko-ukraińskim. "Dziesiątki tysięcy dodatkowych osób będą chciały przekroczyć polskie granice. Czy jesteśmy na to przygotowani?" - pyta retorycznie Instytut Staszica.

Napływ migrantów do Polski. Instytut Staszica wzywa do przedstawienia planu i strategii

Think-tank wzywa polskie władze, zwłaszcza Ministerstwo Spraw Zagranicznych, do zajęcia stanowiska i przedstawienia konkretnych planów w następujących kwestiach:

  • poinformowanie opinii publicznej, czy państwo polskie jest przygotowane na dodatkową falę migracji zza wschodniej granicy - takie działanie powinno obejmować m.in. kampanię informacyjną, skierowaną do obywateli Polski
  • przekazanie precyzyjnej informacji, kiedy definitywnie zakończy się trwające od wielu miesięcy postępowanie na wybór firmy, która będzie obsługiwać wnioski wizowe, składane przez obywateli Ukrainy w polskich placówkach dyplomatycznych na terenie ich kraju - chociaż Ambasada RP w Kijowie ogłosiła rozstrzygnięcie postępowania, nie wiadomo nadal, kiedy zostanie podpisana umowa, ponieważ sprawa po raz trzeci trafiła do Krajowej Izby Odwoławczej;
  • jednoznaczne zapewnienie, że nie ma żadnego zagrożenia odnośnie płynności obsługi wniosków wizowych i że przejęcie obsługi przez wyłonionego w drodze postępowania operatora nastąpi w terminie - jakiekolwiek perturbacje w tym zakresie będą mieć nieobliczalne konsekwencje dla polskiej gospodarki, relacji polsko-ukraińskich oraz wiarygodności Polski w naszym regionie Europy
  • przedstawienia daty ogłoszenia dokumentu, formułującego precyzyjne założenia polityki migracyjnej Polski do roku 2030, z uwzględnieniem potrzeb rynku i wspomnianej wyżej potrzeby zarządzania kierunkami migracji i bezpieczeństwa Polski.

Migranci to potencjał dla gospodarki Polski. Czy rządzący potrafią go wykorzystać?

Tymczasem gospodarka Polski potrzebuje migrantów, którzy zamieszkają w Polsce i będą tu pracować. Z opublikowanych przez GUS danych, dotyczących sytuacji społeczno-gospodarczej kraju w pierwszych trzech kwartałach 2021 r., dowiadujemy się, że kryzys demograficzny w Polsce stale się pogłębia. Według wyliczeń ekonomisty Rafała Mundrego suma zgonów za 12 miesięcy sięgnęła 538,6 tys., podczas gdy zanotowano w tym samym czasie zaledwie 334,6 tys. urodzeń.

Również agencja zatrudniania Trenkwalder Polska wskazuje, że na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat w Polsce liczba osób w wieku produkcyjnym zmalała niemal o 1,5 miliona. Zwrócono ponadto uwagę, że prognozy demograficzne dla naszego kraju nie pozostawiają złudzeń i będzie jeszcze gorzej.

Szacuje się, że w perspektywie 20-30 lat bez cudzoziemców na rynku pracy nie będzie możliwy rozwój gospodarczy, a to poważnie zachwieje całym systemem świadczeń emerytalnych. Coraz częściej pojawiają się niepokojące informacje o braku chętnych do pracy nie tylko w branżach wysokospecjalistycznych, jak ICT, ale też w handlu, budownictwie czy usługach - podkreślono.

Jak pisaliśmy w money.pl, eksperci obserwują jeszcze jeden problem związany z migracją i rynkiem pracy. - Dla części cudzoziemców jesteśmy tylko krajem tranzytowym. Tak naprawdę to szukają pracy na Zachodzie, Polskę wykorzystują głównie do uzyskiwania wizy dającej prawo przebywania w całej strefie Schengen – mówiła nam wprost Jolanta Tulkis, rzecznik prasowy Powiatowego Urzędu Pracy w Białymstoku.

Urzędy pracy wydają rocznie setki tysięcy zezwoleń na pracę sezonową dla cudzoziemców w Polsce, ale aż 60-70 proc. spośród tych osób nie pojawia się później u pracodawców. Wykorzystują wystawione im dokumenty do wyrabiania wiz i przekraczania unijnej granicy. Potem znikają.

Tysiące ofert pracy. Sprawdź i znajdź wymarzoną dla siebie pracę już dziś!Gość18 min. temuUkraińcy nie są członkami UE. Nikt nie wie ilu ich jest w Polsce, szacunki 2-3 miliony Adam35 min. temuAle bzdety, następny instytut nawołujący do otoczenia "opieką" imigrantów, a oni do nas jeżdżą tak jak my w latach 90 do Niemiec na szparagi, czyli chcą tylko zarobić i myk do swojego kraju. Lepiej niech te wszelkiej maści instytuty, rady, konfederacje itp. zajmą się Polakami i zwiększeniem ich wynagrodzeń, a pracowników będą mieli mnóstwo, także tych powracających z zagranicy.Jurek2 godz. temuUkraincy w Polsce nie mają nic wspólnego z emigracją. To chyba tylko w Polsce można takie klamstwa pisać. Nikt za granicą tak nie liczy. Dla przykładu w Danii jest w tej chwili 300 tysięcy ludzi z zagranicy którzy w Danii pracują i nikt nie napisze że to emigranci. W Polsce emigrantów niema. W ciągu ostatnich parę lat dano azyl kilkaset ludziom.