Biznes

Emerytalna rewolucja złapała zadyszkę. "Rząd robi wszystko, żeby mu nie ufać w tej sprawie"

Emerytalna rewolucja złapała zadyszkę.

Według szacunków Instytutu Emerytalnego z Pracowniczych Planów Kapitałowych korzysta 24 procent wszystkich uprawnionych pracowników. - Taki poziom nie jest zaskoczeniem. Pokazuje to stopień zaufania osób pracujących do państwa - mówi w rozmowie z TVN24 Biznes Oskar Sobolewski z Instytutu Emerytalnego. - Moment wdrażania PPK nie był komfortowy ze względu na pandemię - stwierdza wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju Bartosz Marczuk.

Ile osób przystąpiło do PPK?

"Na podstawie danych uzyskanych od pracodawców i instytucji finansowych, szacowana liczba uczestników PPK w I kwartale 2021 roku (...) wynosiła razem około 2,1 mln osób" - napisano w najnowszym raporcie Instytutu Emerytalnego "Poziom partycypacji w Pracowniczych Planach Kapitałowych po IV kohorcie wdrożenia".

Dodano, że liczbę osób zatrudnionych uprawnionych do uczestnictwa w PPK (jeszcze bez firm zatrudniających poniżej 20 osób) rząd szacował na około 8,6 mln osób, zatem "aktualną partycypację w PPK należy określić ogółem na poziomie około 24 procent".

"Powyższe oznacza, że partycypacja w PPK wśród pracodawców zatrudniających od 20 do 249 osób, a także w jednostkach sektora finansów publicznych jest o kilkanaście punktów procentowych niższa niż ta, jaka miała miejsce w przypadku większych pracodawców".

"Spodziewamy się około 3 milionów uczestników PPK"

- Nasze szacunki były nieco wyższe, mówiliśmy o 4-4,5 miliona osób. Obniżyliśmy nasze oczekiwania, moment wdrażania PPK nie był komfortowy ze względu na pandemię. To jest początek drogi, ale jest to zasadnicza zmiana, że taki program oszczędzania staje się masowym. Do tej pory było to margines - stwierdza w rozmowie z TVN24 Biznes wiceprezes PFR Bartosz Marczuk. Polski Fundusz Rozwoju czuwa nad wdrażaniem Pracowniczych Planów Kapitałowych.

Marczuk przypomina, że przed wdrożeniem PPK w 2019 roku "udało się przekonać do jakiejś formy oszczędzania na jesień życia około miliona Polaków, bo tyle osób oszczędzało w IKE (Indywidualne Konto Emerytalne), IKZE (Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego) i PPE (Pracownicze Programy Emerytalne)".

- Po wprowadzeniu PPK udało się zrobić zasadniczy przewrót. Możemy dzisiaj mówić, że spodziewamy się około 3 milionów uczestników PPK czy też osób, które weszły do PPE w wyniku wdrożenia PPK. Łącznie mówimy więc na dzisiaj o około 4 milionach Polaków dodatkowo oszczędzających. A trzeba pamiętać, że jest to początek drogi. Jeśli z kolei spojrzymy na to, ile osób oszczędza z pracodawcą, to przed PPK było 300 tysięcy, teraz są 3 miliony, więc 10 razy więcej - zaznacza Marczuk.

Wyjaśnił też, że na razie PFR nie podaje informacji związanych z partycypacją w PPK, bo "do 10 maja najmniejsze przedsiębiorstwa będą zgłaszać informacje o tym, ile ludzi przystąpiło do PPK". - Najwcześniej potwierdzone dane dotyczące partycypacji będą około 15-20 maja - zapowiada.

"Widać, że wniosków trzeba wyciągnąć dużo"

- Taki poziom partycypacji nie jest zaskoczeniem. Pokazuje to stopień zaufania osób pracujących do państwa - a tak naprawdę to, jak nie ufają państwu. Rząd z jednej strony zachęca do PPK i mówi o nowej formie oszczędzania na emeryturę, a z drugiej strony robi skok na OFE z 15-procentowym podatkiem Morawieckiego. To był pierwszy argument, który w rozmowach ze mną wymieniali pracownicy, dlaczego nie zapisali się do PPK - mówi Oskar Sobolewski z Instytutu Emerytalnego.

Jego zdaniem "państwo, robiąc skok na OFE, pokazuje, że trudno jest mu zaufać", a "rząd robi wszystko, żeby mu nie ufać w tej sprawie i takie są konsekwencje, że tylko 24 procent osób weszło do PPK".

- Rząd musi się zastanowić i wyciągnąć wnioski z tej źle przeprowadzonej reformy. To wdrożenie PPK trwało dwa lata i widać, że wniosków trzeba wyciągnąć dużo - podkreśla.

Podaje też kilka przykładów rozwiązań, które mogą do Pracowniczych Planów Kapitałowych zachęcić. Jednym z nich jest "waloryzacja zasileń ze środków publicznych i zmiana systemu tych zasileń". - Tak by uczestnicy PPK widzieli, że państwo w większym stopniu dokłada się do systemu. Zasilenia powinny być też częstsze, na przykład kwartalnie, by ludzie łatwiej mogli dostrzec ten wkład. To by budowało większe zaufanie i zainteresowanie programem - tłumaczy.

Ponadto według eksperta wkład osób najmniej zarabiających "mógłby zostać zawieszony, a pracodawca dodawałby 1,5 procent - żeby było widać, że państwu na tej grupie zależy". - Żeby takie osoby zostały w programie, żeby wiedziały że można oszczędzać nawet bez własnej wpłaty. Obecnie z możliwości obniżenia własnej wpłaty do 0,5 procent mało osób korzysta. Chodzi o to, by zrobić jakiś ukłon w stronę tej grupy. Ewentualnie cały ciężar w tej grupie przerzucić na pracodawcę lub państwo - wyjaśnia.

Co dalej z PPK?

Według Marczuka "ludzie w naturalny sposób do takich programów się przekonują w miarę upływu czasu". Jak wyjaśnia, Wielka Brytania, na której Polska się wzorowała, wdrożyła taki system w 2008 roku i na początku miała partycypację w okolicy 50 procent, teraz jest około 90 procent.

- Wierzę, że te osoby, które zostały w PPK, będą ambasadorami programu, bo to jest najlepszy z możliwych sposobów oszczędzania, najbardziej opłacalny - podkreśla.

Dodaje, że według szacunków PFR "osoby, które zapisały się do PPK w 2019 roku, mają w tym momencie średnio o 117 procent więcej pieniędzy niż wpłaciły". - Osoby, które się zapisały w pierwszej fali, było ich około 1,1 miliona, nie wypisały się z programu. Nie uciekły i to pomimo tego, że przyszła pandemia COVID-19. Teraz jest ich ok. 1,2 miliona. Jeśli chodzi o przewidywania, to w 2025 roku mówimy o liczbie 4,5-5 milionów uczestników PPK - mówi.

Również Sobolewski jest zdania, że czas będzie działał na korzyść PPK. - Gdy uczestnicy PPK będą widzieli na swoich rachunkach środki, to będą wskazywali, że na tym można skorzystać, że te środki będzie można wypłacać i przeznaczyć na dowolny cel w ramach zwrotu, że w PPK środki są prywatne i można już na etapie oszczędzania przed 60 rokiem życia z nich korzystać - uważa.

Pracownicy uprawnieni do PPKinstytutemerytalny.pl

PPK - dane na koniec 2020 roku

Jak podał w lutym Polski Fundusz Rozwoju, powołując się na dane Komisji Nadzoru Finansowego, na koniec 2020 roku odnotowano prawie 1,7 miliona uczestników PPK. Zgodnie z założeniami po IV etapie programu liczba uczestników miała wzrosnąć do minimum 3,5 mln. "Cel długoterminowy przewiduje liczbę ok. 6-8 mln pracowników, z partycypacją na poziomie ok. 50-75 proc." - napisano w komunikacie.

W raporcie Instytutu Emerytalnego z kwietnia tego roku podano, że na 30 czerwca 2020 roku liczba uczestników PPK wynosiła 1 074 847 osób, co oznacza, że partycypacja była poniżej 40 proc.

PPK - IV etap

1 stycznia 2021 roku rozpoczął się IV etap wdrażania programu PPK. Do systemu powszechnego oszczędzania przystępują właśnie - oprócz ok. 790 tys. najmniejszych firm zatrudniających do 19 osób - m.in. urzędy centralne, administracja wojewódzka i samorządowa oraz jednostki samorządowe, czyli np. szkoły, przedszkola, szpitale czy przychodnie.

W sumie będzie to ok. 830 tys. podmiotów zatrudniających ok. 6 mln osób, z tego ok. 40 tys. to jednostki publiczne.

Zgodnie z kalendarzem wdrażania programu jednostki sektora finansów publicznych miały podpisać umowy o zarządzanie PPK do 26 marca 2021 roku, natomiast termin podpisania umów o prowadzenie, czyli zgłoszenia pracowników do systemu, upłynął dla nich 10 kwietnia. Pozostałe firmy umowy o zarządzanie mają podpisać do 23 kwietnia, a o prowadzenie - do 10 maja 2021 roku.

Aktywa PPK - marzec 2021analizy.pl

Pracownicze Plany Kapitałowe - zasady

Pracownicze Plany Kapitałowe to dobrowolny (można się wypisać) i powszechny system długoterminowego oszczędzania z myślą o dodatkowych pieniądzach na emeryturze (środki, poza kilkoma wyjątkami, wypłacić po ukończeniu 60 lat). Do programu może przystąpić każdy zatrudniony, który podlega obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnym i rentowym. Oszczędności tworzone są wspólnie przez pracowników, pracodawców oraz państwo.

Tzw. podstawowe wpłaty do PPK wynoszą: 2 proc. wynagrodzenia brutto, które zapłaci pracownik (przy czym osoby zarabiające mniej niż 120 proc. minimalnego wynagrodzenia mogą wnioskować o obniżenie składki do 0,5 proc.); 1,5 proc. wynagrodzenia brutto pracownika, które ma wpłacać pracodawca.

Dopłata z Funduszu Pracy wynosi 20 zł miesięcznie, co w skali roku daje 240 zł. Dodatkowo w pierwszym roku pracownicy otrzymują także tzw. wpłatę powitalną w wysokości 250 zł.