Kultura

Jakubik: Dostałem od Smarzowskiego najbardziej oryginalną propozycję pod słońcem

Jakubik: Dostałem od Smarzowskiego najbardziej oryginalną propozycję pod słońcem
Arkadiusz Jakubik nie kryje, że propozycja, którą złożył mu Wojciech Smarzowski, kiedy zapraszał do udziału w najnowszym "Weselu", była czymś, co go szczerze zaskoczyło i jednocześnie ucieszyło. Obaj twórcy współpracują ze sobą od lat - zaczynali jeszcze przed fabularnym debiutem kinowym reżysera. W wywiadzie z Gazeta.pl aktor tłumaczy, dlaczego ten projekt jest dla niego taki wyjątkowy. Dzisiaj prezentujemy wycinek z naszego spotkania.

Arkadiusz Jakubik już w 1998 roku zagrał w zrealizowanej przez Wojciecha Smarzowskiego dla Teatru Telewizji sztuce "Małżowina", a potem do współpracy wrócili przy okazji "Kuracji" z 2001 roku.  Rola notariusza Jana Janocha z "Wesela" (2004 r.) przyniosła aktorowi jego pierwszą nominację do Orła za najlepszą kreację drugoplanową. Po sukcesie fabularnego debiutu Smarzowskiego panowie owocną współpracę ciągle podtrzymują  - poza "Różą" aktor pojawił się w niemal każdym następnym filmie tego reżysera. I za każdym razem pokazywał coś innego, ale nieodmiennie ciekawego i wartego uwagi, choć zawsze niełatwego do odegrania.

W "Domu złym" z 2009 roku Jakubik zagrał Edwarda Środonia: niewinnego człowieka, który zostaje wmieszany w morderstwo właściciela zapuszczonej chałupy gdzieś w Bieszczadach. Jego bohater szamocze się z bezsilności i wściekłości, gdy odkrywa, że wrabia się go w zbrodnię, której nie popełnił, a Jakubik pięknie to oddał. W kolejnej na ich wspólnej liście "Drogówce" miał z kolei przypomnieć widzom, że doskonale kreuje postaci komiczne. Jego sierżant Bogdan Petrycki to zawołany lowelas i erotoman z jednej strony, a z drugiej swój chłop, którego spotyka los nie do pozazdroszczenia. W "Wołyniu" z kolei pokazał człowieka wielowymiarowego - z jednej strony cynicznego, z drugiej przygniecionego kolejnymi życiowymi tragediami.