Kultura

Pierwowzór księdza z "Bożego Ciała" zatrzymany. Grozi mu pięć lat więzienia

Pierwowzór księdza z
Patryk B., którego historia zainspirowała twórców filmu "Boże Ciało", został zatrzymany przez wołomińską policję. Jak podaje "Super Express", mężczyzna usłyszał zarzuty, za które może trafić do więzienia nawet na pięć lat. Tym razem nie chodzi jednak o podszywanie się pod księdza.

Mężczyzna kilka dni temu został zatrzymany przez policjantów z Wołomina, którzy wyjaśniają sprawę znikających z trasy S8 włazów do studzienek.

Zainspirował scenarzystę "Bożego Ciała". "Nie mam, gdzie mieszkać - śpię w aucie"

Kradzione studzienki, jak się okazało, były potem sprzedawane na złom, choć punkty nie powinny zgodnie z prawem przyjmować tego rodzaju materiałów. Jak informuje policja, Patryk B. miał przywieźć do skupu kilkanaście elementów i pokazywać oświadczenie, że pochodzą z firmy budowlanej, w której pracuje. - Nie mam pieniędzy, nie mam gdzie mieszkać, śpię w aucie. Dlatego kradnę i sprzedaję na złomie. Tak zatrzymany mężczyzna tłumaczył się policjantom - powiedział asp. szt Tomasz Sitek z wołomińskiej policji.

"Boże Ciało" Jana Komasy z Bartoszem Bielenią w roli głównej to opowieść o młodym mężczyźnie, który w poprawczaku odkrywa swoje powołanie. Chłopak wie jednak, że z taką przeszłością nie zostanie przyjęty do żadnego seminarium. Gdy po wyjściu z placówki zostaje skierowany do pracy, zamiast się w niej stawić, postanawia udawać księdza w małej parafii. Mateusz Pacewicz, autor scenariusza, napisał go m.in. na podstawie prawdziwej historii, która wydarzyła się w 2011 roku we wsi Budziska znajdującej się w województwie mazowieckim. Fałszywym księdzem był właśnie Patryk B.

B. udawał księdza w parafii w Budziskach niedaleko Wołomina przez niemal dwa miesiące - koncelebrował msze, zbierał na tacę, a nawet odprawił liturgię w Boże Ciało. Prowadzone przez niego nabożeństwa i głoszone kazania przyciągały wielu wiernych, ale część stała się podejrzliwa, choćby ze względu na to, że wikariusz lubił "kręcić bączki" autem czy publicznie palił i pił piwo. Gdy sprawa wyszła na jaw, za podszywanie się za księdza dostał grzywnę i dozór policyjny.

Gdy w kinach pojawił się film Komasy (później nominowany do Oscara), B. rozmawiał z dziennikarzem Natemat.pl. Pracował wtedy jako mistrz ceremonii pogrzebowych.