Opinie

Europoseł PiS zapowiedział „jazdę" w PE. Prowadząca musiała dopytać, o co mu chodzi

Europoseł PiS zapowiedział „jazdę
– W Parlamencie Europejskim mamy do czynienia z czymś w rodzaju tyranii czy dyktatury większości – mówił w radiowej Jedynce europoseł PiS Ryszard Legutko, opisując, co czeka nas przed wtorkową debatą w sprawie Polski.

Spór Polski z unijnymi instytucjami w sprawie sądownictwa, zwłaszcza po wyroku TK, przybiera na sile. Na najbliższy wtorek zaplanowano debatę w Parlamencie Europejskim na ten temat, a na posiedzeniu stawi się m.in. premier Mateusz Morawiecki, planowane jest, by pojawiła się także szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

Dzień przed debatą w radiowej Jedynce o tej sytuacji opowiadał europoseł PiS prof. Ryszard Legutko. – W Parlamencie Europejskim mamy do czynienia z czymś w rodzaju tyranii czy dyktatury większości, a Polska jest w tej mniejszości, jest rządzona przez rząd raczej konserwatywny – oceniał w „Sygnałach dnia” polityk. Legutko przekonywał, że nieprzychylne PiS środowiska korzystają z „każdej okazji”, by uderzyć w rząd w Warszawie.

Prowadząca rozmowę Katarzyna Gójska-Hejke dopytywała, czy takich inicjatyw wymierzonych w Polskę byłoby mniej podobnych debat. – Parlament Europejski rzeczywiście to jest instytucja bardzo szczególna i ci posłowie często znajdują się w stanie niezwykle rozemocjonowanym, porównywalnym z amokiem. To jest bardzo silna większość lewicowa, która działa z furią przeciw wszystkim przejawom tego, co może uchodzić za postawę bardziej konserwatywną – przekonywał Legutko.

Europoseł PiS zapowiada „jazdę” w Parlamencie Europejskim

Polityk podzielił się w radio swoimi przewidywaniami co do tego, jak będzie wyglądać wtorkowa debata w PE. Wyliczał, że pojawi się premier, pewnie von der Leyen, „być może przewodniczący” PE. – No i później będą przewodniczący grup się pojawiać, w tym również mówiąc te słowa. A później już będzie tak zwana „jazda” – stwierdził.

Prowadząca dopytywała, co wspomniana przez polityka „jazda” oznacza, a Legutko pospieszył z wyjaśnieniami:

– Przepraszam, bo to zwykle używa się takiego słowa debata, że w parlamencie (Parlamencie Europejskim – red.) jest debata. To nie jest debata, ta większość wściekła zaczyna te swoje popisy retoryczne. Oni wychodzą już z przygotowanym tekstem, no i mówią, jaki Polska to jest straszny kraj, jak szybko trzeba ukarać i tu parlament nie odpuści.