Opinie

Jędraszewski na wojnie z wi-fi i psychoanalizą

Jędraszewski na wojnie z wi-fi i psychoanalizą

W Polsce rusza synod. To inicjatywa oddolna, na razie raczkuje. Świeccy, duchowni, a nawet ateiści mają rozmawiać o zmianach w kościele. Wiadomo, że jedną z ważniejszych kwestii, która zostaną poruszone, będzie rozliczalność oraz kontrola dotycząca sprawowania władzy przez biskupów.

Watykan dał zielone światło. Franciszek doskonale rozumie, że kościół chcąc być żywą wspólnotą, musi się reformować. Synodalność, czyli oddanie kościołom lokalnym, prawa do decydowania o tym, jak mają one funkcjonować, to pomysł papieża na odnowę. Papież chce, by w reformie uczestniczyli świeccy.

Kilka lat temu, w październiku 2015 r. w trakcie przemówienia poświęconego upamiętnienia uroczystości półwiecza ustanowienia Synodu Biskupów mówił wprost: „Właśnie droga synodalności jest drogą, której Bóg oczekuje od Kościoła trzeciego tysiąclecia”. Władza według papieża ma być służbą.

Czy znajdą się biskupi, którzy zechcą się podzielić władzą ze wspólnotą wiernych? Podobno jeden z biskupów już się zgodził, by w jego diecezji pilotażowo przeprowadzić zmiany. Ale pewnie to wyjątek.

Dziś hierarchowie są bezkarni: Tuszowanie przestępstw na tle seksualnym, brak kontroli nad majątkiem, którym dysponują, wiernopoddańcze relacje z podległymi im duchownymi i buta to tylko niektóre z przykładów patologii, którą generuje brak kontroli nad hierarchami. Utuczony na przywilejach, żyjąc w nimbie kombatanckiej przeszłości walki z komuną staje się skansenem odklejonym od rzeczywistości. Polski kościół w świadomości większości Polaków ma taką właśnie gębę: jawi się jako pazerny, obły i anachroniczny.

Widać wyraźnie, że wielu polskim hierarchom, wizja zmian i reform spędza sen z powiek. Nie rozumieją, że bez działań systemowych kościoły jeszcze szybciej opustoszeją. To znamienne, że debacie dotyczącej zmianom w kościele poza granicami Polski nie słychać głosu żadnego z hierarchów znad Wisły. Czyżby nikt sprzyjał reformie?

Czytaj: Mikołaj Grabowski: Arcybiskup Jędraszewski wydał wojnę inteligencji

Co jakiś czas biskupi dają jednak dość jasno do zrozumienia, że jest dobrze tak jak jest. Ponad trzydzieści lat od upadku komuny kościół tkwi w paradygmacie twierdzy okopanej przez wrogów. Nie ma języka wobec współczesnych wyzwań. A tych nie brakuje: podziały społeczne, pauperyzacja społeczna, przemoc domowa. Można by długo je wymieniać. Tyle, że te hierarchów nie zajmują.

Bezkonkurencyjnym liderem kościelnej reakcji jest Marek Jędraszewski. Czy doczekamy dnia, kiedy świeccy wyślą go na emeryturę? Być może oddolne inicjatywy świeckich, którzy chcą wziąć odpowiedzialność za swój kościół, otwierają taką perspektywę.

Ten ocierający się o śmieszność hierarcha w swoich kazaniach odkleja się od rzeczywistości. Przyzwyczailiśmy się do tej ogranej narracji: my i oni, zdrowa tkanka narodu i zaraza. Słowem nieustanna konfrontacja i zarządzanie strachem.

Jędraszewski przywołuje na myśl zaciekłego przeciwnika modernistów Piusa X, który dorobek reformatorów nazywał „syntezą wszystkich herezji”. Jako zagrożenia wymieniał ewolucjonizm oraz manię reformatorską. Twierdził nawet, że wrogowie Chrystusa „ukrywają się w samym wnętrzu Kościoła, stąd też mogą być bardziej szkodliwi, bo są mniej dostrzegalni”. Jeszcze ponad sto lat temu, w czasach jego pontyfikatu, duchownych obowiązywała przysięga antymodernistyczna, która miała dać tamę rozprzestrzenianiu się reformatorskich tendencji w Kościele katolickim.

Wiele cytatów z myśli zapomnianego papieża można spotkać w wypowiedziach Marka Jędraszewskiego. W ostatnich dniach wszedł wyraźnie na ścieżkę wojenną z nauką. W wywiadzie dla tygodnika „Sieci” Jędraszewski poszedł na całość. „Myślę, że jedną z przyczyn, dla których kościoły w zachodniej Europie opustoszały, jest to, że uwierzono w psychoanalizę, a nie w łaskę odpuszczania grzechów i pojednania z Panem Bogiem” - mówił. Ciekawe co na to powiedziałby papież, który w obszernym wywiadzie z Dominique Woltonem wyznał, że w wieku 42 lat przez pół roku korzystał z pomocy psychoterapeuty. Jak wyznał, sesje pomogły mu w trudnym dla niego czasie. To czas, kiedy Bergoglio stał wtedy na czele argentyńskich jezuitów, w czasach junty wojskowej. Może i Jędraszewskiemu w tym trudnym dla kościoła czasie pomogłaby rozmowa z terapeutą. Może terapia ukoiłaby jego frustracje.

Są ku temu przesłanki. Sława, która padają w wywiadzie dla „Sieci” trącają o paranoję. Jędraszewski obwinia za niepowodzenia Polaków obcych: „Jest niemała część ludzi, którzy służą obcym, zewnętrznym wobec naszej ojczyzny siłom. Potęga współczesnej, cynicznej targowicy jest niekiedy prawdziwie porażająca”.

Jędraszewski twierdzi też, że „Dzieci rewolucji 1968 r. dzisiaj pragną zawładnąć umysłami i sercami Polaków. Przychodzą do nas uzbrojeni m.in. w internet, który posiada ogromną siłę rażenia”. I dalej: „Przecież dziecko nie dostaje tylko tego, co przekazują mu nauczyciele w czasie lekcji, ale także wszystko to, co pobocznie wciska się poprzez komputer. Dzieci stają się ofiarą złego przekazu. Całe pokolenie zostanie dotknięte jego skutkami”. Cóż więc począć? Może wyłączyć Polakom wi-fi?

Czytaj również: Jędraszewski kolejny raz udowadnia, jak małostkowym jest człowiekiem