Opinie

Najbardziej rażący podział w Europie? Pokoleniowy. Piszą Ivan Krastev i Mark Leonard

Najbardziej rażący podział w Europie? Pokoleniowy. Piszą Ivan Krastev i Mark Leonard

Wśród krajów zbadanych przez Europejską Radę Spraw Zagranicznych w Polsce jest największy odsetek osób, które uważają, że rząd wykorzystuje ograniczenia związane z pandemią do stworzenia iluzji kontroli lub jako pretekst do kontrolowania społeczeństwa.

Kryzysy są jak amatorscy malarze. Lubią kreślić i przemalowywać granice. Każdy poważny kryzys ostatniej dekady dzielił Europę, między państwami i wewnątrz państw, wzdłuż różnych linii. Kryzys euro rozdzielił Europejczyków na północ i południe, dzieląc kontynent na dłużników i wierzycieli. Kryzys z uchodźcami stworzył inną linię podziału, tym razem między wschodem a zachodem. Ale podczas gdy te podziały były bardzo widoczne i skrystalizowały się w odrębne obozy, które miały wpływ na inne obszary polityki, pandemia w swoim wczesnym stadium zdawała się łączyć Europejczyków. Zaczęło się od nacjonalistycznego momentu, kiedy rządy państw UE zamknęły swoje granice w ciągu jednego dnia ale szybko przekształciło się to w moment europejski, kiedy państwa członkowskie UE zgodziły się na wspólny zakup szczepionek.

Jednak w miarę upływu czasu staje się coraz bardziej oczywiste, że doświadczenia związane z pandemią różnią się znacznie w wielu częściach UE i że niektóre z dawnych podziałów w bloku, zarówno geograficznych, jak i pokoleniowych, ponownie się ujawniły.

Najnowszy sondaż Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych (ang. European Council on Foreign Relations, ECFR) dotyczący poglądów obywateli w czasie epidemii koronawirusa ujawnia wyraźną przepaść między wschodem i południem z jednej strony, a północą i zachodem z drugiej, jeśli chodzi o osobiste doświadczenia obywateli związane z kryzysem. Na przykład w Szwecji, Danii, Francji, Holandii, Austrii i Niemczech badanie wykazało, że większość respondentów nie odczuła osobiście skutków choroby. Natomiast w Bułgarii, na Węgrzech, w Polsce, Hiszpanii i Portugalii sytuacja jest odwrotna.

Drugim faktem ujawnionym przez sondaż jest to, że Europejczycy są podzieleni w kwestii tego, co uważają za motywy rządów stojące za krajowymi ograniczeniami dotyczącymi COVID-19. Okazało się, że dzisiejszą Europę zamieszkują trzy odrębne i zwalczające się plemiona: „Ufni”, którzy wierzą w rządy i są przekonani, że jedynym powodem wprowadzenia ograniczeń była potrzeba powstrzymania rozprzestrzeniania się wirusa; „Podejrzliwi”, którzy uważają, że rządzący wykorzystali ograniczenia do zatuszowania uchybień; oraz „Oskarżyciele”, którzy sądzą, że rządy wykorzystują pandemię do zwiększenia kontroli nad ludźmi.

W różnych społeczeństwach europejskich liczebność tych plemion jest bardzo zróżnicowana. W spolaryzowanych społeczeństwach, takich jak Polska czy Francja, kryzys zamiast przynieść jedność społeczną i wspólny cel, wzmocnił istniejące podziały ideologiczne. W pierwszym z tych krajów ECFR znalazł największy odsetek osób, które uważają, że rząd wykorzystuje ograniczenia związane z pandemią do stworzenia iluzji kontroli lub jako pretekst do kontrolowania społeczeństwa. Z kolei we Francji pandemia doprowadziła do „efektu cross-dressingu”, jeśli chodzi o pozycję partii politycznych. Kryzys skłonił liberalnych zwolenników centrowej platformy politycznej Emmanuela Macrona do poparcia wysoce interwencjonistycznych działań państwa, a tych lojalnych wobec Marine Le Pen, której partia często dążyła do bardziej autorytarnego państwa, do uznania, że restrykcje były zbyt surowe.

Spośród wszystkich podziałów ujawnionych w sondażu ECFR, najbardziej rażący zarówno wewnątrz europejskich społeczeństw, jak i w całej Europie – jest podział pokoleniowy. Okazało się, że podczas gdy prawie dwie trzecie respondentów powyżej 60. roku życia nie czuje, by kryzys związany z koronawirusem dotknął ich osobiście, większość respondentów poniżej 30. roku życia odczuła jego skutki.

Dla młodych ludzi pandemia stała się egzystencjalnym zagrożeniem dla ich sposobu życia i istnieje powszechne poczucie, że ich przyszłość została poświęcona dla dobra ich rodziców i dziadków. To poczucie jest echem tego, co czuły wcześniejsze pokolenia młodych ludzi, którzy przeszli przez inne przełomowe zmiany, takie jak wojny światowe i rewolucje. I trudno przypuszczać, byśmy nie byli świadkami konsekwencji tego podziału.

Jedną z najwyraźniejszych konsekwencji, jakie dotychczas się pojawiły, jest wzrost cynizmu – młodsze pokolenie Europy jest mniej skłonne wierzyć, że główne motywy, jakimi kieruje się rząd, wprowadzając ograniczenia związane z pandemią, są prawdziwe.

Fakt, że kryzys jeszcze bardziej nadwyrężył zaufanie młodych Europejczyków do ich systemów politycznych, może mieć długofalowe konsekwencje dla przyszłości demokracji. Badania przeprowadzone przez Centrum na rzecz Przyszłości Demokracji na Uniwersytecie Cambridge (ang. Centre for the Future of Democracy at Cambridge University) wykazały, że nawet przed kryzysem dzisiejsi młodzi ludzie są pokoleniem najbardziej niezadowolonym z funkcjonowania demokratycznych rządów. Są oni bardziej sceptyczni wobec zalet demokracji nie tylko w porównaniu z pokoleniem starszych ludzi, ale także z młodzieżą ankietowaną we wcześniejszych epokach.

Jesteśmy w Europie o krok od chwili, w której młodzi ludzie zdecydują, że demokracja nie jest ich domeną.

Ivan Krastev jest szefem Centrum Strategii Liberalnych w Sofii i stałym współpracownikiem Instytutu Nauk o Człowieku IWM w Wiedniu. Mark Leonard jest dyrektorem Europejskiej Rady Stosunków Zagranicznych.