Opinie

Siostrzeniec Morawieckiego na manifestacji Tuska, interweniowała policja. „Na tym się nie skończy"

Siostrzeniec Morawieckiego na manifestacji Tuska, interweniowała policja. „Na tym się nie skończy
– Donald Tusk nie jest dla nas żadną gwarancją. Jesteśmy tutaj jako Polacy, a nie zwolennicy kogoś – komentował w rozmowie z „Wprost” Franek Broda, siostrzeniec premiera Mateusza Morawieckiego, który w niedzielę uczestniczył w proeuropejskiej demonstracji na Placu Zamkowym w Warszawie.

W niedzielę w wielu polskich miastach odbywały się proeuropejskie demonstracje po wyroku Trybunału Konstytucyjnego pod przewodnictwem Julii Przyłębskiej, który uznał, że niektóre przepisy Traktatu o Unii Europejskiej są niezgodne z Konstytucją RP. W stolicy na czele wiecu stanął Donald Tusk. Wśród uczestników manifestacji wypatrzyliśmy Franka Brodę, aktywistę i siostrzeńca premiera Mateusza Morawieckiego. Jak tłumaczył w rozmowie z „Wprost”, pojawił się na proteście, bo uznaje wyrok TK za skandaliczny i zależy mu, żeby Polska pozostała w Unii Europejskiej. – Nie pozwolimy na to, aby była tutaj sytuacja jak na Białorusi – mówił.

Siostrzeniec Morawieckiego krytyczny wobec Tuska

Franek Broda zaznaczył, że na manifestacji pojawiło się wiele osób, które łączy wspólny cel – chęć zademonstrowania, że Polska jest częścią UE. Odciął się za to od lidera warszawskiego protestu – przewodniczącego Platformy Obywatelskiej. – Donald Tusk mówi samymi ogólnikami. Nie widzę z jego strony żadnego działania – komentował.

Jak podkreślił, wiec zgromadził nie tylko tych, którzy popierają byłego premiera. – Są tutaj ludzie z lewej strony, z prawej strony, z centrum. Jesteśmy tu wszyscy po to, aby zostać w Europie. Donald Tusk nie jest dla nas żadną gwarancją. Jesteśmy tutaj jako Polacy, a nie zwolennicy kogoś. Protestujemy i nie damy się – mówił Broda w rozmowie z „Wprost”. – Jest nas mnóstwo i myślę, że na tym się nie skończy – dodał.

Policja kontra Franek Broda

Dziennikarz OKO.Press Krzysztof Boczek nagrał interwencję policji wobec Franka Brody. Jak relacjonował sam zainteresowany, powodem było zapalenie przez niego racy. Aktywista LGBT skarżył się na agresywne postępowanie policji. – Policja się na mnie rzuciła, powaliła mnie na ziemię, zgarnęli mnie na bok, skuli mnie, zaczęli mnie kopać. Skuli mnie kajdankami – opowiadał siostrzeniec premiera.

Interwencję wobec Franka Brody widać na poniższym nagraniu. Doszło do niej w okolicach ul. Nowogrodzkiej. Po manifestacji na Pl. Zamkowym pod siedzibę PiS przeszła grupa osób związanych ze Strajkiem Kobiet.