Opinie

Tomasz Lis: Czarny dzień w historii Polski

Tomasz Lis: Czarny dzień w historii Polski

Na naszych oczach oglądamy przyśpieszone korepetycje z historii. Tak upadła kiedyś Rzeczypospolita. Upadła, bo zaprowadzano w niej porządki wschodnie. Upadła, bo siły ultrakonserwatywne nie były w stanie zdzierżyć napływu do Polski oświeceniowego świeżego powietrza z zachodu. Upadła, bo posłowie byli na sprzedaż.

Upadła, bo nie szanowano reguł, zasad przyzwoitości i zwykłej elegancji. Rządziło chamstwo, brutalność i bezprawie. Oczywiście, metafory mają to do siebie, że bywają złudne. W dzisiejszej Polsce to nie rosyjski ambasador Repnin z własnej, czyli moskiewskiej sakiewki opłaca posłów głosujących wbrew interesom Rzeczpospolitej i opowiadających się w praktyce za czynieniem Polski bezbronną nałożnicą Moskwy.

Dziś polskich posłów przekupuje satrapa. Zaprowadza on w Polsce ruskie porządki, ale nikt go Polsce nie narzucił, choć – jak się wydaje – Moskwa solidnie pomogła mu zainstalować się tu na tronie. Kaczyński unicestwił w Polsce prezydenturę powierzając ją marionetce, Trybunał Konstytucyjny dał we władanie swojej kucharce, a rządy w Sądzie Najwyższym powierzył koleżance Ziobry. Parlamentaryzm w Polsce też praktycznie unicestwił. Najpierw widzieliśmy ustawy przepychane kolanem w środku nocy.

Dziś w biały dzień serwowana jest w polskim parlamencie chamówa jakiej Polacy jeszcze nie widzieli. Przegraliśmy głosowanie? To głosujemy jeszcze raz. Znowu przegraliśmy? To jeszcze raz. Aż do skutku. Za każdym razem, gdy rywal zbliża się do bramki odgwizdujemy mu spalonego, a gdy strzela gola orzekamy, że do bramki nie trafił. Z całym szacunkiem dla polskiego parlamentu, ale najbardziej ordynarny burdel kieruje się regułami bardziej przejrzystymi i przyzwoitymi, niż Sejm sterowany przez Kaczyńskiego, panią Witek i Terleckiego.

Z kraju, który jeszcze kilka lat temu był modelowym przykładem przejścia od dyktatury do demokracji, zrobiono ogólnoświatowe pośmiewisko. Z kraju, w którym funkcjonowała, owszem niedoskonała, ale jednak pełnokrwista demokracja, dzień po dniu robi się żałosną tyranię, autokrację i satrapię. W kraju rządzonym przez naród pełną władzę ma szalony starzec, który nie ma nic do stracenia, nie liczy się z niczym i z nikim, dla którego jedynym celem jest powiększenie i utrzymanie władzy. I nie ma takiej ceny, której za utrzymanie władzy by nie zapłacił.

Tym bardziej, że nie płaci ze swoich tylko z naszych. Jarosław Kaczyński konsekwentnie realizuje paranoiczną wizję sprawowania władzy w państwie, które jest jego zabawką. Nie mamy już w Polsce rządów prawa. Mamy rządy kaprysu. Nie mamy reguł. Mamy zachcianki satrapy. Nasz dyktator kupuje ludzi i kupuje głosy. Kogo nie kupi, tego zastraszy. A niestety gotowych zeszmacić się za stanowiska i pieniądze nie brakuje. Tak Polska upadała kiedyś, tak państwo degeneruje się dziś. Smutna, tragiczna powtórka z historii.

Wciąż wierzę, że powtórka niepełna. Bo TVN24 nadaje i wierzę, że nadawać nie przestanie, bo odważnych polskich sędziów nie brakuje, bo odważnych przyzwoitych dziennikarzy nie brakuje i nie zabraknie, bo ludzi marzących o normalnym, europejskim państwie i o normalnej dobrej władzy wciąż jest bardzo wielu. Władza w Polsce gnije, Polskę drąży rak. A lekarstwem na nowotwór nie jest ani penicylina, ani aspiryna. Etap bólu głowy mamy już za sobą. Dziś mamy do czynienia ze śmiertelnym niebezpieczeństwem dla całego organizmu. Gdy organizm umiera na raka, niezbędna jest interwencja chirurga. Bez skalpela się nie obejdzie. W demokracji chirurg jest zawsze ten sam: naród. Skalpel też jest zawsze ten sam: wolne wybory. To my pozwoliliśmy obecnej władzy sprawować w Polsce rządy i tylko my tej bandy możemy władzy pozbawić. Gnicie państwa i niszczenie Polski może trwać jeszcze lata. I tu niezbędna jest nasza refleksja, bo za jakiś czas na interwencję chirurga może być już za późno.