Opinie

Wolne elektrony Zjednoczonej Prawicy na wojnie z „sanitaryzmem"? Powstał dwugłos

Wolne elektrony Zjednoczonej Prawicy na wojnie z „sanitaryzmem
Choć od najważniejszych osób w państwie płyną zachęty do szczepień, a na każdym kroku podkreślana jest ich waga, w szeregach Zjednoczonej Prawicy wybrzmiewa również odmienna wizja „sanitaryzmu”. Ostatnim tego przejawem są działania dwojga posłów klubu PiS, którzy postanowili być przeciwwagą dla środowiska, które reprezentują.

Premier, szef KPRM, minister zdrowia, rzecznik rządu i wielu innych reprezentantów polskich władz przy każdej okazji apeluje o to, by się szczepić. Ze strony Ministerstwa Zdrowia płyną sygnały ostrzegawcze przed czwartą falą pandemii, a do harmonogramu szczepień dołączane są kolejne grupy wiekowe – w tym również dzieci. Choć kampania promująca szczepienia jest intensywna, wiele osób wciąż nie przystąpiło do szczepienia i nic nie wskazuje na to, że ten trend ulegnie zmianie. Zaskakujący jest jednak fakt, że o wzbudzanie nastrojów antyszczepionkowych posądzani są również posłowie Zjednoczonej Prawicy – Anna Siarkowska i Janusz Kowalski. Jak to możliwe, że w tak zdyscyplinowanym obozie, jakim jest PiS, dwa wolne elektrony wyraźnie płyną pod prąd linii partyjnej? Czy to klasyczni wywrotowcy, czy mają oni przyzwolenie partii, by puszczać oko do antyszczepionkowych wyborców?

Zmasowana akcja wbrew linii partyjnej?

Przypomnijmy, że członkowie parlamentarnego zespołu ds. sanitaryzmu Anna Siarkowska (klub PiS) i Janusz Kowalski z Solidarnej Polski (także klub PiS) relacjonowali na Twitterze swoją interwencję w Nowym Dworze Gdańskim. Posłowie twierdzili, że w miejscowym domu dziecka dzieci są zmuszane do szczepień, dlatego złożyli stosowny wniosek o zbadanie tej sprawy. Z informacji lokalnego serwisu wynika jednak, że do szczepienia przystąpili tylko ci wychowankowie, którzy zgłosili taką chęć (troje pełnoletnich podopiecznych i dwoje niepełnoletnich, którzy na szczepienie udały się pod opieką babci). Janusz Kowalski nie daje jednak temu wiary i czeka na wyniki kontroli.

Interwencja poselska nie jest jedynym aktem stojącym w sprzeczności z sanitarną polityką partii władzy. Jak informowała niedawno „Rzeczpospolita”, pod projektem Konfederacji dotyczącym obostrzeń wprowadzanych przez władzę znalazły się także podpisy posłów z klubu PiS. I tu znów pojawiają się dwa nazwiska – Anna Siarkowska i Janusz Kowalski.

W marcu tego roku, kiedy rząd wprowadzał lockdown również dwoje wspomnianych posłów stało okoniem do ogłaszanych zmian. „Nie ma nic gorszego niż lockdown. Lekarstwo gorsze niż choroba” – pisała wówczas Siarkowska. Wtórował jej Kowalski, który pisał, że nie rozumie decyzji o nauce zdalnej. Dodatkowo niedawno Karolina Elbanowska, która wraz z mężem zbiera podpisy pod petycją przeciwko szczepieniu dzieci i nauce zdalnej, poinformowała na Twitterze, że w tej sprawie spotkała się z posłanką Siarkowską. Szczegółów spotkania nie ujawniono.

Siarkowska i Kowalski prowadzą spór w sieci

„Zdumiewa fakt, że niektórzy nasi koalicjanci wymyślili, że robienie kampanii antyszczepionkowej w kluczowym momencie dla Polski, to taki doskonały pomysł... Co gorsze, wykorzystują do tego dzieci. Ogarnijcie się” – napisał w odpowiedzi na działania dwojga posłów wiceprzewodniczący klubu PiS, poseł Porozumienia Michał Wypij. Głosy oburzenia płyną również ze strony przeciwników politycznych i dziennikarzy. Bardziej dyplomatycznie wypowiedzieli się wicerzecznik PiS Radosław Fogiel, czy rzecznik rządu Piotr Müller. Fogiel w rozmowie z Polsat News zaznaczył, że temat działań posłów zostanie poruszony podczas spotkania klubu PiS, Müller uznał działania posłów za „niepotrzebne”.

Co na to główni bohaterowie? Siarkowska przekonuje, że interwencja była konieczna z uwagi na doniesienie, że dzieci zmuszane są do szczepień, co godzi w wolnościowe postrzeganie działań jednostki. Jej zdaniem zdarzenia, których jest częścią są nadinterpretowane, choć sama jasno nie wskazuje, jakie jest jej zdanie na temat szczepień. Pytana przez dziennikarza Interii, czy sama zaszczepiła się przeciwko koronawirusowi odparła: A czy interesuje pana też to, kiedy miałam ostatnio okres?

Siarkowska, w tej samej rozmowie, nie wypowiedziała się jasno na temat swojego zdania na temat szczepień. Uznała jedynie, że „jest za przestrzeganiem prawa”. Jednocześnie posłanka atakuje na Twitterze dziennikarzy, którzy wytykają jej niespójność z linią partii, do której należy. W swoich wpisach odniosła się m.in. do słów dziennikarzy Onetu i „Rzeczpospolitej”, którzy odnotowali jej wzmożone działania.

Mniejszą aktywnością początkowo wykazywał się poseł Janusz Kowalski, który w rozmowie z Interią zadeklarował, że jest zaszczepiony i popiera szczepionkową politykę rządu. Jednak i on nie wytrzymał długo w milczeniu i postanowił wejść w internetowy spór z dziennikarzami „Rz” i „Newsweeka”. Na uwagę dziennikarzy, że Siarkowska i Kowalski swoimi działaniami przyczyniają się do nadejścia czwartej fali pandemii, Kowalski stwierdził, że to „rozsiewanie fake newsów”.

Oliwy do ognia dolewa Rzecznik Praw Dziecka

Obok zdarzeń z udziałem posłów klubu PiS, rozgrywa się również i inna sytuacja. Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak na ostatnim posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Sanitaryzmu stwierdził, że szczepienie dzieci to „eksperymentowanie”. – Mogę postawić pytanie, bo nie znam na nie jeszcze odpowiedzi, dzisiaj za państwa pośrednictwem: czy jest prawnie dopuszczalne eksperymentowanie, bo de facto jesteśmy w okresie eksperymentu, eksperymentowanie z udziałem dzieci? – zastanawiał się.

Słowa Mikołaja Pawlaka oburzyły prof. Andrzeja Horbana. – Jeżeli jest coś zarejestrowane, to stosowanie tego czegoś na pacjentach, dla których to jest zarejestrowane, nie jest już eksperymentem. W przypadku szczepionek nie można mówić o eksperymentach, ale o badaniach klinicznych – tłumaczył główny doradca premiera do spraw COVID-19.

I z tej wypowiedzi musiał się już tłumaczyć wicerzecznik PiS Radosław Fogiel. Pytany w Polsat News o tę kwestię odcinał się od rzecznika mówiąc, że choć wybrany głosami PiS, nie jest on działaczem partyjnym. Fogiel dodał przy tym, że nie zgadza się z opinią Pawlaka. Jakby na to nie patrzeć i jakiej interpretacji słów polityków czy RPD nie tworzyć, PiS ma coraz większy kłopot ze sprawnym zachęcaniem do szczepień i panowaniem nad przekazem płynącym ze swoich szeregów.