Opinie

„WP" o „tuszowaniu incydentu z udziałem prezydenta". Rządzący: Bajki, odgrzewany kotlet

„WP
Wirtualna Polska opublikowała artykuł, w którym wraca do sprawy incydentu ze startem samolotu z prezydentem Andrzejem Dudą na pokładzie, już po zakończonej służbie kontrolera. Portal opublikował fragmenty rozmów, które mają pokazywać próby „tuszowania” tego incydentu.

O sprawie nieprawidłowości dotyczących startu samolotu PLL LOT z prezydentem Andrzejem Dudą na pokładzie 2 lipca na kilka dni przed drugą turą wyborów prezydenckich już w lipcu pisała „Gazeta Wyborcza” i portal tvn24.pl.

Jak już wtedy informowały media, prezydencki lot ze statusem HEAD nie zdążył wystartować przed zamknięciem lotniska, czyli do godz. 22:00. W efekcie maszyna miała wystartować bez pozwolenia i przez cztery minuty lecieć bez formalnej kontroli z ziemi, a naciskać na to mieli „najważniejsi pasażerowie”.

Wieżyczko, jak to czasowo jest, bo tu z tyłu nas pytają najważniejsi pasażerowie, co się dzieje – miał mówić jeden z pilotów cytowany rok temu przez „Gazetę Wyborczą” i teraz przez „Wirtualną Polskę”. – Wszyscy zdają sobie sprawę z sytuacji, tak więc wszyscy robią, co mogą – miał na to odpowiedzieć kontroler, który formalnie skończył już prace na lotnisku. – Wiem, ja rozumiem, no z tyłu nas też naciskają, dlatego pytam, żeby ewentualnie rzucić hasłem jakimś – miał ponownie odrzec pilot.

Kancelaria prezydenta już wtedy stanowczo zaprzeczała zarzutom o jakiekolwiek naciski.

Wirtualna Polska o „tuszowaniu incydentu”

Szymon Jadczak, autor opublikowanego dziś artykułu Wirtualnej Polski „Ujawniamy. Tak tuszowano incydent z udziałem prezydenta Andrzje Dudy”miał dotrzeć do zapisu rozmowy na komunikatorze internetowym WhatsApp, w którym najważniejsze osoby w polskim lotnictwie cywilnym rozmawiały o strategii komunikacji z mediami ws. incydentu. Rozmowa miała być zatytułowana „Greenberg” (od nazwy Zielona Góra). Członkami grupy mieli być m.in. prezes PLL LOT Rafał Milczarski, prezes PAŻP Janusz Janiszewski, wiceminister Marcin Horała, wiceminister Maciej Małecki, czy Marcin Kędryna z Kancelarii Prezydenta.

Tuż przed wyborami prezydenckimi grono najważniejszych osób w polskim lotnictwie cywilnym robiło wszystko, by ukryć złamanie przepisów dotyczących bezpieczeństwa przez załogę samolotu z prezydentem RP na pokładzie” – czytamy w artykule Wirtualnej Polski.

Wirtualna Polska o grupie „Greenberg”: Wiedzieli o złamaniu przepisów

Jak wynika z omówienia rozmowy, którą autor artykułu, uczestnicy konwersacji mieli wiedzieć o złamaniu przepisów prawa. Jadczak podkreśla, że w rozmowie nie ma żadnej refleksji, że incydent w Zielonej Górze mógł być zagrożeniem dla życia i zdrowia najważniejszej osoby w państwie.

Choćby przez wzgląd na katastrofę smoleńską, można było przypuszczać, że odpowiedzialni ludzie postarają się dogłębnie wyjaśnić ten incydent i sprawić, żeby nigdy się nie powtórzył. Tymczasem dyskusja skupia się przede wszystkim na tym, jak ukryć przebieg wydarzeń, które mogłyby zaszkodzić Andrzejowi Dudzie w kampanii prezydenckiej” – podkreśla autor artykułu w Wirtualnej Polsce.

W przytaczanym przez Wirtualną Polskę zapisie internetowej rozmowy rozmówcy mieli zastanawiać się nad zamieszczeniem w oświadczeniu dla mediów fragmentu z rozmowy pilota z wieżą, w której padają słowa pilota „z tyłu nas też naciskają”. Marcin Kędryna z Kancelarii Prezydenta już w trakcie tej wewnętrznej dyskusji podkreśla, że żadnych nacisków nie było.

Jak informuje Wirtualna Polska, badanie incydentu przez Państwową Komisja Badania Wypadków Lotniczych wciąż trwa. Autor artykułu informuje też, że młoda kapitan, która ostatecznie wystartowała bez formalnego pozwolenia, czym złamała wewnętrzne przepisy linii, nie zgłosiła incydentu, co miało doprowadzić do utraty nagrań z kabiny tamtego lotu.

Kapitan tego samolotu wkrótce po incydencie została odwieszona. Po kilku tygodniach została gwiazdą magazynu wydawanego dla pasażerów LOT-u” – czytamy w artykule WP.

Rzecznik prezydenta: Żadne naciski nie miały miejsca

Na zarzuty Jadczaka na Twitterze bezpośrednio samemu autorowi odpowiedział rzecznik prezydenta, Błażej Spychalski. Urzędnik jeszcze raz zapewnia, że żadne naciski nie miały miejsca.

UJAWNIAM Tekst z góry założoną tezą. Leciałem tym samolotem i opisane „naciski” nigdy nie miały miejsca. To bajki. Przesłał Pan wczoraj pytania po 17.00, dając łaskawie czas na odp do 21. Jestem rzecznikiem PAD od 09.2018 i nigdy nie uczestniczyłem w spotkaniach, o których Pan pisze” – czytamy.

Do sprawy w programie „Tłit” Wirtualnej Polski, odniósł się również wicerzecznik Prawa i Sprawiedliwości Radosław Fogiel.

Po pierwsze, to nie jest sprawa nowa. Pisały o tym media, na chwilę przed zakończeniem kampanii próbowano z tego zrobić aferę – stwierdził. – Mieliśmy jasną informację Kancelarii Prezydenta, że nie było żadnego kontaktu ze strony pasażerów z pilotami. Trudno wnioskować z jakichś cząstkowych, wyrywkowych fragmentów konwersacji, które częściowo są zacytowane, częściowo tylko zreferowane – podkreślił.

Polityk w rozmowie z Wirtualną Polską stwierdził, że jest mu „bardzo przykro” z powodu publikacji artykułu. – Artykuł pojawia się tydzień po rocznicy katastrofy. Trudno nie odnieść wrażenia, że to próba żyrowania rosyjskiej wersji historii, tej mówiącej o naciskach i błędach pilotów. Nie zgadzam się na to, by przyjmować rosyjską wersję wydarzeń – powiedział wicerzecznik PiS.