Opinie

Zakończyło się pilne spotkanie premiera z opozycją. „Należy brać pod uwagę możliwość agresji ze strony Rosji"

Zakończyło się pilne spotkanie premiera z opozycją. „Należy brać pod uwagę możliwość agresji ze strony Rosji
Ponad trzy godziny trwało spotkanie Mateusza Morawieckiego z opozycją. Rozmowy dotyczył m.in. trudnej sytuacji geopolitycznej. Czy politykom udało się dojść do konsensusu?

W poniedziałek 29 listopada premier spotkał się z przedstawicielami klubów i kół parlamentarnych. Część rozmów była objęta klauzulą tajne, ale wiadomo, że dotyczyły one m.in. kryzysu na granicy polsko-białoruskiej, ale także sytuacji na granicach wschodnich.

Na rozmowach z szefem rządu PiS reprezentowali: Ryszard Terlecki i Anita Czerwińska. Z KO na spotkaniu pojawili się Borys Budka oraz Tomasz Siemoniak a z Lewicy Maciej Konieczny i Maciej Gdula. Hanna Gill-Piątek była reprezentantką Polski 2050 a Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Władysław Teofil Bartoszewski PSL. W rozmowach wzięli również udział Jarosław Sachajko z Kukiz'15, Krzysztof Bosak z Konfederacji oraz Magdalena Sroka z Porozumienia.

Spotkanie premiera z opozycją – wnioski

– Spotkanie odbywało się w atmosferze dużego zrozumienia powagi sytuacji, pytania, różnego rodzaju dyskusje w czasie dzisiejszego spotkania miały charakter konstruktywny– podkreślił rzecznik rządu po zakończeniu rozmów. Piotr Muller przekazał, że w trakcie ponad 3 godzin została przedstawiona informacja dotycząca zagrożeń pochodzących bezpośrednio z Białorusi, ale również ogólnej sytuacji geopolitycznej, m.in. narzędzi i strategii działań, które mogą być przeprowadzane ze strony Rosji.

– Zagrożenia są nie tylko militarne, ale też dotyczące energetyki. Wskazano na kwestie manipulowania dostawami energii, gazu, cenami gazu na terenie Europy i manipulowania tymi dostawami na teren Ukrainy – tłumaczył współpracownik Mateusza Morawieckiego.

Spotkanie premiera z opozycją. Zagrożenie ze strony Rosji?

Piotr Muller podkreślił, że rząd i opozycja w znacznej części zgadza się co do realnych ryzyk pochodzących ze strony wschodniej, zarówno jeśli chodzi o kwestie związane z energetyką, kwestie organizowania ruchów migracyjnych, jak i działania cybernetyczne, działania dezinformacyjne, destabilizujące sytuację polityczną w UE

Według rzecznika rządu „te wszystkie puzzle niestety składają się w taki obraz, który pokazuje poważne ryzyko, które w szczególności może urzeczywistnić się w najbliższych miesiącach, bo mamy zbliżający się okres zimowy”. – Identyfikujemy wprost ryzyko zwiększania ruchów migracyjnych, które mogłyby pochodzić za pośrednictwem kanału rosyjskiego, kanału białoruskiego z terytorium Afganistanu. Alaksandr Łukaszenka w jakimś sensie sygnalizuje Europie, że jest gotów na uruchomienie takiego kanału migracyjnego – ocenił Piotr Muller.

– Należy brać pod uwagę możliwość agresji ze strony Rosji – dodał.