Opinie

Zarazić się możemy homofobią, a nie homoseksualizmem

Zarazić się możemy homofobią, a nie homoseksualizmem

To nie homoseksualizm jest zaraźliwy – a homofobia, obłuda czy zakłamanie. Przenoszą się one przez wychowanie i codzienny kontakt. Nie chroni przez nimi nawet tytuł profesora. Wręcz przeciwnie – tylko je podkreśla – pisze Kazimierz Bem.

W PiS muszą chyba ostatnio trwać zawody na to, kto powie coś najbardziej obrzydliwego. Wywiad dla „Newsweeka” profesora Jana Dudy, ojca głowy państwa, znaleźć musi się w czołówce tych zawodów. Zmierzenie się ze wszystkimi kłamstwami i krętactwami starszego Dudy wyczerpałoby cierpliwość świętego, gdyż po każdym pytaniu, gdy wydaje się, że osiągnął już dno, Duda senior puka w nie od spodu. Dlatego chciałbym odnieść się krótko tylko do dwóch wypowiedzi.

Na pytanie dziennikarki czy Donald Tusk jest Polakiem, Duda rubasznie się śmiejąc, zaproponował „badanie genetyczne”. Po czym, wciąż nie odpowiadając na pytanie, uznał, że skoro Donald Tusk „mówi po polsku, uczył się w polskiej szkole, dla mnie jest Polakiem”. Łaskawca Jan Duda! To on decyduje, kto jest Polakiem, a kto nie! Zupełnie jak syn, który sam decyduje, co jest konstytucyjne, a co nie.

Tyle że wiązanie polskości z badaniami genetycznymi nie jest w ogóle zabawne i nie chodzi tu o „genetycznych patriotów” posła Marka Suskiego. To ulubiony argument antysemitów: gdzieś jest jakiś magiczny gen, który decyduje o „polskości.” Ciekawe, czy – gdyby taki gen istniał – miałby go Feliks Dzierżyński, Ted Kaczyński (słynny „Unabomber”) czy Bury, gdy dowodzony przez niego oddział mordował mieszkańców białoruskiej wioski?

Na miejscu Dudy seniora uważałbym z żartowaniem na temat badań genetycznych. Przypomina mi się historia amerykańskiego komika Billa Maehra. Zażartował on, że – biorąc pod uwagę pomarańczowe włosy prezydenta Trumpa – powinno się przeprowadzić testy genetyczne, czy nie jest spokrewniony z orangutanem. Przypuszczam, że gdyby jakiś polski komik żartem zapytał, czy biorąc pod uwagę wypowiedzi jego i jego syna, należałoby przeprowadzić badania genetyczne czy nie mają w rodzinie osła lub barana, nie byłoby im do śmiechu. Duda senior powinien darować sobie tego typu dowcipy, bo sam może się stać ich obiektem.

Bez wątpienia oburzająca jest jego wypowiedź, że „homoseksualizm jest w dużej mierze zaraźliwy.” To język Himmlera, nawet jeśli jego wypowiedzi cytował sam pontifex maxiums polskiej prawicy arcybiskup Jędraszewski (nie wiem, czy świadomy ich pochodzenia). Być może Duda powtarza jak papuga słowa biskupa z ambony, ale w ustach profesora wyższej uczelni są one kompromitujące.

Otóż homoseksualizm zaraźliwy nie jest. Nie ma żadnych naukowych badań, które by taką tezę potwierdzały – a już na pewno nie przez oglądanie seriali na Netfliksie. Owszem, według niektórych badań odsetek katolickich księży gejów przekracza 50 proc. Ale to nie efekt zarażenia się kleryków w seminarium od kolegi czy od biskupa, ale wielu innych czynników. I ich heteroseksualizmu nie dało się „uratować” poprzez oglądanie serialu „Plebania”.

Powtórzę to jeszcze raz: homoseksualizm nie jest zaraźliwy. Profesor Duda albo świadomie kłamie, albo opowiada androny. Mówię to jako gej. Wszyscy znani mi geje urodzili się w związkach heteroseksualnych, a jeden znajomy wychowany przez małżeństwo dwóch gejów (notabene pastor) jest heteroseksualistą, ma żonę i dwójkę dzieci. W mojej najbliższej rodzinie jestem jedynym gejem, wszyscy inni są hetero, moja orientacja seksualna nie stanowiła i nie stanowi dla nich problemu. Nie stanowiła też dla mojej Babci, urodzonej w 1916 roku. Obaj Dudowie mogliby się od niej wielu rzeczy nauczyć.

To, co mówi profesor Duda, świadczy tylko o nim samym i o stanie jego umysłu. Ciemniactwa, kłamstwa i nienawistnej retoryki nie ukryje tytuł profesorski uzyskany na AGH. Wręcz przeciwnie – posługiwanie się taką retor, jeszcze bardziej to go osobiście kompromituje.

To nie homoseksualizm jest zaraźliwy, panie Duda. Zaraźliwa jest pogarda dla innego człowieka i prymitywna, ordynarna homofobia, w której oboje celujecie. Zaraźliwa jest obłuda i ostentacyjna religijność, którymi epatujecie. Tą prostacką homofobią i obłudą zaraził Pan syna przez wychowanie, codzienny kontakt i częste przebywanie w otoczeniu pewnego odłamu katolickiego kleru. Być może także jedząc ze wspólnej miski, czym kiedyś się pan chwalił. No, chyba, że wtedy też pan plótł androny, co – szczerze mówiąc – nikogo by szczególnie nie zdziwiło.

Czytaj więcej: Z poglądów Jana Dudy łatwo się śmiać. Ale ojciec prezydenta to przedstawiciel pisowskiej elity, słuchany i poważany na prawicy