Polska

"Kobieta o nazwisku Paryła, której matka ma imię Zofia". Działka "za basenem" Obajtka i powiązania z prezes Lotosu

Daniel Obajtek w 2017 roku dokupił do posiadłości w Łężkowicach ziemię o powierzchni 1,5 tysiąca metrów kwadratowych - pisze "Gazeta Wyborcza". Działkę sprzedać miała kobieta, której matką jest Zofia Paryła, wieloletnia współpracowniczka obecnego prezesa Orlenu, która jako świadek w sprawie grupy "Prezesa" zeznawała na korzyść Obajtka. Paryła od grudnia 2020 jest szefem polskiego koncernu paliwowego Lotos.

Sprawę nieruchomości w Łężkowicach w województwie małopolskim ujawnili w środę posłowie Koalicji Obywatelskiej Cezary Tomczyk oraz Marek Sowa. Według posłów obecny prezes Orlenu w 2009 roku zakupił w Łężkowicach 20 arów ziemi, a "w 2011 roku Daniel Obajtek przepisał tę działkę aktem darowizny na swojego brata, leśniczego Bartłomieja". - Błyskawicznie, jak tylko Bartłomiej Obajtek otrzymał ziemię, rozpoczął duży proces inwestycji – powiedział poseł Sowa.

Jak mówili posłowie, do 2015 roku, a więc "na zakończenie rządów Daniela Obajtka w gminie Pcim, zabudowa wyglądała następująco: był dom, a właściwie przepiękny pałac - około 450 metrów kwadratowych, był basen, infrastruktura, mała architektura wewnątrz, garaż".

- W momencie, kiedy PiS obejmował władzę, kiedy dokonano zmian w Kodeksie karnym, kiedy [Jarosław - przyp. red.] Kaczyński wydał swoisty dekret o bezkarności Obajtka, cała ta nieruchomość wraz z zabudową została oddana Danielowi Obajtkowi w drodze aktu darowizny przez Bartłomieja Obajtka - relacjonował Sowa.

Mówiąc o "zmianach w kodeksie", poseł Koalicji Obywatelskiej odniósł się do nowelizacji Kodeksu postępowania karnego i innych ustaw, do której doszło w 2016 roku, a która była inicjatywą posłów Prawa i Sprawiedliwości. Znalazł się w niej "specprzepis" (artykuł 5. ustęp 1. ustawy z 10 czerwca 2016 roku o zmianie Kodeksu postępowania karnego i innych ustaw), który pozwolił na to, aby wycofać z sądu akt oskarżenia wobec Obajtka. Losy tej sprawy i tego przepisu opisała "Gazeta Wyborcza".

"Gazeta Wyborcza": Obajtek kupił ziemię od kobiety, której matką jest obecna prezes Lotosu

W piątek "Gazeta Wyborcza" poinformowała, że "w maju 2017 roku [Daniel Obajtek - przyp. red.] dokupił do swojej posiadłości w Łężkowicach sąsiadującą działkę o pow. 1,5 tys. m kw.". Według "GW" jest to ziemia położona "za basenem" znajdującym się na terenie posiadłości Obajtka.

Jak doniosła gazeta, działkę za posiadłością w Łężkowicach sprzedała "kobieta o nazwisku Paryła, której matka ma imię Zofia". "Zofia Paryła pracowała z Obajtkiem jako księgowa jeszcze w Elektroplaście, a gdy został wójtem Pcimia, została zatrudniona w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej" - czytamy w "Wyborczej".

"Gazeta" zwróciła także uwagę, że "w drugiej połowie 2017 roku, gdy Obajtek był prezesem Energi, Zofia Paryła została wiceprezesem w spółce córce koncernu - Energa Centrum Usług Wspólnych". "Gdy w lipcu 2019 roku Obajtek kierował już Orlenem i był w trakcie przejmowania Lotosu, Paryła została wiceprezesem gdańskiej państwowej spółki. Od grudnia 2020 roku jest już szefem Lotosu" - czytamy w piątkowym artykule.

Zofia Paryła Lotos

Paryła "składała zeznania korzystne dla Obajtka"

Dziennik wskazał również, że Zofia Paryła, która obecnie sprawuje funkcję prezes Lotosu "była również świadkiem w prokuraturze w sprawie grupy 'Prezesa' i składała zeznania korzystne dla Obajtka".

Chodzi o sprawę, o której "Gazeta Wyborcza" informowała już wcześniej. W 2013 roku, gdy Prokuratorem Generalnym był Andrzej Seremet, do sądu trafił akt oskarżenia wobec Daniela Obajtka. "Dotyczył działalności Macieja C., pseudonim 'Prezes', i jego gangu. (...) Śledczy oskarżyli ówczesnego wójta Pcimia o współdziałanie ze zorganizowaną grupą przestępczą, przyjęcie od jej szefa łapówki i oszustwo" - podaje "GW'. Bronili go wtedy politycy PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele - przypomina gazeta.

W kwietniu 2016 roku, czyli "nieco ponad miesiąc po przejęciu prokuratury przez Zbigniewa Ziobrę" - czytamy w dzienniku - postępowanie dotyczące Obajtka odebrano Prokuraturze Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim i przekazano prokuratorom z Piotrkowa Trybunalskiego.

Ci śledczy we wrześniu 2016 roku złożyli wniosek o wycofanie aktu oskarżenia z sądu i przekazanie z powrotem do prokuratury. Twierdzili - napisała "GW" - że "konieczne jest uzupełnienie materiału dowodowego między innymi w zakresie ustalenia obowiązków i uprawnień Obajtka w trakcie zatrudnienia w Elektroplaście i zasad obiegu dokumentów w tej firmie".

Sprawa gangu Macieja C. wróciła do sądu w czerwcu 2017 roku, ale "już bez wątków związanych z Obajtkiem" - czytamy w dzienniku.

Śledztwo w sprawie Obajtka trafiło na wyższy szczebel - do małopolskiego wydziału zamiejscowego Prokuratury Krajowej - i zostało umorzone w czerwcu 2017 roku. Obajtek był już wtedy prezesem państwowej spółki Energa.

Pełnomocnik Obajtka odpowiada

Maciej Zaborowski, pełnomocnik Daniela Obajtka oraz Bartłomieja Obajtka, w oświadczeniu przesłanym PAP "stanowczo zaprzecza wszelkim spekulacjom podanym na konferencji prasowej przez posłów Marka Sowę oraz Cezarego Tomczyka".

"Należy podkreślić, że przedstawione na konferencji materiały nie tylko naruszyły prawo do prywatności wyżej wymienionych osób, ale także w sposób bezprecedensowy naraziły bezpieczeństwo osób mieszkających na terenie zaprezentowanej na konferencji nieruchomości" - napisał.

"Nieudolna próba powiązania osoby pana Daniela Obajtka oraz pana Bartłomieja Obajtka z rzekomo nielegalnymi środkami zainwestowanymi w nieruchomość mieszczącą się w Łężkowicach, rażąco narusza dobra osobiste w postaci czci i dobrego imienia, zarówno pana Daniela Obajtka, jak i jego brata" - czytamy w oświadczeniu.

"Taśmy Obajtka"

"Gazeta Wyborcza" opublikowała serię artykułów dotyczących "taśm Obajtka". Z ujawnionych nagrań wynika - napisała "GW" - że obecny prezes PKN Orlen Daniel Obajtek, gdy był jeszcze wójtem Pcimia, "z tylnego siedzenia kierował spółką TT Plast", a przepisy zabraniają łączenia posady wójta z działalnością w biznesie.

Obajtek przekonywał później w wywiadzie udzielonym Polskiej Agencji Prasowej, że nigdy, będąc wójtem, nie pracował "ani dla tej, ani dla żadnej innej firmy" i nie złamał prawa.