Polska

"Najbardziej zaraźliwa, a objawy najbardziej przykre". Ekspert o tym, kiedy mutacja Delta zdominuje Polskę

Nie powinniśmy uśpić swojej czujności. Czwarta fala pandemii jest bardzo prawdopodobna - mówił w programie "Wstajesz i weekend" w TVN24 profesor Marcin Drąg z Katedry Chemii Biologicznej i Bioobrazowania Politechniki Wrocławskiej. Jak zaznaczył, w ciągu najbliższych dwóch, trzech miesięcy bardzo zaraźliwa i groźna mutacja Delta może stać się mutacją dominującą w Polsce.

Wirus B. 1.617.2, zwany Delta, to obecnie najbardziej niebezpieczna mutacja koronawirusa - mówił profesor Marcin Drąg. Dodał, że jest ona "najbardziej zaraźliwa, a jej objawy są najbardziej przykre". Zwrócił uwagę, że największa grupa osób zakażonych tą mutacją to dzieci. - A dzieci wiemy, że są niezaszczepione - wskazał. Przekonywał, że dostępne szczepionki przeciw COVID-19 chronią także przed tą mutacją, choć nawet osoby zaszczepione mogą się nią zarazić. Dodał jednak, że takie osoby zwykle przechodzą w tym wypadku COVID-19 "w miarę łagodny sposób".

Zapytany, kiedy na poziomie europejskim może zapaść decyzja o szczepieniu dzieci młodszych niż 12. lat odparł, że "badania kliniczne mogą się zakończyć w przeciągu dwóch-trzech miesięcy". - Nie możemy wykluczyć, że może się to stać szybciej lub potrwać trochę dłużej - dodał. Podkreślił, że "badania w tym zakresie są bardzo intensywnie prowadzone, możemy spodziewać się decyzji w każdym momencie". - Powinniśmy naprawdę mieć nadzieję, że to nastąpi dosyć szybko, patrząc na to, że chcemy rozpocząć rok szkolny od września już w trybie stacjonarnym - wskazał.

"Czwarta fala jest bardzo prawdopodobna"

Profesor Drąg zwrócił uwagę, że do tej pory w Polsce w pełni zaszczepiono ponad 10 milionów ludzi, co oznacza dopiero około 30 procent populacji mogącej się szczepić. Zaznaczył, że akcja szczepień w Polsce trwa już pół roku. - Jeżeli będziemy oczekiwać, że w tym tempie będziemy się szczepić, to żeby dojść do tych magicznych 60 procent to zajmie nam kolejne pół roku, a rok szkolny zaczyna się za niecałe trzy miesiące. Myślę, że tempo szczepień powinno przyspieszyć, ale też liczba osób chętnych do szczepienia powinna drastycznie wzrosnąć - przekonywał.

W jego ocenie, "czwarta fala jest bardzo prawdopodobna". - Jeśli założymy, że ta wersja Delta dojdzie, dzieci będą się zarażać i przechodzić chorobę w większości bezobjawowo lub bardzo lekko, natomiast będą zarażać te osoby starsze, które są niezaszczepione. Wówczas będziemy mieli taką samą historię, jaka miała miejsce na przełomie września, października i listopada, czyli będziemy mieli czwartą falę - tłumaczył profesor. Jak dodał, zważywszy na to, że ta mutacja jest bardzo zaraźliwa, "możemy oczekiwać nawet twardego lockdownu".

- Nie powinniśmy uśpić swojej czujności, bo jest wielkie prawdopodobieństwo, że jeśli nie będziemy się szczepić, a wersja Delta będzie wersją dominującą - a ja uważam, że będzie także w przeciągu dwóch-trzech miesięcy też w Polsce dominującą - to będziemy mieli naprawdę bardzo silną czwartą falę - przestrzegł gość TVN24.