Polska

Obostrzenia w Polsce. Prof. Włodzimierz Gut: Każde poluzowanie to wzrosty zakażeń. Nie ma dobrego wyjścia

Obostrzenia w Polsce. Prof. Włodzimierz Gut: Każde poluzowanie to wzrosty zakażeń. Nie ma dobrego wyjścia

- Mam świadomość dylematów, przed którymi staje rząd, ale w trakcie epidemii nie ma dobrego wyjścia. Każde poluzowanie obostrzeń daje wzrosty zakażeń – mówi prof. Włodzimierz Gut. Co może przyspieszyć koniec pandemii? - Tylko masowe szczepienia - dodaje wirusolog.

Reklama

Szef resortu zdrowia Adam Niedzielski poinformował w środę, że .

- Przy ciągle rosnących wskaźnikach hospitalizacji, a w konsekwencji zgonów, rząd w zasadzie nie miał wyjścia. Żadna władza nie wymyśliłaby niczego innego. Spadki dziennej liczby zakażeń są raczej spowodowane okresem świątecznym i nie można na ich podstawie za szybko luzować rygorów sanitarnych. Liczby zgonów mówią wręcz o niedoszacowaniu zakażeń nawet w najgorszych tygodniach. To powoduje, że sytuacja nie jest łatwa - wskazał wirusolog.

Jego zdaniem realną poprawę sytuacji zobaczymy, gdy w Polsce zaszczepionych zostanie skutecznie dwoma dawkami 15-20 milionów osób.

- Mam świadomość dylematów, przed którymi staje rząd. Doskonale rozumiem, że w piramidzie priorytetów wyżej jest edukacja niż rozrywka. Zresztą, tę edukację jakoś da się zorganizować. Poluzowań obostrzeń zupełnie bezpiecznych nie ma. Konieczna jest więc kalkulacja ryzyka. Ona w epidemii do łatwych nie należy - dodał.

"Widzimy, co się dzieje"

Prof. Gut ocenił, że wszystko nadal jest w rękach społeczeństwa.

- Wiele rzeczy na świeżym powietrzu dałoby się zorganizować w miarę bezpiecznie. Problem polega na tym, że po roku epidemii w Polsce widzimy, co się dzieje. Gdy tylko dochodzi do jakiegoś luzowania, wiele osób myśli, że to koniec. I wówczas znów mamy wzrosty i wpadamy w błędne koło. Mogą nas z niego wyciągnąć szczepienia. Do tej pory było za mało dostaw. Teraz chodzi o to, aby szczepić szybko, efektywnie, aby przyspieszyć kres epidemii. Historia uczy nas tego, że każda epidemia kiedyś się kończy, ale były takie, które powracały i długo się ciągnęły za ludzkością - powiedział wirusolog.