Polska

Pospolite ruszenie fotowoltaiczne trwa

Pospolite ruszenie fotowoltaiczne trwa

Kupujemy więcej instalacji fotowoltaicznych niż samochodów. Zapału do montowania paneli na dachach nie powstrzymało błyskawiczne wyczerpanie dotacji ani szykowane przez rząd niekorzystne dla prosumentów zmiany prawa.

Tylko w sierpniu polskie rodziny założyły na dachach swoich domów 36,6 tys. instalacji fotowoltaicznych, podczas gdy liczba rejestracji nowych samochodów w całym kraju nieznacznie przekroczyła 33,2 tys. szt.

Na początku września armia prosumentów, a więc osób produkujących energię elektryczną na własny użytek, liczyła już 668 tys., i do końca roku najprawdopodobniej wzrośnie do 800 tysięcy. Fotowoltaicznego boomu nie zatrzymało nawet błyskawiczne wyczerpanie w zaledwie trzy miesiące 534 mln zł tegorocznych dotacji.

Czytaj też: Mądry dom. Jak obniżyć rachunki

Instalatorzy potwierdzają rekordowe zainteresowanie fotowoltaiką

− Program Mój Prąd bardzo pomógł w popularyzacji fotowoltaiki i skracał okres zwrotu z instalacji, ale nie przesądzał o jej opłacalności – wyjaśnia Michał Skorupa, prezes spółki Foton Technik, należącej do jednego z największych koncernów energetycznych w Polsce (E.ON). Firma montuje dziś po 700-900 instalacji fotowoltaicznych miesięcznie i ocenia, że takie tempo utrzyma do końca tego i w następnym roku. A być może nawet zwiększy sprzedaż dzięki nowym produktom dla domów i firm.

Wzrost sprzedaży nadal notuje wicelider tego rynku, Edison Energia.

− Dzieje się tak, pomimo że moduły fotowoltaiczne w ostatnim kwartale podrożały o połowę, drożeje też paliwo i rosną koszty pracy. To przełożyło się na wzrosty cen instalacji „pod klucz” nawet o 10-15 proc. − zauważa Kamil Sankowski z Edison Energia. Jego firma montuje dziś po 1000 instalacji miesięcznie i także spodziewa się co najmniej utrzymania tych wyników w przyszłym roku.

Boom napędza wzrost cen prądu i zmiany prawa

Mowa o instalacjach kosztujących średnio ok. 26 tys. zł (za ok. 6 kW), a więc sporych wydatkach. − Polacy decydują się dziś na fotowoltaikę przede wszystkich z dwóch powodów. Po pierwsze, ze względu na poczucie pewnej niezależności energetycznej, a po drugie, ze względu na świadomość postępujących podwyżek cen energii – wyjaśnia Michał Skorupa z firmy Foton Technik.

Czytaj też: Elektryk nie kopie. Felieton Marcina Marczaka o elektrycznych samochodach

Potwierdzają to też badania opinii publicznej. Aż dwie trzecie rodzin mieszkających w domach jednorodzinnych planuje inwestycję w fotowoltaikę w ciągu najbliższych trzech lat. 60 proc. z nich motywuje to głównie spodziewanymi oszczędnościami na rachunkach za prąd – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie instalującej panele Sunday Polska na początku tego roku.

Rzeczywiście, przyszłoroczne podwyżki rachunków za energię mogą należeć do największych po 1989 roku. Jeszcze przed dwoma laty przeciętne polska rodzina płaciła za prąd 60 gr/kWh. Dziś kosztuje on już 73 gr, a w przyszłym roku, jak wynika z prognoz portalu WysokieNapiecie.pl, może kosztować aż 80-82 gr. Tak drogo nie było jeszcze nigdy.

Decyzje Kowalskich o zainwestowaniu we własne mikroinstalacje napędzają też projektowane zmiany sposobu rozliczania prosumentów. Dziś właściciel fotowoltaiki może dostarczać do sieci nadmiar energii, której nie jest w stanie wykorzystać od razu na własne potrzeby, a w zamian bezpłatnie odbiera 80 proc. zgromadzonej w ten sposób energii w innym terminie (np. w nocy). Po zmianach prosumenci będą sprzedawać nadmiar energii po cenach hurtowych i pokrywać niedobory po cenach detalicznych, ponosząc jednocześnie pełne koszty dystrybucji. Nowy system dla większości prosumentów będzie więc mniej korzystny. Jednak zmiany obejmą tylko tych, którzy uruchomią instalacje po 31 grudnia tego roku.

Jednak, zdaniem naszych rozmówców, nawet to nie powinno ostudzić fotowoltaicznej gorączki. − Po zmianach prawa liczymy, że w nowej roli, agregatora, będziemy w stanie odkupować i sprzedawać na rynku energię z instalacji prosumenckich w takich cenach, że opłacalność inwestycji w fotowoltaikę nie zmieni się istotnie z punktu widzenia przeciętnego klienta – przekonuje Sankowski.

− Dziś przeciętna instalacja fotowoltaiczna zwraca się w ciągu 5-6 lat, ale ten okres cały czas się skraca wraz z kolejnymi wzrostami cen energii. Po przyszłorocznych podwyżkach, nawet przy zmianie sposobu rozliczania, okres zwrotu nie będzie dłuższy niż 7-8 lat. Własna instalacja fotowoltaiczna wciąż będzie bardzo atrakcyjną inwestycją – wylicza z kolei Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy.

Teraz czas na pompy ciepła i magazyny energii

To te elementy domowej infrastruktury energetycznej w przyszłorocznym programie Mój Prąd chce wspierać Ministerstwo Klimatu i Środowiska wraz z NFOŚiGW.

− Spodziewamy się istotnego wzrostu zainteresowania klientów magazynami energii. Według naszych szacunków przy wsparciu na poziomie 50 proc. będą już atrakcyjną inwestycją dla Kowalskiego – mówi Sankowski. Na takie samo wsparcie liczy też Foton Technik. – Domowy magazyn o pojemności 5 kWh kosztuje dziś ok. 22 tys. zł netto. W przypadku, gdyby rząd i NFOŚiGW zdecydowały się na wprowadzenie w przyszłym roku dotacji do takich magazynów w wysokości do 50 proc. ich wartości, nie więcej jednak niż 8 tys. zł, domowe magazyny staną się mocno konkurencyjnym produktem, zwracającym się w ciągu 6-7 lat – wylicza Skorupa.

Bardziej sceptyczny co do opłacalności magazynów jest z kolei Columbus. W ocenie Dawida Zielińskiego sprzedaż energii na nowych zasadach może jeszcze bardziej napędzać trend montażu paneli słonecznych o rocznej produkcji znacznie przekraczającej zapotrzebowanie gospodarstwa domowego. Jego zdaniem Kowalscy przeliczą sobie, że dzięki sprzedaży energii z fotowoltaiki pokryją koszty zakupu z sieci i będzie to tańsze niż kupowanie magazynu energii. Jego zdaniem dopiero dotacje do magazynów o pojemności 4-5 kWh na poziomie 13 tys. zł odwrócą te proporcje. Według niego dużo szybciej rozwinie się za to rynek pomp ciepła.

– W tym roku sprzedamy od 1 do 2 tysięcy pomp ciepła, a w przyszłym roku spodziewamy się skokowego wzrostu popytu na te instalacje. Według naszych szacunków cały przyszłoroczny rynek domowych pomp ciepła w Polsce wyniesie 70-80 tysięcy instalacji – wylicza Zieliński.

Wszyscy instalatorzy są jednak pewni, że w przyszłym roku bardzo mocno wzrośnie sprzedaż fotowoltaiki do małych i średnich firm oraz rolników. Coraz więcej z nich chce uciec w ten sposób przed wzrostem cen prądu.

Czytaj też: Co jemy? Rewolucja na talerzach