Polska

Prof. Szyszkowska: Nałęczów upada [LIST DO REDAKCJI]

Prof. Szyszkowska: Nałęczów upada [LIST DO REDAKCJI]
"Nałęczów upada, a jest wyjątkowym uzdrowiskiem także z racji narodowych tradycji kulturowych" - pisze w liście do redakcji prof. zw. dr hab. Maria Szyszkowska. Przytaczamy go w całości.

Niniejszy tekst należy odczytać jako wyraz wiary w moc mediów, wiary w siłę oddziaływania dziennikarzy, którzy często skutecznie interweniują.

Piszę jako przedstawiciel części mieszkańców Nałęczowa i jego okolic, a także grupy miłośników tego uzdrowiska, mieszkających często w odległych miastach. Piszę także w imieniu głęboko zatroskanych Polaków mieszkających np. w Niemczech, Austrii, Hiszpanii i systematycznie odwiedzających Nałęczów.

Otóż Nałęczów upada, a jest wyjątkowym uzdrowiskiem także z racji narodowych tradycji kulturowych. Wycinanie od lat drzew, wysuszanie łąk, które są źródłem leczniczego klimatu, kostkowanie ziemi, niszczenie zabytkowych willi, rozebranie starego dworu, to tylko niektóre przykłady. Skandalem jest zdjęcie tablicy „Ochronka im. Adasia Żeromskiego” z pięknej wilii ufundowanej przez Stefania Żeromskiego, a przeznaczonej w jego testamencie na cele społeczne obywatelom Nałęczowa i usytuowanie tam muzeum Bolesława Prusa.

Zagrożenie dla uzdrowiska Nałęczów

Obecnie zagrożeniem dla uzdrowiska Nałęczów stała się decyzja Wojewody, by przeprowadzić obwodnicę Nałęczowa w takim wariancie – a są możliwe inne, w tym tańsze – że obwodnica zamiast przebiegać wokół uzdrowiska, przebiegnie przez strefy ochrony uzdrowiskowej i to w odległości paruset metrów od centrum. Wprowadzi to hałas, zwiększy zanieczyszczenie powietrza, zniszczy - bo przetnie - pobliską miejscowość Cynków, doprowadzi do wysuszenia błot, które są gwarancją leczniczego klimatu. Wybór tego wariantu obwodnicy jest korzystny jedynie dla firmy zagranicznej „Nałęczowianka”, bo stanie się dla niej drogą dojazdową. Ten projekt obwodnicy nie wyprowadzi z Nałęczowa dużego ruchu samochodów, bo nadal najkrótsza droga z Lublina do Kazimierza będzie prowadzić przez centrum Nałęczowa. Czyżby ten upór władz wiązał się z jakimiś interesami?

W ramach wydawania tzw. decyzji środowiskowej władze miały do dyspozycji kilka wariantów przebiegu obwodnicy. Wybrały najgorszy z możliwych, jak to wykazał w swej ekspertyzie b. rektor prof. Marian Harasimiuk, autorytet w zakresie kształtowania ładu przestrzennego. Planowany przebieg zresztą trudno nazwać obwodnicą, gdyż byłaby to droga przebiegająca przez strefy ochrony uzdrowiskowej w odległości paruset metrów od centrum uzdrowiska. Pikanterii dodaje fakt, że jest to wariant wielokrotnie droższy od innych możliwych. Ponadto zatwierdzony wariant przebiegu obwodnicy przecina malowniczą miejscowość Cynków, spacerów wielu kuracjuszy. Ponadto budowa tej obwodnicy doprowadzi do wysuszenia łąk, bowiem fragment jej przebiegu zostanie wybudowany na palach, na łąkach, które są jednym ze źródeł leczniczego klimatu Nałęczowa.

Decyzja środowiskowa

Problem polega na tym, że decyzja środowiskowa jest już ostateczna, wywiera skutki prawne mimo, iż wciąż podlega kontroli sądowej. Oczekiwana jest rozprawa przed Naczelnym Sądem Administracyjnym, którego wyrok może doprowadzić do uchylenia tej decyzji. Jednocześnie w polskim porządku prawnym decyzje środowiskowe nie zaliczają się do decyzji, których wykonalność sąd może wstrzymać. Korzystając z tego kruczka prawnego inwestor wystąpił o pozwolenie na budowę (ZRID) obwodnicy w tym najgorszym możliwym wariancie i je uzyskał. Jest ono opatrzone rygorem natychmiastowej wykonalności, mimo niewyczerpania drogi postępowania administracyjnego oraz przed sądami administracyjnymi.

W tym stanie rzeczy inwestor może wybudować tę szkodliwą budowlę zanim legalność takich działań zostanie sprawdzona przez sądy. Powstaje pytanie, co się stanie z ta budowlą w razie uchylenia decyzji przez sądy? Czy zostanie rozebrana? Kto za to wszystko zapłaci? Koszt budowy to około 200 mln zł. A może to będzie tylko pyrrusowe zwycięstwo? Jak pośmiertna rehabilitacja?

Może to wszystko znaczyć, że wiążąca Polskę konwencja z Aarhus dotycząca udziału społeczeństwa w sprawach dotyczących środowiska, jak i pozostały unijny dorobek prawny, są w Polce pozbawione realnej skuteczności.