Sport

Do Tokio leci w jednym celu. "W głowie mam walkę o medal"

Do Tokio leci w jednym celu.

Mateusz Rudyk przygotowuje się do startu w igrzyskach olimpijskich w Tokio. Najlepszy polski kolarz torowy ma jasno określony cel. – Nie ukrywam, że w głowie mam walkę o medal – wyznaje brązowy medalista mistrzostw świata.

Rudyk ostatnie dni spędził na Litwie w Poniewieżu, gdzie szlifował formę przed wyjazdem do Tokio. 26-latek jest jednym z faworytów do wywalczenia medalu w kolarstwie torowym, a dokładniej w sprincie.

Zawodnik zdobył brązowy medal podczas mistrzostw świata w Pruszkowie w 2019 roku. Rok temu podczas tej samej imprezy w Berlinie, otarł się o podium zajmując czwartą pozycję. Igrzyska Olimpijskie w Tokio będą pierwszymi w jego karierze.

Marzenia o medalu

- Nie ukrywam, że w głowie mam walkę o medal. Przez ostatnie lata udowodniłem sobie i kibicom, że stać mnie na podium na najważniejszych imprezach, dlaczego więc nie myśleć o medalu w Tokio. Czuję się znakomicie. Atmosfera w naszej grupie jest bardzo pozytywna. W Poniewieżu trenowaliśmy zgranie w nowym ustawieniu drużyny sprinterskiej – wyznał Rudyk w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej.

Trener reprezentacji kolarzy torowych Igor Krymski testował różne warianty przed Tokio. W wyścigu drużynowym to właśnie Rudyk ma być na czelezespołu.

- Ostatnie sprawdziany pokazały, że pierwsza pozycja mi pasuje. Biorąc pod uwagę całą drużynę, ta zmiana powinna wyjść na dobre. Gdy jechałem na drugiej pozycji, zawodnik za mną miał kłopot ze złapaniem koła, trochę się gubiliśmy. Mogę zapewnić, że ja i moi koledzy jesteśmy w bardzo dobrej, życiowej formie – zadeklarował kolarz.

Niewiedza

Kolarze torowi nie mieli przed Tokio żadnego sprawdzianu. Nie wiedzą, jak prezentują się rywale, bo ostatni raz na tor wyjechali dwa lata temu podczas mistrzostw świata.

- Nie wiem, na jakim poziomie są rywale, ale i oni nie wiedzą, na jakim poziomie my jesteśmy. Ostatni poważny start to były mistrzostwa świata w Berlinie na przełomie lutego i marca 2020 roku. Od tego czasu nie mieliśmy okazji się spotkać – przyznał 26-latek.

- Puchary Świata przekształcono na Puchary Narodów, które odwoływano, podobnie jak mistrzostwa Europy, przeniesione na październik. Kolarstwo torowe nie mogło się odnaleźć w czasie pandemii. Pierwszym sprawdzianem od Berlina będzie więc Tokio – podkreślił.

W Tokio będzie przed resztą zespołu

Rudyk od dziecka choruje na cukrzycę typu pierwszego. Jest to choroba, która wymaga nieustannej kontroli. Zwłaszcza u sportowców.

- Lecimy trzy dni wcześniej niż reszta ekipy ze względu na cukrzycę. Długie podróże i zmiany stref czasowych powodują, że poziom cukru w moim organizmie mocno wariuje przez pierwszy tydzień, nawet do dwóch tygodni. Wahania są bardzo duże i ciężko ten poziom ustabilizować. Cykl dobowy się zmienia, w innych godzinach jem, o innej porze biorę insulinę. Będę w Japonii dwa tygodnie przed startem, więc spokojnie powinno się udać i cukrzyca nie powinna pokrzyżować planów – powiedział Rudyk.

Oprócz startu drużynowego i sprintu, Polak zmierzy się w konkurencji keirin. Choć nie ma w niej doświadczenia, chce pokazać się z jak najlepszej strony.

- Traktuję keirin jako jeszcze jedną szansę, choć nie ukrywam, że celuję w sprint indywidualny. W keirinie ściga się sześciu zawodników. Ciężko powiedzieć, na co mnie stać w tym wyścigu. Być może na medal – ocenił Rudyk.

Igrzyska w Tokio rozpoczną się 23 lipca i potrwają do 8 sierpnia. Całość imprezy na żywo w Eurosporcie i Eurosporcie w Playerze.