Sport

"Dotknęłam dna. Czułam, że umieram". Wstrząsające wyznanie byłej kadrowiczki

"Ta choroba to piekło - dla mnie depresja to rak umysłu, który zżera od środka, nie pytając o zdanie" - napisała w mediach społecznościowych była reprezentantka Polski w piłce ręcznej Ewa Urtnowska, dzieląc się doświadczeniami walki z chorobą.

Urtnowska ma ledwie 29 lat. W kadrze grała od 2012 roku, była z nią na mistrzostwach Europy 2016 i mundialu rok później. Łącznie uzbierała 39 meczów i 38 goli.

W 2019 roku zaszła w ciążę i po urodzeniu córki nie wróciła już na parkiet.

"Depresja - gramy w to"

Kilka dni temu wraz z trzema koleżankami z boiska - Kingą Achruk, Małgorzatą Stasiak i Martą Dąbrowską - założyła w mediach społecznościowych profil o nazwie "Depresja - gramy w to". I właśnie tam opowiedziała swoją historię.

"Cześć, tu Ewa, była już piłkarka ręczna. Szczęśliwa mama, ale tylko na zdjęciu. Tak naprawdę właśnie rozgrywam najcięższy mecz w życiu" - napisała Urtnowska, rozpoczynając emocjonalne wyznanie.

"Dotknęłam dna. Było cholernie ciemno i koszmarnie. Pokryłam się ku***sko grubą warstwą smoły, zabetonowałam od wewnątrz, nie zabierając ze sobą nikogo. Nie mogłam oddychać. Czułam, że umieram. Bolało mnie każde otwarcie oczu i ruch palcem. Byłam toną smutku, leżącą bez ruchu na kanapie. Ślepy wzrok błagał o pomoc" - kontynuowała.

Była piłkarka ręczna przyznała również, że obecnie jest już lepiej, w czym pomogła jej kochająca rodzina, przyjaciele i specjaliści. "Wygrałam ten mecz" - obwieściła.

"Ta choroba to piekło - dla mnie depresja to rak umysłu, który zżera od środka, nie pytając o zdanie. Nie atakuje tylko głowy, przerzuca się na całe ciało, powodując jego zniszczenie. Czasami zabiera ze sobą na zawsze, wiesz?" - dodała.

Urtnowska podkreśliła, że jej choroba nie jest przypadkiem depresji poporodowej. Wszystko zaczęło się jeszcze w czasach zawodowej kariery, a "przy okazji narodzin córki przebiło się przez z pozoru twardą skorupę".

Całość wpisu Ewy Urtnowskiej poniżej.