Sport

Dreszczowiec w Crucible Theatre dla Binghama. "To był koszmar"

Dreszczowiec w Crucible Theatre dla Binghama.

Mecz pierwszej rundy snookerowych mistrzostw świata pomiędzy Dingiem Junhui a Stuartem Binghamem nie rozczarował. Losy awansu do następnej rundy rozstrzygnęły się dopiero w ostatnim frejmie. Ostatecznie Brytyjczyk triumfował 10:9.

Mistrzostwa świata w snookerze oglądaj w Eurosport Playerze

Druga odsłona tego pojedynku zapowiadała się więc niezwykle emocjonująco.

Remis i dłuższa przerwa

Bingham zdołał jednak odwrócić losy rywalizacji. Za sprawą trzech brejków (60, 92 i 104) objął nawet powadzenie 8:7.

Od tego momentu to Chińczyk wygrał dwie partie, natomiast Anglik odpowiedział jedną. Przy stanie 9:9 potrzebny był więc rozstrzygający frejm.

Został on jednak rozegrany dopiero po kilkudziesięciu minutach, tuż po zakończeniu meczu pomiędzy Markiem Allenem a Lyu Haotianem (10:2).

Gdy obaj wrócili do stołu, zwycięski okazał się Bingham. Wygraną i awans do drugiej rundy osiągnął dzięki 70-punktowemu brejkowi.

- Jestem w siódmym niebie - podsumował szczęśliwy Anglik.

Opowiedział również o emocjach, które towarzyszyły mu przed decydującą partią.

- Rozumiem decyzję o przerwaniu naszego pojedynku, ale to był koszmar. To nie jest coś, przez co chcesz przechodzić - oznajmił.

W drugiej rundzie jego rywalem będzie kwalifikant Jamie Jones. Walijczyk wyeliminował sensacyjnie ósmego zawodnika światowego rankingu Stephena Maguire'a.