Sport

Dwa wielkie zwycięstwa jednego dnia. Iga Świątek w finale w Rzymie

Dwa wielkie zwycięstwa jednego dnia. Iga Świątek w finale w Rzymie

To jest dzień Igi Świątek! Najlepsza polska tenisistka wygrała dwa mecze jednego dnia i bez straty seta awansowała do finału prestiżowego turnieju WTA 1000 w Rzymie. Do wygranej z szóstą rakietą świata Eliną Switoliną 6:2, 7:5 w południe dorzuciła po krótkiej przerwie zwycięstwo 7:6 (7-3), 6:3 z Coco Gauff.

Świątek i Switolina pierwotnie miały zmierzyć się w piątek, jednak z powodu opadów deszczu ich spotkanie zostało przełożone na sobotę. Tenisistki wyszły na kort tuż po 11. Po prawie dwugodzinnym boju triumfowała zawodniczka z Raszyna 6:2, 7:5.

Oznaczało to, że jeszcze tego samego dnia Polka musi jeszcze raz wyjść na kort, by tym razem stoczyć pojedynek o finał. Jej rywalka to zajmująca 33. miejsce w światowym rankingu Coco Gauff.

Dla Świątek zagrały natomiast Karolina Pliskova i Petra Martić. To właśnie po nich na kort wychodziły Świątek i Gauff. W pierwszym sobotnim półfinale na kortach w Rzymie Czeszka i Chorwatka rywalizowały przez prawie dwie godziny. Ostatecznie po nierównym meczu Pliskova pokonała Martić 6:1, 3:6, 6:2 i czeka już w finale na Polkę lub Amerykankę.

Trwa walka o finał w Rzymie

Spotkanie Iga Świątek - Coco Gauff rozpoczęło się o godzinie 16.

Polska tenisistka zaatakowała już w trzecim gemie. Przełamała Gauff w jej drugim gemie serwisowym i wyszła na 2:1.

Szybko Świątek wykazała się też wielką odpornością psychiczną. W szóstym gemie Gauff doczekała się pierwszych breakpointów w meczu, i to od razu dwóch, ale Polka nie dała się złamać i odskoczyła rywalce na dwa gemy.

Gauff jednak nie dawała za wygraną. W ósmym gemie dostała trzecią szansę w meczu na odrobienie breaka. Do trzech razy sztuka i Amerykanka wyrównała stan pojedynku na 4:4.

W dalszej części pierwszego seta obie tenisistki zaczęły pewnie wygrywać swoje gemy serwisowe, w związku z czym o wszystkim musiał zadecydować tie-break.

Dodatkowa rozgrywka ułożyła się znakomicie dla polskiej tenisistki. Od stanu 0:1 Świątek wygrała sześć piłek z rzędu i zrobiło się 6:1. Od tego nie było już odwrotu. Pierwszy set dla mistrzyni Roland Garros!

Drugą odsłonę polska tenisistka rozpoczęła równie mocno. W swoich dwóch pierwszych gemach serwisowych wygrała wszystkie punkty. I jeszcze podkręciła tempo, przełamując Amerykankę na 3:1.

Świątek znalazła się w komfortowej sytuacji - by awansować do finału, wystarczyło już tylko utrzymać podanie do końca.

Gauff ani myślała jednak wywieszać białej flagi. Grała do upadłego. W piątym gemie ponownie próbowała wywrzeć presję na wyżej notowanej Polce. Doczekała się dwóch breakpointów, ale Świątek się wybroniła i odskoczyła na 4:1.

Rozpędzona Polka poszła za ciosem - przełamanie na 5:1 i mogła serwować na mecz i awans do finału. Gauff tanio skóry nie sprzedała, odrobiła jeszcze dwa sety, ale Świątek w końcu postawiła kropkę nad i.

Wypoczęta jak Gauff

Amerykanka podeszła do tego spotkania zdecydowanie bardziej wypoczęta, ponieważ swój mecz z faworyzowaną Ashleigh Barty rozegrała w piątek. Na dodatek Australijka doznała kontuzji i wycofała się z rywalizacji w drugim secie. Gauff miała więc w nogach zaledwie półtora seta w ćwierćfinale.

Tenisistka ze Stanów Zjednoczonych już wcześniej podczas turnieju w Rzymie prezentowała się świetnie pod względem fizycznym i wygrywała trzysetowe mecze z Juliją Putincewą i Marią Sakari.

Ze Świątek jeszcze nigdy nie grały.

Półfinał WTA 1000 w Rzymie:

Iga Świątek - Coco Gauff - 7:6 (7-3), 6:3