Sport

"Dzień wstydu". Wstrząsający raport o finale Euro

Finał tegorocznych mistrzostw Europy na zawsze przejdzie do historii futbolu. Niestety nie tylko ze względu na poziom spotkania, które zakończyło się triumfem Włochów nad Anglikami po konkursie rzutów karnych, ale z powodu zamieszek i licznych przestępstw, do których doszło w obrębie i na stadionie Wembley. Właśnie przedstawiono raport dotyczący wydarzeń z 11 lipca.

"Agresja angielskich kibiców podczas finału mistrzostw Europy unaoczniła żenującą część naszej narodowej kultury i wobec zagrożenia życia niewinnych osób, powinno to doprowadzić do zakazów stadionowych dla fanów, którzy intonują obraźliwe przyśpiewki oraz są pod wpływem alkoholu lub narkotyków" – tak brzmi fragment podsumowania śledztwa, które przeprowadziła Louise Casey, członkini Izby Lordów.

Zbyt długo akceptowali ich zachowania

Jej raport wykazał, że około dwóch tysięcy kibiców, którzy nie posiadali biletów na finałowy mecz rozegrany 11 lipca, próbowało sforsować bramy stadionu, z czego liczni starali się dostać przez zamknięte wejścia, atakując przy tym stewardów.

"To powinien być dla nas sygnał ostrzegawczy. Zbyt długo zachowania grup angielskich kibiców były tolerowane i akceptowane, jako część naszej narodowej kultury, zamiast się z nimi konfrontować" – podkreśliła Casey.

Jednocześnie nie chce ona zwalać winy na konkretne służby bądź organizatorów spotkania.

"Grupa angielskich kibiców sprawiła, że dzień, który powinien napawać nas dumą, przerodził się w dzień wstydu. Obecne mechanizmy prawne dostępne dla policji i innych służb nie pozwalają w odpowiednim stopniu na przeciwdziałanie tym, którzy są zdeterminowani, by pod przykrywką piłkarskich spotkań popełniać przestępstwa" – zwraca uwagę.

Alkohol i narkotyki przyczyniły się do eskalacji

Przed obiektem w północnym Londynie, zgromadziło się przed meczem prawie 100 tysięcy kibiców, choć normalnie stadion Wembley może pomieść 90 tysięcy, a finał mogło obejrzeć maksymalnie 67 tysięcy, w związku z pandemią COVID-19.

"Groźby, agresja, przemoc, dym, race, rzucanie petardami, a nawet kałem – przesadna konsumpcja alkoholu i kokainy, tylko pomogła w podgrzaniu i tak już gorącej atmosfery. Do tego utrata wielu doświadczonych stewardów, co było wynikiem pandemii, doprowadziła do tego, że osoby odpowiedzialne za Wembley były bezradne wobec konfrontacji z najbardziej agresywną i nieobliczalną grupą kibiców, jaką kiedykolwiek widzieli" – zaznacza Casey.

Ucierpiało m.in. wielu niepełnosprawnych kibiców, których miejsca zostały zajęte przez osoby nieposiadające biletów.

Nawałnica bezkarności

UEFA ukarała Anglię rozegraniem jednego meczu bez udziału publiczności – chodzi o czerwcowe spotkanie Ligi Narodów. Drugi mecz bez fanów odbędzie się, jeśli angielscy kibice pogwałcą prawo w ciągu najbliższych dwóch lat.

"Ten raport jasno pokazuje, że doszło do wielkiej nawałnicy bezkarności. Żadne wydarzenie nie jest przygotowywane pod kątem poradzenia sobie z grupą tysięcy tak haniebnie i gorsząco postępujących kibiców bez biletów. Wszyscy razem musimy współdziałać, by nigdy więcej do czegoś takiego nie dopuścić" – odniósł do raportu w swoim oświadczeniu dyrektor zarządzający FA, Mark Bullingham.