Sport

Formuła E reaguje na groteskowy finisz w Walencji. "Nie chcemy powtórki scenariusza"

Formuła E reaguje na groteskowy finisz w Walencji.

Zdjęcia bolidów stających na ostatnim okrążeniu z powodu wyczerpania limitu energii elektrycznej w ubiegłym miesiącu obiegły cały świat. Organizatorzy wyścigów Formuły E szybko znaleźli sposób na uniknięcie podobnych incydentów w przyszłości.

"Po wydarzeniach w Walencji FIA i promotor serii nie chcą dopuścić, by podobny scenariusz kiedykolwiek się powtórzył" - napisano w oświadczeniu.

To reakcja na przebieg 5. rundy mistrzostw świata rozegranej 24 kwietnia,

Z duchem sportu

Broniący tytułu mistrzowskiego Antonio Felix da Costa zmierzał wówczas po pewne zwycięstwo, lecz podobnie jak kilku konkurentów musiał zatrzymać bolid na finałowym okrążeniu po wykorzystaniu limitu energii. Część uczestników jak Oliver Rowland czy Alexander Sims mimo podobnych pomiarów przekroczyła linię mety, za co i tak zostali później zdyskwalifikowani.

Nietypowy problem wywołały częste wizyty samochodu bezpieczeństwa na torze w Walencji, który musiał interweniować aż pięciokrotnie. Zgodnie z przepisami każdy z takich wyjazdów wiązał się z redukcją energii, którą kierowcy mogą wykorzystać w trakcie wyścigu. Większość nie poradziła sobie z tym wyzwaniem.

Organizatorzy elektrycznej serii postanowili więc zmodyfikować nieco regulamin dotyczący tej kwestii. Dzięki wprowadzonej korekcie po 40. minucie wyścigu (trwającego 45 minut + 1 okrążenie) jazda za samochodem bezpieczeństwa nie będzie się już wiązać z dodatkową redukcją energii.

"To zapewni zespołom większy margines błędu, nie naruszając przy tym ducha Formuły E, w której zarządzanie energią jest kluczowym elementem" - wyjaśniono w oświadczeniu.

Najbliższe e-Prix odbędzie się już w sobotę 8 maja w Monaco. Transmisja w Eurosporcie 2 i Eurosport Playerze.