Sport

Horror bez szczęśliwego zakończenia. Polscy siatkarze przegrali z Iranem

Horror bez szczęśliwego zakończenia. Polscy siatkarze przegrali z Iranem

Polska przegrała z Iranem (25:18, 22:25, 22:25, 25:22, 21:23 ) w pierwszym meczu na igrzyskach olimpijskich w Tokio. Niestety, słaba zagrywka oraz błędy w asekuracji sprawiły, że spotkanie nie ułożyło się po myśli zawodników Vitala Heynena.

TAK RELACJONOWALIŚMY MECZ POLSKA - IRAN W EUROSPORT.PL

Do sobotniego meczu Polacy przystąpili niezwykle skoncentrowani. Na boisko w Ariake Arena wybiegli w składzie: Bartosz Kurek, Wilfredo Leon, Fabian Drzyzga, Aleksander Śliwka, Jakub Kochanowski, Mateusz Bieniek, Paweł Zatorski (L). I już pierwsze piłki pokazały, że swojego wyboru trener Heynen żałować nie będzie.

Udane otwarcie

Od stanu 2:2 w pierwszym secie prowadzili Polacy. Ważne akcje udanie kończył Kurek, a regularnie punktował też Leon. Irańczycy, głównie za sprawą Milada Ebadipoura i Amira Ghafoura, nie pozwalali Biało-Czerwonym odskoczyć jednak na więcej niż trzy, cztery punkty. Nie mając nic do stracenie, ryzykowali, szczególnie na zagrywce.

Przy prowadzeniu 20:16 sprawy w swoje ręce wzięli jednak Śliwka i Leon, popisując się efektownymi atakami, a chwilę później asa serwisowego posłał Kurek i zrobiło się 23:16. Ostatecznie set zakończył się wygraną 25:18 po kolejnym ataku Śliwki.

Zabrakło zagrywki

Drugą osłonę rywale rozpoczęli zdecydowanie lepiej. Najwyraźniej poskutkowały uwagi ich trenera Władimira Alekno. W roli głównej występował Ghafour, który mógł liczyć na wsparcie Meisama Salehiego. To ich punktowe akcje pozwoliły Irańczykom ze stanu 7:7 odskoczyć na 10:7, a następnie 13:8.

Zdobywanie punktów przychodziło Polakom z wielkim trudem, a rywalom w ofensywie wychodziło niemal wszystko - złapali odpowiedni rytm i luz.

Sygnał do ataku próbowali dać Kurek i Leon, ale rywale zbyt dobrze radzili sobie z zagrywką Polaków. W pewnym momencie znów prowadzili różnicą pięciu punktów (17:12).

Im bliżej końca partii, tym jakość gry Iranu jednak spadała. Biało-Czerwoni zaczęli mocniej i precyzyjniej atakować, a także bronić. Niestety, przy stanie 20:22 nie wykorzystali bardzo dobrej okazji w kontrze. W tej sytuacji zabrakło porozumienia Drzyzgi z Leonem. Irańczycy zdołali podbić piłkę i zakończyć akcję atakiem. Chwilę później wygrali seta 25:22.

Iran poszedł za ciosem

Trudno się dziwić, że trzecią partię Irańczycy rozpoczęli z wielkimi nadziejami na sukces. Po akcji Ebadipoura prowadzili zresztą 3:2. Wtedy jednak do pracy zabrał się Leon. Jego dwa potężne serwisy oraz udany blok sprawiły, że to Biało-Czerwoni objęli prowadzenie 7:4.

To był jednak dopiero początek emocji. Rywale nie mieli bowiem najmniejszego zamiaru ustępować, prezentując się o niebo lepiej niż w pierwszym secie. Coraz lepiej funkcjonował ich blok, do czego przyczynił się m.in. Seyed Mousavi.

Co prawda Polacy prowadzili 15:14, a chwilę później było już 15:17. Gracze Heynena znów musieli gonić. Podobnie jak w drugiej odsłonie nie mogli jednak liczyć na dobrą zagrywkę, zbyt wiele punktów oddając przeciwnikom bez walki.

Nadzieje w biało-czerwone serca ponownie wlał Leon. Najpierw świetnym atakiem, a następnie zagrywką. Przy 21:21 nie wykorzystaliśmy jednak (Kochanowski) kolejnej przechodzącej piłki, co zdarzało się zdecydowanie zbyt często, a po chwili zanotowaliśmy autowy atak. Po kolejnych błędach Polaków Iran mógł świętować zwycięstwo w secie 25:22.

Do poprawy było przyjęcie (62 proc. w trzecim secie), skuteczność w ataku (31 proc.) i gra blokiem (5-3 dla Iranu).

Margines błędów został wyczerpany. Polacy rozpoczęli seta od niewielkiego prowadzenia (6:4 i 7:5), a wiodącą postacią w naszych szeregach był Kurek. Rywale niezmiennie imponowali jednak przyjęciem i skutecznością. Widać było w ich poczynaniach komfort związany z prowadzeniem w setach.

8:8, 12:12, 14:14 – rywalizowano punkt za punkt. W końcu Polacy zaczęli grać skuteczniej w ataku i prowadzili 18:15. Prym wiódł Leon.

Na ostatnią przerwę schodzili prowadząc jeszcze wyżej - 21:17. Wszystko było w ich rękach. Wprawdzie w samej końcówce reprezentacja Iranu zmniejszyła straty, ale jednocześnie dała wygraną Biało-Czerwonym, gdy piłka po błędzie serwisowym wylądowała na siatce. 25:22 dla Polski.

Tie-break decydował

Niestety, początek tie-breaka nie należał do zespołu Heynena. Źle zagrywał Kurek, w aut uderzył Leon i Iran prowadził 4:2. Ponownie z pomocą przyszła nam gra blokiem i trochę szczęścia, co przełożyło się na odrobienie strat i jednopunktową przewagę (6:5). Jak się okazało, tylko na chwilę - brakowało zmiany tempa, odpowiedniej asekuracji i to rywale ponownie mieli powody do zadowolenia, prowadząc 8:7.

Emocji nie brakowało, a z pomocą ponownie przyszli przede wszystkim rywale - konkretnie Salehi, który popełnił błąd na zagrywce i tym razem to Polacy prowadzili 13:12.

Problem w tym, że Biało-Czerwoni odwdzięczyli się tym samym, a po chwili Irańczycy zdobyli punkt i czekali na piłkę meczową. Pierwszej nie zdołali wykorzystać, podobnie jak drugiej po naszym skutecznym bloku. 15:15 i kolejna nerwówka z obu stron. Trzecia piłka meczowa także nie przyniosła sukcesu rywalom, czwarta również. Było 17:17.

Piąty meczbol Iranu? Niewykorzystany. Szósty? Też nie. W końcu świetnym blokiem popisał się Drzyzga. Jednak odpowiedź przeciwników była natychmiastowa: zablokowali Kurka, a Salehi dopełnił dzieła, zdobywając punkt po bloku. 21:23 - Iran zaczyna od zwycięstwa, Polska od niespodziewanej porażki.

Inne mecze

W innych meczach grupy A turnieju olimpijskiego Włochy pokonały Kanadę 3:2, a Japonia 3:0 Wenezuelę.

W grupie B sportowcy z Rosji okazali się lepsi od Argentyny (3:1), a Brazylijczycy od Tunezyjczyków (3:0).

Polska - Iran 2:3 (25:18, 22:25, 22:25, 25:22, 21:23)