Sport

Ibrahimović wrócił w swoim stylu. "Ty chodzisz, ja latam"

Ibrahimović wrócił w swoim stylu.

Po ponad miesiącu Zlatan Ibrahimović wrócił na boisko. W meczu z Veroną szwedzki napastnik wprawdzie gola nie strzelił, ale i tak przyniósł szczęście Milanowi.

12 września - wtedy ostatni raz "Ibracadabra" pojawił się na boisku. Szwedzki napastnik wrócił wówczas na boisko i strzelił gola w meczu z Lazio, cztery miesiące po kontuzji lewego kolana, która wymagała operacji.

Zabieg przeszedł w czerwcu, co spowodowało, że nie zagrał w reprezentacji kraju podczas mistrzostw Europy.

"Wystarczyło, że pojawił się na boisku"

Do gry wrócił w sobotnim meczu z Hellasem Verona. Trener Stefano Pioli wpuścił go na boisko w 77. minucie. Milan remisował wówczas u siebie na San Siro 2:2 (do przerwy przegrywał 0:2).

Minutę później padła zwycięska bramka dla Rossonerich. Po wrzutce w polu karnym Samu Castillejo obrońca Verony Koray Guenter chciał wybić piłkę, ale zrobił to tak niefortunnie, że zaliczył samobója. Gdyby nie niemiecki piłkarz tureckiego pochodzenia, Szwed już czyhał na piłkę.

"Wystarczyło, że Zlatan Ibrahimović, który nazywa siebie Bogiem, pojawił się na boisku i od razu dzieją się cuda" - mówił komentator Eleven Sports.




Szwed, który niedawno skończył 40 lat, mógł wpisać się na listę strzelców w samej końcówce. Złożył się do efektownej przewrotki, ale skiksował.

Ze zdjęciem z tego strzału wiąże się też jego najnowszy post w mediach społecznościowych. "Ty chodzisz, ja latam" - napisał w niedzielę przy fotografii.


"Wydawał się być w dobrej formie, dodał przywództwa. Jego obecność była wyczuwalna" - chwalili po meczu napastnika "La Gazzetta dello Sport".