Sport

Mocno osłabieni walczyli do końca. Polski zespół blisko niespodzianki w Lidze Mistrzów

Mocno osłabieni walczyli do końca. Polski zespół blisko niespodzianki w Lidze Mistrzów

Projekt Warszawa rozpoczął obecny sezon Ligi Mistrzów od porażki. W środowym spotkaniu 1. kolejki prowadzony przez Andreę Anastasiego zespół przegrał na wyjeździe z Dynamem Moskwa 2:3, choć dwa pierwsze sety niespodziewanie rozstrzygnął na swoją korzyść.

To był mecz o dwóch obliczach - w pierwszej części siatkarze Projektu postawili twarde warunki mistrzowi Rosji i prowadzili już 2:0. Potem to gospodarze przejęli inicjatywę, ale losy tie-breaka mogły się różnie potoczyć. Przy stanie 13:12 dwa asy serwisowe posłał Jarosław Podlesnych i zapewnił swojej drużynie zwycięstwo.

Warszawianie do stolicy Rosji udali się w osłabionym składzie. Z powodów zdrowotnych w Polsce zostali rozgrywający Jan Blankenau, dwaj środkowi Jakub Kowalczyk i Janusz Gałązka oraz atakujący Dusan Petković. Włoski szkoleniowiec miał tylko trzech rezerwowych na ławce.

Świetny początek Projektu

Wobec kłopotów Projektu zdecydowanym faworytem wydawali się być siatkarze moskiewskiego zespołu, w składzie z reprezentantami kraju, którzy na igrzyskach w Tokio sięgnęli po srebrny medal. Tymczasem to warszawianie od pierwszych akcji narzucili swój rytm. Gospodarze nie potrafili wykorzystać znacznie lepszych warunków fizycznych i to Projekt lepiej radził sobie w bloku, a rozgrywający Angel Trinidad de Haro świetnie uruchamiał środkowych Piotra Nowakowskiego i Andrzeja Wronę.

Goście prowadzili różnicą kilku punktów i tylko na moment, po "kiwce" Pawła Pankowa, przewaga stopniała do jednego (17:16). Po chwili siatkarze Anastasiego znów dominowali na parkiecie.

Podobnie wyglądała druga odsłona. W zespole Dynama pojawił się doświadczony Cwetan Sokołow, lecz Bułgar krótko po wejściu na parkiet nie zmienił znacząco obrazu gry. Zawodnicy Projektu dobrze spisywali się na zagrywce, a rywale – wręcz odwrotnie. W tej części meczu popsuli aż osiem serwisów. Z akcji na akcje rozkręcał się Bartosz Kwolek, ważne punkty dodawali skrzydłowi Michał Superlak i Igor Grobelny.




Mistrzowie Rosji wrócili do gry

Później role się odwróciły. Serwisy gości nie stwarzały już większego kłopotu przeciwnikowi. Gospodarze nie tylko dobrze przyjmowali, ale też postawili szczelny blok, który okazał się niezwykle trudny do przebicia. Przewaga mistrzów Rosji rosła z każdą minutą, a w czwartej odsłonie była już ona wręcz miażdżąca - Dynamo prowadziło 8:2, 14:6 i 20:11. Anastasi już w trakcie czwartego seta oszczędzał swoich podopiecznych na decydujące rozdanie, wprowadzając na boisko trójkę rezerwowych.

Ostatnia partia także przebiegała po myśli Dynama. Przy prowadzeniu 12:8 nastąpił zryw warszawian, którzy dzięki akcjom Grobelnego, Superlaka, ale też i błędom miejscowych, doprowadzili do remisu (12:12). W kolejnej akcji nie pomylił się Sokołow, a potem Podlesnych posłał dwa zabójcze serwisy i zakończył spotkanie.




Kolejny mecz Projekt rozegra 15 grudnia we własnej hali z tureckim Ziraat Bankasi Ankara. W środę turecki zespół pokonał belgijskie Noliko Maaseik 3:0 (26:24, 25:15, 25:17).

Dynamo Moskwa - Projekt Warszawa 3:2 (20:25, 21:25, 25:20, 25:16, 15:12).

Dynamo: Wadim Lichoszercow, Anton Semyszew, Paweł Pankow, Romanas Szkuliawiczus, Jarosław Podlesnych, Ilija Własow, Lauri Kerminen (libero) – Cwentickis Czesławs, Denis Bogdan, Cwetan Sokołow.

Projekt: Angel Trinidad de Haro, Piotr Nowakowski, Andrzej Wrona, Grzegorz Kwolek, Igor Grobelny, Michał Superlak, Damian Wojtaszek (libero) – Dominik Jaglarski, Mateusz Janikowski, Jan Fornal.