Sport

Piorunujące dwie minuty Realu. Odrodzili się, wygrali i mają fotel lidera

Piorunujące dwie minuty Realu. Odrodzili się, wygrali i mają fotel lidera

Fantastyczne emocje w meczu na szczycie Primera Division. Real Madryt do 86. minuty przegrywał na wyjeździe z Valencią, ale zdołał odwrócić losy spotkania i wygrać 2:1. Królewscy są liderem hiszpańskiej ekstraklasy.

Na starcie na Estadio Mestalla można było sobie zacierać ręce, bo oba zespoły ligowe zmagania zaczęły doskonale. O ile bilans trzech zwycięstw i jednego remisu w przypadku Realu dziwić nie mógł, o tyle identyczny w przypadku Nietoperzy niespodzianką już był.

Jednoznacznego faworyta wskazać było zatem trudno. Pewne było natomiast jedno - zwycięzca niedzielnego spotkania mógł być pewny pozycji lidera Primera Division.

Pierwsza trafiła Valencia

Niedzielny mecz od pierwszego gwizdka toczony był w dobrym tempie. I jedni i drudzy robili wiele, by tworzyć sobie okazje strzeleckie, ale długo się to nie udawało. Dość powiedzieć, że pierwszy celny strzał kibice zobaczyli dopiero po ponad 30 minutach. Wtedy to w światło bramki Valencii sprzed pola karnego uderzył Casemiro, ale zabrakło mu precyzji.

Przez długie minuty to jednak gospodarze prezentowali się lepiej. I tuż przed przerwą mogli udokumentować to golem. Z rzutu wolnego dośrodkował Daniel Wass, głową uderzył Gabriel Paulista, a Real bramki nie stracił tylko dzięki fantastycznemu refleksowi Thibauta Courtois między słupkami.

Po wyjściu z szatni po przerwie Valencia wrzuciła jeszcze wyższy bieg. Belgijski bramkarz madrytczyków musiał uwijać się już kilkanaście sekund po wznowieniu gry, a w 50. minucie po prostu mu się upiekło. Goncalo Guedes otrzymał podanie na 11. metr od bramki i wystarczyło celnie uderzyć. Portugalczyk uparł się jednak, by celować w okienko i wymarzoną szansę zmarnował.

To był sygnał ostrzegawczy, który dał piłkarzom Realu do myślenia. Królewscy momentalnie ruszyli do przodu, oddali nawet kilka celnych strzałów, a Valencia była cierpliwa w oczekiwaniu na kolejną okazję. Ta się nadarzyła. Z wrzutką w pole karne zupełnie nie poradził sobie Lucas Vazquez, a z prezentu skorzystał Hugo Duro. 21-letni napastnik idealnie złożył się do uderzenia wolejem i tym razem Courtois nie miał nic do powiedzenia.

Piorunujące dwie minuty Realu

Real desperacko szukał wyrównania, ale długo nic z tego nie wychodziło. W końcu jednak zagrał akcję, która przyniosła upragnionego gola. Świetnie tyłem do bramki zastawił się Karim Benzema, który za moment wyłożył piłkę Juniorowi Viniciusowi. Brazylijczyk nie uderzył idealnie, ale pomógł mu rykoszet i był remis.

Zdobyta bramka uskrzydliła ekipę Carlo Ancelottiego, która momentalnie uwierzyła nawet w zwycięstwo. Wszak miała jeszcze kilka minut. I była to wiara ogromna, bo już 120 sekund później Real prowadził. Tym razem w roli asystenta wystąpił Vinicius, a w roli strzelca Benzema. Francuz gola na wagę trzech punktów strzelił głową z kilku metrów.

Zwycięstwo pozwoliło Realowi wrócić na szczyt ligowej tabeli. Valencia jest trzecia.

Valencia - Real Madryt 1:2 (0:0)
Bramka: Duro (66') - Vinicius (86'), Benzema (88')