Sport

"Pozostawiony na pastwę losu". Raport po śmierci Maradony

Trwa śledztwo w sprawie śmierci Diego Maradony. "Pozostawiony na pastwę losu" - tak ostatnie chwile legendy futbolu opisuje komisja lekarska, która na zlecenie prokuratury przygotowała raport.

"Boski Diego" zmarł 25 listopada, po tym, jak we śnie doznał ataku serca. Sprawa od początku wzbudzała wielkie kontrowersje. Maradona miał prywatną opiekę medyczną, którą koordynowali neurochirurg Leopoldo Luque i psychiatra Agustina Cosachov. Według śledczych odpowiadali za nią w niewłaściwy sposób.

"Niewystarczające, niepełne,  lekkomyślne"

Od pięciu miesięcy prokuratura szuka odpowiedzi na pytanie, czy śmierci "Boskiego Diego" można było uniknąć.

Wcześniej media spekulowały, że Luque zagrożony będzie nawet zarzutem nieumyślnego spowodowania śmierci Maradony. "La Nacion" dotarł do szczegółów śledztwa. Z raportu biegłych, którzy badali sprawę zgonu jednego z najwybitniejszych piłkarzy w historii, wynika, że działania zespołu medycznego Maradony były "niewystarczające, niepełne i lekkomyślne" i że "pacjent został pozostawiony na pastwę losu".

Równocześnie biegli wyraźnie podkreślili, że nie da się stwierdzić, czy - gdyby Maradona był prawidłowo hospitalizowany - udałoby się uniknąć jego śmierci.

W pierwszym punkcie raportu eksperci powołani przez prokuraturę doszli jednak do ważnego wniosku: "Gdyby Maradona miał odpowiednią opiekę medyczną, miałby większe szanse na przeżycie".

Zarzutami zagrożeni są wyżej wymienieni Luque i Cosachov, a także kolejni członkowie sztabu medycznego: Carlos Diaz, Dahiana Gisela Madrid, Ricardo Almiron, Nancy Forloni i Mariano Perroni.

Diego Maradona miał 60 lat.