Sport

Rewelacja nie przestaje zadziwiać przy stole. "Trzy lata temu pracowałem na stacji benzynowej"

Rewelacja nie przestaje zadziwiać przy stole.

Jordan Brown to największe zaskoczenie ostatnich dni w snookerowym świecie. 33-latek, który zajmował ostatnio 81. w światowym rankingu, zagra w finale turnieju rankingowego Welsh Open. W sobotę w wielkim stylu wyeliminował Stephena Maguire';a. Irlandczyk z Północy wygrał ze Szkotem 6:1. W meczu o tytuł zmierzy się z Ronniem O';Sullivanem.

33-letni Brown po raz pierwszy trafił do zawodowego touru w 2009 roku. Potem miał słabsze sezony. Wypadł z grona profesjonalistów. Wrócił do niego w 2018 roku.

Pod koniec torpedowanego przez pandemię poprzedniego sezonu był ponownie blisko opuszczenia grupy 120 najlepszych snookerzystów globu. Przeszedł jednak kwalifikacje do mistrzostw świata, gdzie przegrał w pierwszej rundzie z Markiem Selbym.

Byłego lidera rankingu pokonał w piątek w ćwierćfinale Welsh Open 5:4. W sobotę nie dał najmniejszych szans Szkotowi Stephenowi Maguire'owi. Zwyciężył aż 6:1.

To jest szaleństwo

- Trzy lata temu pracowałem na stacji benzynowej i obsługiwałem klientów. Wstawałem o 5.30 albo 6.30 każdego dnia. To szaleństwo, gdy pomyślę, jaką drogą przeszedłem. To, że jestem w finale turnieju rankingowego, to coś niesamowitego. W sobotę szybko pokazałem rywalowi, że jestem gotowy na zwycięstwo i to było bardzo ważne. Brejk 135-punktowy dał mi wiele pewności siebie. Cieszę się, że do końca wykorzystywałem szanse - przyznał Brown.

- Całe moje poświęcenie i mnóstwo godzin przy stole treningowym teraz przynosi efekty. Zawsze wierzyłem, że będę w stanie walczyć z najlepszymi snookerzystami świata - dodał.

W finale jego rywalem będzie Anglik Ronnie O'Sullivan. W pojedynku legend nie dał najmniejszych szans Markowi Williamsowi. Sześciokrotny mistrz świata wygrał 6:1.

Zwycięzca imprezy zarobi 70 tysięcy funtów.

Początek spotkania o tytuł Welsh Open w Eurosport Playerze od 14.30. W Eurosporcie 1 relacja od 16, a potem transmisja o godz. 19.45.