Sport

"Skończyłam". Williams ze łzami w oczach wyszła z konferencji prasowej

Wyczynowy sport na najwyższym poziomie to emocje, które często trudno stłumić. I dotyczy to nawet największych mistrzów. W czwartek konferencję prasową ze łzami w oczach opuszczała Serena Williams, która przegrała półfinał Australian Open i straciła szansę na 24. wielkoszlemowy tytuł.

Australian Open 2021 na żywo w Eurosporcie i

Postaci tak wielkich jak Serena w światowym sporcie nie ma wiele, w historii tenisa dosłownie garstka. W tym roku 39-latka przyjechała na antypody po ósmy tytuł Australian Open, a w sumie 24. wielkoszlemowy. Gdyby się udało, zostałaby największą z największych, wyrównując rekord wszech czasów należący do legendarnej Margaret Court.

Grała jak za najlepszych lat

W Melbourne znów grała jak natchniona. Nie brakowało głosów, że prezentuje się najlepiej od czterech lat, kiedy wygrywała w Australii po raz ostatni (była wówczas we wczesnym etapie ciąży). Jej marsz po marzenia przerwała w czwartek Naomi Osaka. Młoda japońska gwiazda odprawiła ją 6:3, 6:4, być może definitywnie zamykając temat 24. tytułu wielkoszlemowego. Williams zbliża się do 40. urodzin i lepszej okazji na triumf może już nie mieć.

Od śmiechu do łez w kilkanaście sekund

Sereną wielkie emocje targały już wtedy, kiedy schodziła z kortu. Przyłożyła rękę do serca i wyraźnie wzruszona dziękowała miejscowym fanom. Pytanie o ten moment musiało paść na pomeczowej konferencji prasowej.

- Nie wiem, co wtedy myślałam. Australijczycy są po prostu wspaniali - odparła zdawkowo. Zdaniem jednej z dziennikarek scena ta miała taką symbolikę, że "wiele osób zaczęło zastanawiać się, czy było to ostateczne pożegnanie" z publicznością Australian Open. Tym razem Amerykanka odpowiedziała już z uśmiechem. - Jeśli kiedyś zdecyduję się odejść, nikomu o tym nie powiem - przyznała.

Za moment padło pytanie, które przy okazji podobnych konferencji pada niemal zawsze - co spowodowało wysoką liczbę błędów, skutkujących porażką. Jak się okazało, tym razem było ono dla wielkiej mistrzyni zbyt trudne. - Nie wiem... skończyłam - wydusiła z siebie, tłumiąc łzy i wyszła z konferencji.

Rywalką Osaki w finale będzie dość niespodziewanie Amerykanka Jennifer Brady.