Sport

Stoch zaskoczony wynikiem kwalifikacji. "Nie spodziewałem się"

Stoch zaskoczony wynikiem kwalifikacji.

Kamil Stoch wygrał kwalifikacje do sobotniego konkursu Letniej Grand Prix w Wiśle. Trzykrotny mistrz olimpijski jest zadowolony ze swojej postawy oraz z faktu, że mógł wreszcie skakać przy dopingu kibiców. Ci licznie zjawili na trybunach skoczni im. Adama Małysza.

- Powrót kibiców wzbudza u nas emocje - oznajmił zwycięzca piątkowych kwalifikacji. Przypomnijmy, że podczas sezonu zimowego, w którym notowano dużą liczbę zakażeń koronawirusem, kibice nie mogli dopingować najlepszych skoczków świata na żywo.

Stoch zaskoczony swoją formą 

Najwięcej powodów do radości ma jednak Stoch. Wielki mistrz potwierdził świetną formę z treningów, co wcale nie było takie oczywiste. Przypomnijmy, że wiosną 34-latek przechodził rehabilitację po zabiegu wycięcia narośli chrzęstno-kostnej w prawej nodze.

- Nie spodziewałem się, że będzie to tak wyglądać. Po cichu liczyłem, że zajmę miejsce w okolicach pierwszej dziesiątce. Jednak ja i tak bardziej skupiałem się nad elementami takimi, jak dobre ruszenie z belki, a potem wszystkim co jest tego konsekwencją. Pamiętajmy, że dopiero pierwszy dzień za nami, pozostały jeszcze dwa. Wszystko się może wydarzyć - studził nieco apetyty kibiców Stoch.

Trzykrotny mistrz olimpijski podkreślił również, że wciąż ma nad czym pracować. Od kilku miesięcy najwięcej uwagi poświęca pozycji najazdowej.

- To jest to, nad czym wciąż pracuję. Wiem, że jest to element, który mogę wciąż poprawić. Od zakończenie zimy pracowałem nad pozycją najazdową, aby może nie zwiększyć koniecznie prędkość dojazdową, co udoskonalić ułożenia ciała - tłumaczył skoczek z Zębu.

Doleżal wskazał mankamenty, Hula wytłumaczył upadek

Trener Biało-Czerwonych Michal Dolezal miał powody do zadowolenia. Czeski szkoleniowiec podkreślił jednak, że jego zawodnicy nie do końca potrafili przełożyć na kwalifikacje swoją dyspozycję z treningów.

- Chciałem, aby zawodnicy pokazali dziś to, co na treningach. Nie do końca tak było. Trzeba jednak pamiętać, że są to pierwsze zawody. Można było zauważyć, że młodzi zawodnicy bardzo chcieli się dobrze zaprezentować. Jednak plan na dziś został zrealizowany. O to chodziło - tłumaczył.

Wylądował bardzo daleko, bo na 132. metrze.

- W miejscu gdzie upadłem było trochę błota, więc trochę się ubrudziłem. Jednak nic mi się nie stało. Wszystko jest w porządku. Myślę, że za bardzo chciałem dobrze wylądować. Specjalnie skróciłem nieco skok. Jednak spadłem z wysoka i takie były konsekwencje - zdradził Hula.