Sport

Szczęsny wyrasta na króla rzutów karnych. "Wart więcej niż zdobyta bramka"

Szczęsny wyrasta na króla rzutów karnych.

Po bardzo słabym początku sezonu Wojciech Szczęsny nareszcie ma powody do radości. Bramkarz Juventusu obronił kolejny rzut karny w tym roku i był bohaterem spotkania z AS Roma. Nie umknęło to włoskim mediom.

W hicie 8. kolejki Serie A turyńczycy wygrali 1:0 (gol w 16. minucie Moise'a Keana), a trzech punktów nie byłoby bez udziału Szczęsnego. Największą klasę polski bramkarz pokazał dwukrotnie - przy groźnym strzale Gianluki Manciniego oraz rzucie karnym Jordana Veretout.

Krótko przed przerwą polski bramkarz nieprzepisowo zatrzymał Henricha Mchitarjana, sędzia ukarał go żółtą kartką i podyktował jedenastkę. Szczęsny wyczuł intencje Francuza i odbił piłkę skierowaną przez niego w prawy dolny róg bramki. To pierwszy rzut karny zmarnowany przez tego piłkarza w barwach Romy. Poprzednie 14 wykorzystał.


Już pięć razy górą w tym roku

Bramkarz reprezentacji Polski wyrasta na króla rzutów karnych. "Nie ma drugiego takiego jak on w Serie A w tym roku kalendarzowym" - zaznacza "La Gazzetta dello Sport", pisząc, że Polak obronił najwięcej rzutów karnych w lidze w 2021 roku, bo aż trzy z siedmiu. W marcu zatrzymał Andreja Gałabinowa (Spezia), a w maju Francka Kessiego (Milan).

Wliczając wszystkie rozgrywki, Polak nie dał się pokonać łącznie przy pięciu próbach z jedenastu metrów w tym roku. W styczniu był górą w pojedynku z Lorenzo Insigne w Superpucharze Włoch z Napoli, a potem w czerwcu z Hiszpanem Gerardem Moreno na mistrzostwach Europy.

Licząc październikowe mecze w reprezentacji Polski, w niedzielę Szczęsny zaliczył już czwarty mecz z rzędu z czystym kontem. Bramkarz najwyraźniej zapomniał już o poważnych błędach w meczach z m.in. Udinese i Napoli.

- Popełnił wszystkie błędy w sezonie, jakie miał popełnić za jednym zamachem, teraz przywraca drużynie swoją wartość - w ten sposób Polaka po niedzielnym meczu pochwalił trener Juventusu Massimiliano Allegri.

"Ustawia wszystko na swoim miejscu"

Występ Teka, jak nazywają we Włoszech 31-latka, doceniły też tamtejsze media. "La Gazzetta dello Sport" uznała go najlepszym piłkarzem meczu, oceniając na 7 w skali 1-10.

"Krytykują go, ale on krok po kroku ustawia wszystko i wszystkich na swoim miejscu" - podkreślono w uzasadnieniu przy nazwisku Polaka.

Na taką samą, najwyższą notę zapracował u dziennikarzy "Calciomercato". Otrzymali też ją Mattia De Sciglio i Rodrigo Bentancur. "Odnajduje bezpieczeństwo, a dla Juve ma to fundamentalne znaczenie. Obrona rzutu karnego Veretout jest warta więcej niż zdobyta bramka" - zaznaczono w adnotacji.