Sport

Szefowa wygwizdana. Nieprzyjemne zakończenie Australian Open

Szefowa wygwizdana. Nieprzyjemne zakończenie Australian Open

Ceremonia wręczenia nagród po wygranym przez Novaka Djokovicia finale Australian Open to nie tylko uśmiechy i podziękowania. W Melbourne bardzo niemiło zrobiło się, gdy po meczu przemawiała Jayne Hrdlicka, szefowa odpowiedzialnej za zarządzanie turniejem organizacji Tennis Australia.

Djoković dosyć szybko i przyjemnie wygrał 18. wielkoszlemowy tytuł. Z Daniiłem Miedwiediewem uwinął się w trzech setach (7:5, 6:2, 6:2) i mógł już niebawem oddać się przyjemnym obowiązkom zwycięzcy turnieju.

Pandemiczne niezadowolenie

Nim jeszcze Serb odebrał trofeum, na scenę Rod Laver Areny weszła Hrdlicka, jedna z najważniejszych osób odpowiedzialnych za organizację turnieju w Australii.

- Za nami czas wielkich strat i ogromnego poświęcenia - nawiązywała do pandemii COVID-19.

- Jednak dzięki szczepieniom, na które czeka wiele krajów na świecie, teraz nadszedł czas optymizmu i nadziei na przyszłość - powiedziała, co jednak spotkało się z odbiorem kompletnie innym niż zamierzony. Na stadionie rozległo się buczenie i gwizdy.

Miał być to efekt frustracji australijskich kibiców na to, jak tamtejszy rząd radził sobie z wprowadzeniem pandemicznych obostrzeń i jak to też wpływało na organizację imprezy.

Ze względu na środki ostrożności zawodnicy i zawodniczki musieli pojawić się w Melbourne na długo przed rozpoczęciem turnieju. W czasie kwarantanny przez wiele dni nie wychodzili z hotelowych pokoi, potem mogli trenować tylko z wyznaczonymi osobami. Wielu uczestników otwarcie krytykowało wprowadzone przepisy.

Społeczne napięcia

Kolejny negatywny odbiór słów szefowej tenisa w Australii nastąpił, gdy dziękowała osobom, dzięki którym udało się turniej doprowadzić do końca. - Na czele tego wszystkiego znajduje się rząd stanu Wiktoria, bez którego nie osiągnęlibyśmy tego, co osiągnęliśmy - mówiła, po czym znów usłyszała potężne gwizdy.

Cała sytuacja była poniekąd eskalacją społecznych napięć, jakie w obliczu pandemii mają miejsce w Australii. Słowa jednej z najbardziej prominentnych osób spotkały się bowiem już nie tylko z okrzykami wyrażającymi niezadowolenie, ale także z brawami innych osób obecnych na trybunach.

Nie wszystko było takie słodkie i proste

Hrdlicka nie pozostała obojętna na zachowanie publiczności. - Jesteście grupą bardzo upartych osób, ale niezależnie, czy przebywacie obecnie w domu, czy tutaj, bardzo wam dziękujemy za to, że się tutaj znaleźliśmy. Nie możemy się doczekać, aby zobaczyć was za rok - te słowa skierowała do osób ją krytykujących.

Całą sytuacją oczywiście zdumiony był komentujący mecz na antenie Eurosportu duet Karol Stopa i Lech Sidor. - Nie wszyscy byli w Australii zachwyceni, że ten turniej doszedł do skutku - zauważył Stopa. - A tutaj mamy najwidoczniej jakieś niesnaski między obywatelami a rządem - powiedział po chwili Sidor.

- Tutaj dotykamy poważnych kwestii wewnątrzaustralijskich na linii rząd stanowy - organizacja turnieju - władze sanitarne. To nie było wszystko takie proste i słodkie, jakby można było z daleka sądzić - całą sytuację spuentował Stopa.