Sport

"Telefon godzinę przed zaprzysiężeniem". Polski Związek Pływacki już raz popełnił taki błąd

Zamieszanie z powołaniami pływaków do reprezentacji olimpijskiej kosztowało sześcioro zawodników wiele nerwów, łez i przedwczesny powrót z Tokio do domów bez możliwości wzięcia udziału w zawodach. Podobna sytuacja miała jednak miejsce już przed poprzednimi igrzyskami, o czym przypomniała w rozmowie z TVN24 była mistrzyni olimpijska w pływaniu Otylia Jędrzejczak.

- To nie pierwszy taki błąd - mówiła Jędrzejczak. - Na mniejszą skalę miało to miejsce pięć lat temu, podczas igrzysk olimpijskich w Rio. Na szczęście zawodniczka Diana Sokołowska nie wyleciała jeszcze z kraju, ale już wybierała się na zaprzysiężenie, miała już odebrane stroje olimpijskie. Na godzinę przed zaprzysiężeniem odebrała telefon "jednak nie jedziesz na igrzyska, nie zostałaś zaproszona".

Różnice w interpretacjach

Wykreślenie Sokołowskiej z olimpijskiej kadry tuż przed wylotem do Rio również było wynikiem błędnej interpretacji regulaminu przez Polski Związek Pływacki (PZP).

Co ciekawe, przed pięcioma laty powód zamieszania był niemal identyczny jak w przypadku szóstki niedoszłych olimpijczyków z Tokio.

Startująca na 200 m stylem dowolnym Sokołowska uzyskała wówczas kwalifikację B, uprawniającą do startu na zaproszenie Światowej Federacji Pływackiej (FINA). Krajowy związek błędnie zinterpretował obowiązujące przepisy i wpisał na listę olimpijczyków zawodniczkę, która takiego zaproszenia nie miała.

- FINA ma swoją interpretację - tłumaczył wówczas zamieszanie szef szkolenia w PZP Jan Wiaderek.

"Nie nauczyliśmy się na błędach"

Wiele wskazuje jednak na to, że przez ostatnie lata krajowa federacja zrobiła niewiele, by zapoznać się z ową interpretacją władz światowego pływania.

- Nie nauczyliśmy się na błędach, nie wyciągnęliśmy wniosków. Nie wiem, czy nie potrafimy dokładnie czytać reguł? - zastanawia się mistrzyni olimpijska z Aten - To jest brutalne, ponieważ za to nie odpowiadają zawodnicy. Oni zrobili wszystko, żeby móc się zakwalifikować. Oczywiście uzyskali kwalifikację B, ale mam też trochę wrażenie, że zawodnicy nie byli do końca świadomi reguł. Nie zostały im one dobrze przedstawione.

Błędna interpretacja regulaminu kwalifikacji do igrzysk olimpijskich w Tokio sprawiła, że sześcioro pływaków: Aleksandra Polańska, Dominika Kossakowska, Alicja Tchórz, Bartosz Piszczorowicz, Jan Hołub i Mateusz Chowaniec nie znalazło się na listach zawodników zgłoszonych do startu w imprezie. Mimo złożonego ślubowania i wylotu do stolicy Japonii zmuszeni zostali do powrotu do domów.

Wyciągnięcia konsekwencji od odpowiedzialnych za zamieszanie oraz dymisji prezesa związku Pawła Słomińskiego domagają się olimpijczycy, którzy w sobotę . Pod listem podpisało się 22 zawodników.