Sport

Trzy gole Brazylijczyka, zaliczony tylko jeden. Szalony wieczór i przełamanie Evertonu

Trzy gole Brazylijczyka, zaliczony tylko jeden. Szalony wieczór i przełamanie Evertonu

Fenomenalny, pełen emocji i zwrotów akcji wieczór na zakończenie 15. kolejki Premier League. Everton pokonał 2:1 Arsenal, choć do przerwy przegrywał 0:1, a sędziowie w trakcie spotkania nie zaliczyli Richarlisonowi dwóch bramek po minimalnych spalonych. Brazylijczyk w końcu się jednak przełamał, a londyńczyków w końcówce pogrążył Demerai Gray.

Mający spore ambicje zespół z Liverpoolu był w sporym dołku. Meczu ligowego nie wygrał od 25 września, a przed poniedziałkowym przegrał trzy z rzędu. Aby się przełamać, potrzebował więc i szczęścia, i skuteczności. Początkowo brakowało zwłaszcza tego pierwszego.

Do trzech razy sztuka?

Główną postacią spotkania okazał się Richarlison. Brazylijczyk pierwszy raz tego wieczora wykazał się minutę przed przerwą. Uderzył wówczas głową po dośrodkowaniu Androsa Townsenda z rzutu wolnego i choć wspólnie z całym Goodison Park szeroko rozłożył ręce w geście triumfu, to nie na długo. Gola poddano wideoweryfikacji, która wykazała, że strzelec był, choć na naprawdę minimalnym, ale spalonym.

Jeszcze głośniej pod nosem reprezentant Canarinhos zaklął w minucie 58. Wówczas pewnie skończył kontrę Evertonu i choć na pierwszy rzut oka wydawało się, że tym razem wszystko zostało wykonane poprawnie, znów do głosu doszedł VAR. Powtórki nie wykazały co prawda stuprocentowego spalonego, to samo linie nałożone w studiu realizacyjnym, aczkolwiek i tym razem Richarlisonowi gola nie zaliczono.




W futbolu suma szczęścia też równa się zero

A że tuż przed końcem pierwszej połowy gola dla Arsenalu strzelił Martin Odegaard, miejscowi kibice i piłkarze mogli narzekać na uczucie niedosytu i niesprawiedliwości. Suma szczęścia równa się jednak zero. Także w futbolu.

W końcu, w 79. minucie, Richarlison zdobył bramkę, dobijając strzał jednego z kolegów. Tym razem nie było już żadnych wątpliwości. A to wciąż nie był koniec emocji.

W doliczonym czasie gry Everton poszedł za ciosem i zdobył zwycięską bramkę. Dokonał tego Demarai Gray, który wszedł z impetem w pole karne i huknął perfekcyjnie tuż przy słupku. Na wagę trzech punktów i wielce wyczekiwanego przełamania The Toffees.

Everton - Arsenal 2:1

Bramki: Richarlison (79.), Demerai Gray (90+2.) - Martin Odegaard (45+2.)