Sport

Warszawa: Protest w komunikacji miejskiej. Dołączają kolejni pracownicy

Warszawa: Protest w komunikacji miejskiej. Dołączają kolejni pracownicy

Część motorniczych z Tramwajów Warszawskich oraz taksówkarzy dołącza do "akcji społecznej", która w środę może sparaliżować komunikację miejską w stolicy - dowiedziała się Interia. Początkowo masowe oddawanie krwi - a tym samym niepojawienie się w pracy - planowali kierowcy MZA, domagając się w ten sposób podwyżki.

W zeszły wtorek związkowcy ze stołecznych Miejskich Zakładów Autobusowych poinformowali, że w spółce trwa spór zbiorowy, a pracownicy "szykują się do konfrontacji z pracodawcą".

Zapowiedzieli, że jeśli nie otrzymają podwyżki o 800 zł brutto (przyznanej w dwóch turach: od 1 października 2021 r. oraz 1 stycznia 2022 r.), w środę 24 listopada przystąpią do "społecznej akcji" oddawania krwi. Nie zjawią się więc w pracy, bo za każdą donację przysługuje dzień wolny.

 - wyjaśniono.

Związkowcy: Do akcji przyłączyli się motorniczowie i taksówkarze

Planowaną na środę "akcję społeczną" popiera m.in. Związek Zawodowy Kierowców RP przy MZA. Jego przewodniczący Adam Cebulski powiedział w poniedziałek Interii, że "pokaże ona władzom Warszawy, co się stanie, jak ludzi nie będzie za kierownicami" pojazdów komunikacji miejskiej.

- Do akcji przyłączyli się motorniczowie z Tramwajów Warszawskich oraz Wydziału Taksówkowego MZA (dawnego MPT - red.). Wszyscy z komunikacji miejskiej żądają podwyżek od miasta; każda grupa zawodowa domaga się 800 zł brutto podwyżki - wyjaśnił związkowiec.

Cebulski zapytany, jaki odsetek kierowców i motorniczych pójdzie w środę oddać krew, a tym samym nie stawi się w pracy, odpowiedział, że nie posiada takich danych. Wiadomo jednak, że akcję może popierać nawet 80 proc. załogi MZA.

"Pracownicy chcą podwyżki, nie rekompensaty"

Szef ZZKRP przy MZA przypomniał również, że kilka dni temu autobusowe spółki zawarły wstępne porozumienie z częścią związków zawodowych. Przewiduje ono, że od stycznia pracownicy otrzymają 300 zł brutto podwyżki, a także jednorazowe świadczenie rekompensacyjne - 1500 zł - wypłacone wraz z listopadową pensją.

- Ale co z tego? Pracownicy domagają się gwarancji wyższej pensji, a nie "rekompensaty" - skomentował Cebulski.

Przedstawiciele miasta uznają na razie, że dotychczas przedstawione propozycje są najwyższe z możliwych. Czy groźba paraliżu warszawskiej komunikacji miejskiej zmieni ich stanowisko? Do sprawy wrócimy na Interii we wtorek.

Wiktor Kazanecki