Sport

Wioska olimpijska jest dla niego zamknięta. Koledzy nie chcieli go w Tokio

Wioska olimpijska jest dla niego zamknięta. Koledzy nie chcieli go w Tokio

Amerykański szermierz Alen Hadzic nie może zamieszkać w wiosce olimpijskiej i musi pozostać w hotelu z dala od kolegów z kadry. Ma to związek z oskarżeniami kilku kobiet, które zarzucają mu molestowanie seksualne.

Hadzic jest rezerwowym w amerykańskiej drużynie szpadzistów, lecz z pozostałymi reprezentantami Stanów Zjednoczonych może przebywać tylko podczas treningów oraz zawodów. Ostatnio wnioskował, by pozwolono mu dołączyć do nich w wiosce olimpijskiej, ale jego apelacja została odrzucona jeszcze przed piątkową ceremonią otwarcia igrzysk w Tokio.

Poważne zarzuty

Jego problemy zaczęły się krótko po wywalczeniu kwalifikacji olimpijskiej w maju. Został objęty restrykcjami z powodu oskarżeń trzech kobiet o nadużycia seksualne, jakich miał dopuścić się w latach 2013-2015.

Zawodnik nie przyznał się do winy, twierdząc, że zarzuty mijają się z prawdą, lecz na początku czerwca został tymczasowo zawieszony przez krajową organizację US Center for SafeSport.

Ostatecznie zniesiono tę decyzję i zezwolono mu na wylot do Japonii, lecz po przybyciu do Tokio amerykańskie stowarzyszenie szermierki zdecydowało się ulokować go w hotelu oddalonym o 30 minut drogi od wioski olimpijskiej. Jego apelacja o zmianę tego postanowienia została odrzucona, ale zezwolono mu przenieść się do innego hotelu, bliżej ośrodka treningowego.

Koledzy się odwrócili

Amerykańskie media donoszą, że pozostali członkowie kadry Stanów Zjednoczonych byli przeciwni cofnięciu jego zawieszenia.

"Katharine Holmes z olimpijskiego zespołu szermierczego powiedziała, że zebrała elektroniczne podpisy od każdego członka drużyny pod dokumentem sprzeciwiającym się dopuszczenia go do udziału w igrzyskach" - czytamy w "USA Today".

Adwokat reprezentujący Hazdica spierał się w kwestii wspomnianych podpisów, twierdząc, że "może jedna lub dwie dziewczyny były przeciwko zawodnikowi".