Sport

Wisła nie zatrzymała Hiszpanów. Pierwsza porażka płocczan

Wisła nie zatrzymała Hiszpanów. Pierwsza porażka płocczan

Każda seria ma swój koniec. Po ośmiu zwycięstwach z rzędu w tej edycji Ligi Europejskiej, smaku porażki zaznali piłkarze ręczni ORLEN Wisły Płock. Zawodnicy trenera Xaviego Sabate przegrali na wyjeździe z Abanca Ademar Leon 27:32 (9:16). Mimo niekorzystnego wyniku, Wisła już wcześniej zapewniła sobie pierwsze miejsce w grupie A.

W sobotę Orlen Wisła pokonała Abanca Ademar Leon w Płocku 29:22, a trener hiszpańskiego zespołu Manolo Cadenas na pomeczowej konferencji podkreślał, że gospodarze byli drużyną zdecydowanie lepszą, a on sam oczekiwał dużo więcej od swoich podopiecznych.

Trener Xavi Sabate zapewnił, że mimo już wygranej grupy A, jego zespół w Hiszpanii tradycyjnie będzie walczył o to, by pokonać rywali. Jak się okazało, nie udało się zrealizować zadania.

Mocny początek gospodarzy

Już początek spotkania należał do gospodarzy, którzy szybko wywalczyli sobie przewagę. W 4. minucie prowadzili 3:0, w 8. min 6:1, a po golu na 7:2 trener Sabate poprosił o przerwę w grze.

Jego zespół popełniał zbyt wiele błędów technicznych, po których rywale szybko wyprowadzali kontry, kończąc akcje golami. Mimo reakcji trenera, zawodnicy nadal zachowywali się jak zagubieni na parkiecie w Leon. W pierwszym kwadransie spotkania Orlen Wisła rzuciła tylko trzy bramki. Po reprymendzie trenera goście tylko na chwilę odzyskali panowanie na boisku, w 21. minucie zmniejszyli rozmiary porażki do trzech goli (9:6), ale rywale szybko znowu wyszli na wysokie, sześciobramkowe prowadzenie 12:6 w 23. minucie.

A potem było jeszcze gorzej, błąd na błędzie, straty piłek, niechlujne rzuty na bramkę i w efekcie gospodarzom udało się wywalczyć siedmiobramkową przewagę po pierwszej części spotkania. Zawodzili niemal wszyscy zawodnicy, najmniej pretensji można było mieć do bramkarza Adama Morawskiego, który nie za bardzo mógł liczyć na pomoc obrońców. Dawno już płocczanie nie schodzili na przerwę do szatni z rzuconymi tylko dziewięcioma bramkami.

Odrabianie strat

Drugą połowę znakomicie rozpoczął Zoltan Szita, który rzucił trzy kolejne gole i w 33. minucie na tablicy był wynik 16:12. Wydawało się, że różnica będzie się zmniejszać, bo płocczanie zaczęli coraz pewniej czuć się na parkiecie, ale wystarczyła chwila nieuwagi, by w 44. minucie gospodarze znowu wyszli na sześciobramkowe prowadzenie 23:17.

Ale goście nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Mozolnie odrabiali stratę i w 53. minucie po trzech golach z rzędu, doprowadzili do wyniku 24:24. Gospodarze stracili piłkę, a szansę na tylko dwa gole różnicy zmarnował Krzysztof Komarzewski. Po dwóch trafieniach Natana Suareza Abanca prowadziła 29:24.

Stempel Suareza

W 56. minucie Niko Mindegia rzucił obok bramki, a swoją kolejną sytuację wykorzystał Suarez i przy wyniku 32:25 Orlen Wisła musiała się pogodzić, że tego meczu nie wygra. To pierwsza porażka płockiej ekipy w tym sezonie w Lidze Europejskiej.

W fazie grupowej przed piłkarzami Orlen Wisły jest już tylko mecz ostatniej, 10. kolejki. Spotkanie odbędzie się 2 marca, a płocczanie zmierzą się w Orlen Arenie z Czechowskimi Niedźwiedziami.

Abanca Ademar Leon - Orlen Wisła 32:27 (16:9)

Abanca Ademar Leon: Khalifa Ghedbane, Dino Slavic – Ruben Marchan 3, Jan Feuchtmann 2, Antonio Suarez 9, Tin Lucin 6, Pedro Martinez 1, Andrew Lawrence 1, Jaime Fernandez 1, Gonzalo Perez 4, Alex Lodo, Leandro Semedo 1, Mateusz Piechowski 1, Oleg Kisselew 2, Adrian Casqueiro 1, Antonio Martinez.

Orlen Wisła Płock: Adam Morawski, Mohamed Homayed - Michał Daszek 4, Alvaro Ruiz 1, Abel Sergio 5, Leon Susnja 1, Zoltan Szita 5, Krzysztof Komarzewski 1, Przemysław Krajewski 2, Mirsad Terzic, Jeremy Toto, Lovro Mihic 4, Predrag Vujin, Niko Mindegia 4.