Sport

Włosi mistrzami Europy. Słowenia znów musi obejść się smakiem

Włosi mistrzami Europy. Słowenia znów musi obejść się smakiem

Reprezentacja Włoch mistrzem Europy w siatkówce. Po pełnym dramaturgii finale młody zespół Italii pokonał w katowickim Spodku Słowenię 3:2 (22:25, 25:20, 20:25, 25:20, 15:11). Polska zakończyła turniej z brązowym medalem.

Ostatni mecz mistrzostw Europy polscy siatkarze oglądali już tylko z perspektywy kibiców.

Dzień wcześniej z marzeń o złocie obdarła ich Słowenia, wygrywając 3:1. To właśnie kraj z Bałkanów już po raz trzeci w ostatnich latach grał o mistrzostwo Europy. Dwie poprzednie próby - w 2015 i 2019 roku - zakończyły się jednak porażkami.

Po drugiej stronie siatki znajdowali się Włosi, którzy medali w siatkówce mają mnóstwo. W ich przypadku do historii nawiązywać jednak po prostu nie warto, ponieważ Italia to zupełnie nowy zespół. Przede wszystkim odmłodzony (średnia wieku ok. 24 lat), w którym większość zawodników dopiero debiutuje w imprezie tej rangi.

Jakości i siatkarskiej fantazji im jednak nie brakuje. Ekipa z Półwyspu Apenińskiego w tym turnieju zachwyca. W fazie grupowej o jej sile Słoweńcy zdążyli się już przekonać. W grupie Włosi wygrali 3:0.

Rollercoaster w finale

Pierwszy set w meczu o złoto upływał jednak pod dyktando Słoweńców, którzy prowadzili w końcówce 22:15. Wtedy jednak Włosi się przebudzili, dochodząc rywali na jeden punkt (23:22). Decydujące akcje należały jednak do wicemistrzów Europy. Dzięki bezpośredniemu punktowi z zagrywki, wygrali 25:22.

Nakręceni dobrą, choć przegraną końcówką Włosi, kolejną partię rozpoczęli piorunująco (prowadzili 4:1). Rywale tę stratę szybko zniwelowali, wygrywając kilka długich, a przede wszystkim wyczerpujących wymian. Potem znów lepszy moment miała Italia, co pozwoliło jej odskoczyć na trzy, cztery punkty. W końcówce znakomicie funkcjonował blok Włochów, którzy triumfowali 25:20.

W trzeciej odsłonie wielkiego finału znów role się odwróciły. Po wyrównanym początku, na kilka punktów odskoczyli Słoweńcy. Mimo to Włosi już po raz kolejny w tym spotkaniu zdołali nawiązać walkę. Na niewiele się to jednak zdało. Seta ostatecznie i tak zapisała na swoim koncie Słowenia.

Młody zespół z Włoch czekał prawdziwy sprawdzian - żeby liczyć się w walce o zwycięstwo, trzeba było wygrać seta numer cztery. I dali radę, triumfując 25:20. Ich bohaterem został Yuri Romano. 24-latek pojawił się na parkiecie i całkowicie odmienił oblicze swojego zespołu.

Młodzi Włosi wytrzymali ciśnienie

O tym, kto zdobędzie mistrzostwo Europy, zdecydował zatem piąty set.

Świetnie rozpoczęli go Słoweńcy, wychodząc na prowadzenie 3:0. Włochów do gry w pojedynkę przywrócił Romano. Przy zmianie stron to jego zespół prowadził 8:7.

Potem w rolę lidera wcieliła się największa gwiazda i nadzieja włoskiej siatkówki - niespełna 20-letni 
Alessandro Michieletto. Jego dwa asy serwisowe sprawiły, że Italia prowadziła już 11:7.

Włosi nie dali już sobie wyrwać zwycięstwa - wygrali 15:11.

To siódmy złoty medal mistrzostw Starego Kontynentu w historii tego kraju. Poprzedni zdobyli w 2005 roku. Z kolei Słowenia po raz trzeci musiała obejść się smakiem.

Wynik:

Włochy - Słowenia 3:2 (22:25, 25:20, 20:25, 25:20, 15:11)