Styl Życia

Bartosz "Bart" Sosnowski nie żyje. Muzyk miał 38 lat

Bartosz

Bartosz "Bart" Sosnowski, jeden z najciekawszych głosów polskiej sceny bluesowej, zmarł w środę 8 września. Sosnowski zachwycał unikalną, zachrypniętą barwą głosu, dzięki której porównywany był do Joe Cockera.

Bartosz "Bart" Sosnowski zmarł 8 września. Informację w czwartek potwierdziła Aleksandra Górecka, żona artysty. "Pirat wypłynął w najdłuższy rejs, dla nas zawsze będzie niedaleko stąd. Oli serce pękło na milion kawałków" - czytamy w komunikacie opublikowanym na profilach Sosnowskiego i Góreckiej.

Jeszcze w środę nad ranem na profilu Sosnowskiego pojawił się wpis, w którym zapraszał na kolejny występ.

Sosnowski urodził się w Warszawie. W wieku 13 lat rozpoczął naukę gry na gitarze. Po latach, gdy przerwał studia w klasie oboju, imał się różnych zajęć, by móc się utrzymać.

Sosnowski. Nagła śmierć, gdy kariera nabierała tempa

Debiutował w 2006 roku minialbumem "Blokada". Swój pierwszy pełny krążek wydał w 2018 roku - najpierw własnym nakładem, a w październiku 2019 roku reedycję wypuściła wytwórnia Mystic Productions. W związku z tym, że został nagrany na sprzęcie, który w całości mieścił się w torbie podróżnej, album zatytułowany był "The Hand Luggage Studio". Krążek był nominowany do Fryderyka w kategorii Album Roku Blues.

- Nagrałem ją zupełnie sam, na zapleczu pewnego sklepu z akcesoriami dla gitarzystów. Sam proces nagrywania odbywał się w dziwnych godzinach. Było to po zamknięciu sklepu, mniej więcej od 23 do 3 rano, bądź od 6 do 9 rano - mówił Sosnowski w marcu tego roku podczas wizyty w studiu "".

W 2019 roku wystąpił gościnnie podczas koncertu grupy Organek w ramach trasy Męskie Granie. Zaśpiewali wspólnie kawałek "Run On".

W marcu 2020 roku ukazał się jego drugi album "Tylko się nie denerwuj". W marcu bieżącego roku ukazał się singiel "Hej!", z gościnnym udziałem Małgorzaty Ostrowskiej. - Bartek ma przede wszystkim niesamowity głos. To jest jego przeogromną zaletą. Bluesa widać od czubka głowy do czubka buta - mówiła Ostrowska w materiale "Dzień Dobry TVN".

Sosnowski uwagę krytyków i słuchaczy przykuwał charakterystycznym, zachrypniętym wokalem, który niektórzy porównywali do Joe Cockera.