Styl Życia

Stella i Piotr odpadli tuż przed finałem. Mają żal do kolegów z programu? "To było zaskoczenie" [PLOTEK EXCLUSIVE]

Stella i Piotr odpadli tuż przed finałem. Mają żal do kolegów z programu?
Piotr i Stella z "Love Island" byli ze sobą w programie od samego początku. Zapytaliśmy ich, jak wspominają swój udział w show.

Stella i Piotr z "Love Island" już w pierwszym odcinku programu zdecydowali, że chcą stworzyć parę. Od razu przypadli sobie do gustu i od początku wiedzieli, że skupią się wyłącznie na budowaniu tej relacji. Jak zaplanowali, tak zrobili. Teraz, gdy opuścili już willę, mają szansę sprawdzić, czy uda im się być ze sobą także poza programem, w którym nie musieli mierzyć się z problemami codziennego życia.

Stella i Piotr z "Love Island" o udziale w show

W niedzielę zobaczymy finał "Love Island", w którym o wygraną zawalczą trzy pary - Waleria i Piotr, Caroline i Mateusz oraz Ania i Cezary. Oprócz nich w trzeciej edycji nawiązały się jeszcze dwie silne relacje, które mają szansę na rozwój także poza programem - Arsen i Angela oraz Piotr i Stella. Ci drudzy w rozmowie z Plotkiem przyznali, jakie mają plany po opuszczeniu hiszpańskiego hotelu. Stella zdradziła, że myśli o przeprowadzce do Warszawy, bo dzięki temu będzie mogła być bliżej Piotra. On z kolei dodał, że chcą razem rozwijać się w świecie fitnessu, który jest wspólną pasją obydwojga.

Na pewno oboje mamy swoje zaległe sprawy, które czekają. Chciałabym przeprowadzić się do Warszawy - cieszę się, że poznałam Piotra, bardzo mnie wspiera i wiem, że zawsze przyjdzie mi z pomocą. Zobaczymy, co czas pokaże - stwierdziła uczestniczka.
Przede wszystkim nadrabianie zaległości oraz realizowanie planów zawodowych, które przez udział w programie musiały zaczekać. Stella również zamierza działać w świecie fitness, wiec może jakiś wspólny projekt? Czas pokaże, póki co musimy odkopać się z zaległych wiadomości - dodał Piotr.

W rozmowie z naszą redakcją para wróciła pamięcią do momentu wejścia do programu. Stella przyznała, że obecność kamer, które rejestrowały każdy jej ruch, była dosyć stresująca.

Dla mnie to faktycznie był najbardziej stresujący etap, ale można było zauważyć, że odczuła to znaczna większość uczestników. W życiu prywatnym nikt nie obserwuje i nie słucha o czym mówimy przez 24 godziny na dobę. Dlatego ten moment przełamania się, żeby w pełni poczuć się swobodnie był trudny, ale myślę, że nie trwał zbyt długo. Kiedy wszyscy zaczęliśmy łapać kontakt i lepiej się poznawać płynnie przełamaliśmy tą barierę i zupełnie zapomnieliśmy o kamerach - powiedziała.

Uczestnicy wiedzieli też, że widzowie na bieżąco komentują ich poczynania w programie, jednak aż do opuszczenia hotelu nie mieli możliwości dowiedzieć się, co o nich sądzą.

No i nurtowało nas co tam w trawie piszczy i jak odbierają nas widzowie. Ale nie zamierzam brać tego do siebie. Byłam tam, przeżyłam świetną przygodę i to jest moje - zdradziła Stella.
W życiu staram się nie przejmować sprawami, na które nie mam wpływu - na przykład takimi jak opinie innych ludzi. Dlatego ja zrobiłem swoje, czyli w każdym momencie postępowałem zgodnie ze swoimi zasadami, reszta mnie nie obchodzi - stwierdził Piotr.

Jako że Stella i Piotr odpadli na chwilę przed finałem i to koledzy z programu zdecydowali o ich eliminacji zastanawialiśmy się, czy mają im to za złe.

Było to dla mnie lekkie zaskoczenie, że wszystkie pary zagłosowały właśnie na nas - odpowiedział Piotr.
A czy byłoby łatwiej gdybyśmy odpadli przez głosowanie widzów? Nie sądzę. Myślę, że werdykt byłby taki sam. Byliśmy z Piotrem tak sobą zafascynowani, że chcieliśmy spędzać razem każdą wolną chwilę, aby budować naszą relację, bo o to w tym chodziło. Tym samym moglibyśmy zostać odebrani jak stare dobre małżeństwo, czyli nuda - stwierdziła rozbawiona Stella.

Para przyznała zgodnie, że z pewnością obejrzą niedzielny finał. My również z ciekawością czekamy na ten odcinek!

Zobacz też: "Love Island. Widzowie wytypowali, kto opuści program. Tego nikt się nie spodziewał