Styl Życia

Mija rok od śmierci Dariusza Gnatowskiego. Piotr Cyrwus żałuje, że nie był na pogrzebie przyjaciela. Dopiero teraz go pożegna

Mija rok od śmierci Dariusza Gnatowskiego. Piotr Cyrwus żałuje, że nie był na pogrzebie przyjaciela. Dopiero teraz go pożegna
Dariusz Gnatowski zmarł 20 października 2020 roku. Przyjaciel aktora, Piotr Cyrwus, wspomina o ich zażyłej relacji. Rozmawiał z nim tydzień przed śmiercią, ale nie mógł pojawić się na pogrzebie. Ma zamiar w końcu oficjalnie pożegnać się z kolegą ze studiów.

Więcej informacji na temat gwiazd znajdziesz na gazeta.pl.

Piotr Cyrwus udzielił obszernego wywiadu dla serwisu Plejada, w którym wspomniał o zmarłym rok temu Dariuszu Gnatowskim. Obu aktorów łączyła bardzo silna więź. Poznali się jeszcze za czasów studiów w szkole teatralnej, gdzie brali udział we wspólnych protestach. 

Dariusza Gnatowskiego poznałem w szkole teatralnej. Byliśmy na jednym roku. Zaczęliśmy znajomość martyrologicznie - na strajku. Darek zawsze się włączał w sprawy społeczne. Nawet jako student pierwszego roku, jeszcze nieopierzony, już był w komitecie strajkowym - wyjaśnia Piotr.

Ich przyjaźń trwała do samego końca. Gnatowski był nawet ojcem chrzestnym syna Cyrwusa. Aktor wcielający się kiedyś między innymi w Ryśka z "Klanu" stwierdza, że traktował kolegę jak członka rodziny. Dlaczego więc nie był na jego pogrzebie? Ma zamiar pożegnać się z Dariuszem dopiero w tym roku.

Piotr Cyrwus chce w końcu pożegnać się z Dariuszem Gnatowskim: Pójdziemy z żoną na grób

Piotr Cyrwus nie ukrywa, że śmierć kolegi z branży była dla niego ogromnym ciosem. Gnatowski od lat chorował na cukrzycę typu 2, ale nieoficjalnie mówi się, że przyczyną zgonu było zakażenie koronawirusem (na to wskazywał pozytywny wynik zrobionego pośmiertnie testu). Aktor z "Klanu" zaznacza, że w tym samym czasie i on zmagał się z COVID-19, dlatego też nie mógł przybyć na pogrzeb przyjaciela. Ma zamiar nadrobić odwiedziny na cmentarzu w tym roku. 

Kiedy Darek zmarł, ja też akurat byłem chory na COVID-19. Jego śmierć była dla mnie ciosem. Mam plany na Wszystkich Świętych, które zakładają, że będę w Krakowie i pójdziemy z żoną na grób, żeby tak oficjalnie się pożegnać. Może właśnie dlatego, że nie było tego oficjalnego pożegnania, to zawsze mi się wydaje, że jak jadę w dłuższą trasę samochodem, to zadzwonię do "Gnata" - tłumaczy.

Wiedzieliście, że Gnatowskiego i Cyrwusa łączyła taka mocna relacja?