Styl Życia

Oglądaliście mecz? Małgorzata Rozenek nadawała na żywo i dała czadu. "Czy to był spalony? Co to było w końcu?"

Oglądaliście mecz? Małgorzata Rozenek nadawała na żywo i dała czadu.
Reprezentacja Polski przegrała kluczowy mecz ze Szwecją i na tarczy wraca z Euro 2020. Ostatnie spotkanie Polaków na żywo komentowała w sieci Małgorzata Rozenek. Dała czadu!

Tak rozemocjonowanej Małgorzaty Rozenek dawno nie widzieliśmy. Wszystko przez mecz Polska - Szwecja, który gwiazda na żywo komentowała na Instagramie. Niektóre teksty "Perfekcyjnej" to prawdziwe perełki. Wybraliśmy te najlepsze.

Małgorzata Rozenek na żywo skomentowała mecz Polska - Szwecja

Małgorzata Rozenek nadawała na żywo z domowego studia. Podobnie, jak wszystkim kibicom w Polsce, od pierwszych minut meczu towarzyszyły jej ogromne emocje. Szczególnie, gdy Robert Lewandowski uderzył w poprzeczkę.

Widzieliście tę poprzeczkę? Wszystko można o tym powiedzieć, ale nie, że emocje jak na grzybach - skomentowała Rozenek.

Na nagraniach opublikowanych na InstaStories widać, że podczas meczu towarzyszyli jej synowie. Był też Henio, który podczas spotkania postawił pierwsze kroki.

Gruby dzidziuś jest w szoku. Szlak człowieka trafia. Henio mówi, że pocieszy rodziców i zaczął chodzić, bo Polska chyba odpadnie z tego piep*zonego Euro.

Duże wrażenie na Małgorzacie Rozenek zrobił bramkarz przeciwników, Robin Olsen. Dostrzegła też ustawienie defensywy Szwedów.

To jest kosmos, jakiego oni mają bramkarza. Ten chłop jest tak wielki, a z tymi rękoma jest wyższy niż bramka. Jakie my mamy szanse?
Tych żółtych jest tylu w tym polu karnym, że tam nie ma się gdzie przecisnąć! - komentowała

"Perfekcyjna" doceniła też grę Polaków.

Widać, że Polacy gryzą trawę, mam nadzieję, że będzie z tego bramka. Tu musi być pressing, panowie. Wychodzimy odważnie.

W końcu zbulwersowała się, kiedy Polacy zdobyli gola, ale okazało się, że strzelec bramki był na spalonym.

Czy to był spalony? Co to było w końcu? Ja już nie rozumiem tego wszystkiego. Czy ktoś może wytłumaczyć, co to jest spalony? - krzyczała do telefonu. 

Emocje w domu Małgorzaty Rozenek sięgnęły zenitu w ostatnich minutach spotkania.

Dzidziuś znowu płacze, ale mamy 2:2! Mamusia krzyczy z radości, a nie na ciebie - zwróciła się do Henia. I dodała: Jeszcze 15 minut. Coś mi się popiep*zyło, bo pan Szpakowski mówi, że zostały cztery minuty!
Panowie gramy. Były gole strzelane w ostatniej sekundzie. To byłoby epickie - dopingowała Polaków.

Myślicie, że na następnych mistrzostwach Małgorzata Rozenek mogłaby zastąpić Dariusza Szpakowskiego?