Świat

Szef rosyjskiej dyplomacji o "czerwonych liniach" i o tym, że Kreml nie będzie "czekał bez końca"

Szef rosyjskiej dyplomacji o

Odpowiedź Stanów Zjednoczonych w sprawie rosyjskich propozycji dotyczących "gwarancji bezpieczeństwa" powinna być na piśmie - stwierdził w czasie dorocznej konferencji prasowej szef MSZ w Moskwie Siergiej Ławrow. - Rosja oczekuje, że USA zawrą w dokumencie odpowiedzi i ewentualne kontrpropozycje lub poprawki - dodał minister.

- Oczekujemy odpowiedzi pisemnej i wydaje się, że nasi partnerzy zrozumieli, że to powinno nastąpić szybko, konkretnie i mieć formę pisemną – powiedział Siergiej Ławrow na swojej dorocznej konferencji prasowej, podsumowującej aktywność dyplomacji Rosji w zeszłym roku.

Jak podkreślił minister, Rosja oczekuje, że USA zawrą w dokumencie odpowiedzi i ewentualne kontrpropozycje lub poprawki. - Nie będziemy czekać bez końca - oznajmił, podkreślając, że oprócz Stanów Zjednoczonych, pisemną odpowiedź na rosyjską propozycję powinno sformułować również NATO.

Szef MSZ zaznaczył przy tym, że osiągnięcie porozumienia w kwestiach, które Rosja określa jako "stabilność strategiczną", będzie zależało głównie od USA.

Siergiej Ławrow w czasie dorocznej konferencji prasowej MAXIM SHIPENKOV/PAP/EPA

Zgadywanie "nie ma sensu"

Ławrow powiedział również, że "w tej chwili nie ma sensu zgadywanie, jaka będzie odpowiedź Rosji na ewentualne odrzucenie przez USA rosyjskich propozycji w sprawie stabilności strategicznej". - Nie mogę dodać nic więcej do tego, co mówił prezydent Władimir Putin – stwierdził minister, pytany w czasie konferencji prasowej o to, jak może wyglądać zapowiedziana przez Rosję "militarna odpowiedź" w przypadku braku dyplomatycznego porozumienia z USA i NATO.

- Ta reakcja może być różna i będzie zależeć od tego, co zaproponują nasi eksperci wojskowi – oświadczył Ławrow.

Jak zaznaczył, "Rosja nie prowadzi gry dyplomatycznej, w której stawia zawyżone żądania, by otrzymać coś mniejszego". – NATO u rosyjskich granic to dla nas czerwona linia – podkreślił, dodając, że "pojawienie się Sojuszu Północnoatlantyckiego u naszych granic, zwłaszcza przy polityce, którą prowadzą obecne władze Ukrainy, jest dla nas nie do zaakceptowania". - To są czerwone linie i oni o tym wiedzą – podkreślił Ławrow.

Stwierdził, że nawet jeśli Ukraina nie jest w NATO, to może w ramach dwustronnych prowadzić współpracę wojskową z USA, Wielką Brytanią czy innymi państwami, czemu Rosja także jest przeciwna i że rozmieszczenie broni ofensywnych w tym kraju, to jeszcze jedna czerwona linia.

Dziesiątki żołnierzy w pobliżu granicy

Rosja zgromadziła w pobliżu granic z Ukrainą dziesiątki tysięcy żołnierzy i w odpowiedzi na apele Zachodu dotyczące deeskalacji sytuacji przedstawiła w grudniu zeszłego roku listę propozycji dotyczących "gwarancji bezpieczeństwa". Dotyczą one między innymi aspiracji euroatlantyckich Ukrainy, a także Gruzji.

Rosja nie chce, by państwa poradzieckie zostały członkami Sojuszu Północnoatlantyckiego, sprzeciwia się również tworzeniu amerykańskich baz wojskowych na terytorium państw należących wcześniej do ZSRR, które nie są członkami NATO.

Po przedstawieniu propozycji rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki oświadczyła, że USA "nie pójdą na kompromis w sprawie zasad, na których zbudowane jest bezpieczeństwo europejskie".