Świat

Ważą się losy rządu Armenii

Ważą się losy rządu Armenii

W Armenii w niedzielę odbyły się przedterminowe wybory parlamentarne. Na bardzo wczesnym etapie prowadzi partia premiera Nikola Paszyniana, która uzyskuje 58,04 procent po przeliczeniu 4 procent oddanych głosów. Na drugim miejscu jest blok opozycyjny byłego prezydenta Roberta Koczariana z 22,01 procent.

Przedterminowe wybory, które odbyły się w niedzielę w Armenii, to skutek wielomiesięcznego kryzysu w kraju, który został zapoczątkowany przez wznowienie działań wojennych pomiędzy Azerbejdżanem i Armenią w Górskim Karabachu jesienią ubiegłego roku.

O godzinie 20 czasu lokalnego (godzina 18 czasu polskiego) zakończyło się głosowanie i lokale wyborcze zostały zamknięte. Frekwencja wyniosła 49,4 procent. Podczas wyborów zanotowano 68 naruszeń prawa wyborczego - poinformował przedstawiciel Komitetu Śledczego Armenii Kamo Saakjan. 48 naruszeń dotyczyło powtórnego głosowania i prób głosowania za inną osobę - podał. Z kolei prokuratura generalna Armenii poinformowała o 319 naruszeniach podczas wyborów parlamentarnych.

"W imie przyszłości" vs. "w imię godnego pokoju"

Po przeliczeniu 4 procent oddanych głosów prowadzi partia premiera Nikola Paszyniana, która uzyskuje 58,04 procent poparcia. Blok opozycyjny byłego prezydenta Roberta Koczariana na razie uzyskuje 22,01 procent głosów.

Paszynian, były dziennikarz, który objął władzę w 2018 roku na fali pokojowej rewolucji przeciwko starym skorumpowanym elitom, konfrontuje się z Koczarianem, który oskarża swojego rywala o niekompetencję i przedstawia siebie jako sprawdzonego polityka.

"W imię przyszłości" - napisał premier na forach społecznościowych po oddaniu głosu. Z kolei Koczarian powiedział po wyjściu z lokalu wyborczego: - Głosowałem w imię godnego pokoju i rozwoju gospodarczego.

Członkowie lokalnej komisji wyborczej liczą głosy w lokalu wyborczym w ErewaniuPAP/EPA/NAREK ALEKSANYAN

Wybory parlamenarne w Armenii

W wyborach do jednoizbowego parlamentu w Armenii deputowani są wybierani na czteroletnią kadencję według systemu proporcjonalnego. Próg wyborczy dla partii wynosi 5 procent, dla bloków wyborczych – 7 procent.

Bazowo wybiera się 101 posłów, jednak armeńskie prawo wyborcze przewiduje mechanizm tworzenia stabilnej większości parlamentarnej, który umożliwia zwiększenie tej liczby. W wypadku, gdy zwycięska partia nie ma 54 procent głosów, otrzymuje dodatkowe mandaty, by dojść do tego poziomu. Z kolei w wypadku przekroczenia przez jedną partię progu 2/3 głosów, dodatkowe mandaty dostają partie opozycyjne.

Stanowisko Paszyniana zagrożone

Jeśli partia Paszyniana nie zdobędzie w parlamencie większości, może on stracić swoje stanowisko. Jego popularność znacznie zmalała, gdy w ubiegłym roku był zmuszony po sześciotygodniowym konflikcie z sąsiednim Azerbejdżanem o Górski Karabach, rozpętanym przez silniejszego militarnie sąsiada, podpisać niekorzystne dla Armenii porozumienie o zawieszeniu broni, które zakłada m.in. przekazanie Baku część ziem w Górskim Karabachu, które wcześniej kontrolowane były przez Armenię. Paszyniana oskarżono o "kapitulację i zdradę interesów państwa".

W wielotygodniowych protestach opozycja pozaparlamentarna domagała się bezwarunkowej dymisji premiera. Ostatecznie jednak premier przekonał parlamentarne ugrupowania do zgody na przedterminowe wybory, a po dymisji rządu w kwietniu i późniejszym rozwiązaniu parlamentu pozostał p.o. premiera.

Konflikt w Górskim Karabachu

Konflikt zbrojny między Armenią a Azerbejdżanem rozpoczął się we wrześniu 2020 roku, gdy Baku podjęło próbę odzyskania kontroli nad Górskim Karabachem - separatystycznym regionem, de iure będącym częścią Azerbejdżanu, a od połowy lat 90. XX wieku kontrolowanym przez Erywań. Po sześciu tygodniach walk, w trakcie których Azerowie uzyskali znaczną przewagę i zdobycze terytorialne, w nocy z 9 na 10 listopada podpisano trójstronne (Armenia, Azerbejdżan oraz Rosja jako gwarant) porozumienie o zawieszeniu broni. Na jego mocy do regionu wprowadzono rosyjskie siły pokojowe, które mają tam pozostać przez co najmniej pięć lat. Armenia zobowiązała się do przekazania Azerbejdżanowi części zajętych terenów w Górskim Karabachu oraz trzech rejonów przylegających do niego.

PAP/AFP