Świat

Zabójstwo Dżamala Chaszodżdżiego. Aresztowanie na lotnisku pod Paryżem

Zabójstwo Dżamala Chaszodżdżiego. Aresztowanie na lotnisku pod Paryżem

Mężczyzna, który jest wśród podejrzanych o zabójstwo saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego został zatrzymany na lotnisku Charles'a de Gaulle'a pod Paryżem, gdy wchodził na pokład samolotu do Rijadu - podało francuskie radio RTL. Saudyjski dziennikarz został zamordowany w 2018 roku.

Agencja Reutera, powołując się na informacje francuskiego radia RTL, opisała, że zatrzymaną we wtorek osobą jest Khalid Aedh al-Otaibi, były członek Saudyjskiej Gwardii Królewskiej.

33-latka zatrzymano rano na podparyskim lotnisku Charles'a de Gaulle'a podczas wejścia na pokład samolotu do Rijadu, stolicy Arabii Saudyjskiej. Podróżował pod prawdziwym nazwiskiem. Było to możliwe dzięki wydanemu przez Turcję w 2019 roku nakazu aresztowania. Al-Otaibi objęty był czerwoną notą Interpolu.

Jego dane i zdjęcia pojawiły się w śledztwie "The Wahington Post" (z którym Chaszodżdżi współpracował) z 2018 roku. Znalazł się w grupie 15 osób, które według amerykańskich dziennikarzy mieli mieć wpływ na zabójstwo saudyjskiego dziennikarza. Al-Otaibi był także wśród 17 osób, które znalazły się na liście amerykańskich sankcji za ich podejrzewane zaangażowanie w zabójstwo.

RTL, powołując się na źródła sądowe, przekazało, że mężczyzna będzie podlegał procedurze ekstradycji do Turcji.

Zabójstwo w konsulacie

Do zabójstwa Dżamala Chaszodżdżiego doszło w konsulacie saudyjskim w Stambule 2 października 2018 roku. Opozycyjny wobec władz w Rijadzie dziennikarz chciał tam załatwić formalności związane ze ślubem. Władze saudyjskie przez długi czas twierdziły, że nie mają nic wspólnego z jego zaginięciem, ale ostatecznie przyznały, że doszło do zabójstwa, gdy zawiodły próby nakłonienia dziennikarza do dobrowolnego powrotu do kraju. Zwłok nigdy nie odnaleziono. Saudyjski prokurator przyznał, że zostały rozczłonkowane i wyniesione z konsulatu.

W lutym w Waszyngtonie opublikowano amerykański raport, z którego wynika, że książę Mohammed bin Salman był prawdopodobnie zleceniodawcą zabójstwa. Władze w Rijadzie odrzucają te zarzuty jako mijające się z prawdą.

Depo Photos/ABACAPRESS.COM/PAP

Śledztwa po śmierci dziennikarza

Pierwsze wyroki w sprawie zabójstwa saudyjskiego dziennikarza zapadły w grudniu 2019 roku. Wówczas sąd pierwszej instancji w Rijadzie skazał pięciu oskarżonych na karę śmierci. Trzej pozostali otrzymali kary od 7 do 10 lat więzienia. Saudyjskie śledztwo toczyło się także wobec byłego doradcy saudyjskiego dworu królewskiego Sauda al-Kataniego, ale nie postawiono mu żadnych zarzutów.

Proces był szeroko krytykowany przez organizacje praw człowieka, według których żaden wyższy rangą saudyjski urzędnik ani nikt podejrzany o zlecenie zabójstwa nie został uznany za winnego. Podważano niezależność saudyjskiego sądu, a sprawozdawczyni ONZ Agnes Callamard nazwała wyrok "farsą".

Zgodnie z prawem Arabii Saudyjskiej rodzina ofiary ma prawo do wybaczenia lub ułaskawienia sprawcy, a po upublicznieniu tej decyzji skazanie sądzonego przestępcy na karę śmierci staje się niemożliwe. Tak stało się w tym przypadku - w czasie ramadanu w 2020 roku, świętego dla muzułmanów miesiąca postu, syn Chaszodżdżiego ogłosił, że rodzina wybacza zabójcom. W związku z tym sprawa ponownie trafiła do sądu, który tym razem orzekł łagodniejsze kary.

Na początku lipca 2020 roku w Stambule rozpoczął się zaoczny proces dwóch byłych doradców saudyjskiego następcy tronu oraz 18 innych Saudyjczyków w związku z zabójstwem Chaszodżdżiego.

Dwóch byłych doradców księcia, Sauda al-Kataniego i Ahmeda al-Asiriego, oskarżono o "podżeganie do morderstwa z premedytacją z zamiarem dręczenia". 18 pozostałym postawiono zarzut "dokonania morderstwa z premedytacją z zamiarem dręczenia". Arabia Saudyjska odmawia Turcji wydania podejrzanych, uważając, że to saudyjskie sądy są właściwe do sądzenia obywateli tego kraju.