Tech

Dlaczego na Podlasiu nagle szukali "ambicji", czyli skąd się biorą przecieki na egzaminach

Dlaczego na Podlasiu nagle szukali

Dziecko burmistrza dziwnym trafem znało pytania na maturze.

Komisja wydawała się łaskawsza dla syna wicedyrektorki.

Maturzystki w dwóch różnych liceach w tym samym mieście miały zupełnie inne szanse na zdobycie piątki na pisemnym egzaminie. I to nawet jeśli pisały prace na ten sam temat.

To wszystko - i wiele innych podobnych patologii maturalnych - miał ukrócić system egzaminów zewnętrznych. Założenie jest takie: te same testy są przeprowadzane równolegle w całym kraju, a następnie sprawdzane nie przez lokalnych nauczycieli, ale przez zupełnie obcych egzaminatorów - nauczycieli, często z zupełnie innego regionu kraju, którzy pochylają się nad zakodowanymi, a więc anonimowymi dla nich pracami i analizują efekt pracy maturzystów według krajowych wytycznych.

To wszystko miało zagwarantować uczniom poczucie sprawiedliwości. Na poziomie organizacyjnym matura stała się dla wszystkich równa.

Jednak w praktyce nie zawsze tak się dzieje. W tym tygodniu dziwnym zrządzeniem losu na Podlasiu ktoś nagle dwie godziny przed egzaminem zaczął wyszukiwać połączenie haseł "ambicja" i "Lalka", co, jak już wiemy, było jednym z trzech tematów maturalnych.

Jak mogło do tego dojść i kto zostawił po sobie cyfrowy ślad oszustwa?